Zapiski z zielonego zeszytu

„Jestem bardzo szczęśliwa, bo wczoraj przyjechała ciocia Wanda i przywiozła prezenty. Ja dostałam śliczny gruby zeszyt w linie, oprawiony w zielone płótno i ołówek w etui. Ciocia powiedziała, że to będzie mój pamiętnik” – tak zaczyna się dziennik małej Racheli.

Rachela jest postacią fikcyjną. W 1939 roku ma 8 lat i mieszka z rodzicami i starszym bratem, Adamem, w jednym z polskich miast. Swoje doświadczenia z okresu II wojny światowej opisuje w pamiętniku. Wspomina o życiu przed wojną, kiedy bawiła się z koleżankami, nie zwracając uwagi na ich pochodzenie, czy wyznawaną religię. Mówi też o wujku, mieszkającym w Niemczech, który pisze niepokojące listy na temat tamtejszej sytuacji. W trudnych chwilach rodzice Racheli rozmawiali ze sobą w jidysz. Robili to po to, aby dzieci nie mogły ich zrozumieć. Na co dzień porozumiewali się przecież po polsku. I to jest typowe dla wielu rodzin. Często ci, którzy ocaleli z Zagłady, wiele lat po wojnie, mieszkając w innym kraju, rozmawiali ze sobą w jidysz lub po polsku, gdy nie chcieli być przez nikogo z zewnątrz rozumiani. Nie wszystko przecież mogli powiedzieć nawet własnym dzieciom.

Mała Rachela opisuje wybuch wojny, zmianę mieszkania, przeniesienie się do getta, stratę kolejnych przedmiotów należących do jej rodziców. Wielu spraw, które dzieją się w tym okresie, dziewczynka nie rozumie.  Wielu wydarzeń nie potrafi właściwie zinterpretować. Świat, w którym nagle się znalazła jest obcy i nie ma w nim niczego, z czym mogłaby się utożsamiać. Matka umieszcza ją w sierocińcu prowadzonym przez zakonnice. Oczywiście Rachela musi teraz stać się Marysią. „Dziewczynka, która ma łóżko obok mnie, ma na imię Kasia, ale przecież tutaj wiele dziewczynek ma zmienione imiona. Codziennie wieczorem, gdy siostry zgaszą już światła, Kasia chowa się pod kołdrę i płacze bardzo cichutko i długo, aż zaśnie. Wiem, że Kasia też jest Żydówką, bo kiedyś w nocy obudziłam się i słyszałam, że pochlipuje. Podeszłam do niej, a ona spała, ale przez sen płakała i powtarzała: Mameszi, mameszi…”.

Pamiętnik Racheli staje się pretekstem do rozmawiania o Zagładzie widzianej oczami dziecka. Uzupełniają go opisy wyjaśniające poszczególne wydarzenia oraz terminy używane w tamtym czasie. Są też pytania, jakie nauczyciel może zadać swoim uczniom podczas omawiania poszczególnych części tej książki. Bo publikacja wydana przez Żydowskie Muzeum Galicja przeznaczona jest dla uczniów w wieku 10-13 lat i ich nauczycieli. Może stanowić znakomitą pomoc dla tych, którzy chcą ze swoimi uczniami rozmawiać o Holokauście, ale nie wiedzą w jaki sposób to robić.

„Niniejsza książka powstała w odpowiedzi na brak podobnej publikacji na polskim rynku” – podkreślają jej autorzy. – „Może stanowić materiał pomocniczy do nauki historii, a także podstawę do przeprowadzenia zajęć pozalekcyjnych związanych z II wojną światową, Zagładą, kwestiami rasizmu, antysemityzmu, nietolerancji. Autorzy zdają sobie sprawę, że publikacja ta prezentuje jedynie wycinek losów polskich Żydów w czasach Zagłady, mają jednak nadzieję, że okaże się pomocna w przedstawieniu uczniom tego niezwykle trudnego tematu. Zostały w niej ukazane losy fikcyjnej, zasymilowanej rodziny żydowskiej. Choć są zbliżone do przeżyć wielu innych rodzin, nie są reprezentatywne dla wszystkich Żydów w okupowanej Polsce i innych krajach Europy”.

Rachela przeżyła wojnę i wyjechała do Izraela. Jej rodzice i brat najprawdopodobniej zginęli. „Nawet jeśli nigdy ich nie zobaczę, zawsze będę o nich pamiętać. I o wszystkich, których już nie ma” – czytamy w jej pamiętniku. To doskonała okazja do dyskusji o naszej pamięci, o sposobach upamiętniania żydowskiej społeczności w naszych miastach. Co nasza młodzież wie o „tych, których już nie ma”?

„Zapiski z zielonego zeszytu. Pamiętnik Racheli”, opracowanie Anna Wencel, Agata Kroh, Małgorzata Fus, wyd. Żydowskie Muzeum Galicja

Katarzyna Markusz