Biała Maria

„Biała Maria” to najnowsza książka Hanny Krall. Książka, którą pisarka żegna się ze swoimi czytelnikami. Książka, której nie da się chyba czytać bez znajomości wcześniejszych publikacji autorki. A może właśnie od niej można zacząć poznawać jej twórczość? Trudno byłoby streścić tę książkę. Krall rozmawia w niej ze swoim czytelnikiem i ludźmi, o których pisze. Przedstawia wiele wątków z różnych historii. I tylko na pozór nie mają one ze sobą nic wspólnego. Wszystko łączy się ze sobą i przenika. Wszędzie można znaleźć jakiś punkt zaczepienia, który połączy dwoje nieznajomych ludzi, dwie zupełnie odrębne historie. A tytuł? „Biała Maria to nazwa znanego serwisu. I marmuru, z którego zrobiono nagrobek. To także imię bohaterki książki. Jak to się łączy ze sobą? Przecież wszystko się łączy i ma swój – czasami ukryty – głęboki sens” – czytamy w książce.

Autorka rzadko używa nazwisk swoich bohaterów, chociaż większość z nich bez trudu uda nam się rozpoznać. Nie chodzi jej zresztą chyba o to, aby pisać o kulisach powstawania scenariuszy do filmów Krzysztofa Kieślowskiego, a raczej o to, by pokazać migawki z życia reżysera, jego scenarzysty, który pewnego dnia znajduje swoją matkę zamordowaną w podobny sposób, w jaki zginął ksiądz Popiełuszko. „Niedawno otworzył pudło po butach (Chełmek, czółenka, kolor czarny), matka trzymała w nim cenne pamiątki. Zobaczył pocztówki z wakacji, zdjęcia dzieci, wycinki z gazet – o procesach, w których bronił, i o filmach, do których pisał scenariusze, wstążki z bombonierek i rozsypane korale. Zobaczył kalendarzyk – 1945. Były w nim zapiski matki. W styczniu: Jest mróz. Jestem głodna. Marian handluje walutą. Weszli Rosjanie. W lutym: Jestem w ciąży. Zeskoczyłam z szafy pięć razy. W październiku: Jadę do szpitala. Syn. Krzysztof. Strasznie kochany.”

Książka Hanny Krall jest podobna do zapisków matki Piesiewicza. Krótkie i różnorodne myśli. Wiele tematów, które akurat w danej chwili zajmują autorkę. Mimo to w tę opowieść nie wkrada się chaos. Wręcz przeciwnie. Czytelnik szybko przyzwyczaja się do toku narracji. W „Białej Marii” pojawia się również mała, czarnowłosa dziewczynka, która szuka schronienia przed okrucieństwem Holocaustu. Zawsze jednak w trzeciej osobie. „Co zrobiła? Weszła do szafy! Przy obcym! Rozgarniała ubrania, szukając przejścia! Nie, nie bała się. Była zła. Więcej, wściekła była. Bo proszę, jak się zachowuje, i to przy ludziach. Jak idiotka. Nie dość, że dała się zaskoczyć, to jeszcze się chowa. I co on pomyśli o niej? Że głupia jakaś”.

Spotkanie z Hanną Krall w ramach festiwalu Warszawa Singera odbędzie się 1 września o godz. 18. na małej scenie Teatru Żydowskiego (Plac Grzybowski 12/16). Fragmenty prozy czytać będzie Zofia Kucówna, prowadzenie – Remigiusz Grzela. Wstęp po potwierdzeniu obecności, tel. 22 620 55 85; 652 16 48

Katarzyna Markusz