Wspomnienia z czasu wojny

Symcha Binem Motyl przeżył tak wiele, że mógłby z powodzeniem swoim życiorysem obdarować kilka osób. W czasie wojny wielokrotnie, dzięki niebywałemu szczęściu, udało mu się uniknąć śmierci. Jego wspomnienia to niezwykły obraz tego, co działo się w kraju, który nagle znalazł się pod okupacją obcych mocarstw.

Symcha Binem Motyl przed wojną mieszkał w Warszawie wraz z żoną i dzieckiem. Imienia swej córki nie podaje. Być może ból po jej stracie był wciąż zbyt duży, gdy spisywał swoje wspomnienia po wojnie. A może wciąż miał wyrzuty sumienia, że nie udało mu się jej ocalić. „Nie tu jest pisać o tym najdroższym moim skarbie w życiu. Jeżeli miałem dość sił i odwagi, aby walczyć, to głównym motorem tej siły było moje dziecko. Dla niego, dla żony mojej zdobywałem chleb. Dziś, niestety, ten cel mi więcej nie przyświeca” – pisze Motyl.

Jego umiejętność poradzenia sobie w nowej sytuacji jest zadziwiająca. Po wybuchu wojny z Warszawy udał się na wschód. Tutaj był świadkiem bitwy pod Kałuszynem. Swoje przeżycia opisuje nadzwyczaj precyzyjnie. Szybko zdał sobie sprawę z tego, że nie ma czego szukać na froncie. Postanowił wrócić do Warszawy. Znalezienie pracy w warunkach wojennych graniczyło niemal z cudem. Motyl zaczął sprzedawać gazety, ale nie było to zbyt zyskowne przedsięwzięcie. Znów wyruszył więc na wschód. Przedostał się na tereny zajęte przez Rosjan, ale i tu nie udało mu się znaleźć zatrudnienia. „Urzędnicy miejscowego Banku Spółdzielczego, którzy przed wojną płaszczyli się przede mną, teraz mnie unikali; pewien znany w sferach bankowych Żyd z Łodzi p. Abramowicz, który pracował wówczas na poważnym stanowisku w „Gosbanku”, na widok mój ucieszył się, ale nie spełnił mojego życzenia popierania mnie przy uzyskaniu pracy w tej instytucji” – wspomina Motyl.

Ta wyprawa stała się jednak początkiem nowego pomysłu na zdobycie pieniędzy i żywności. Motyl zaczął zajmować się szmuglem. Handlował tym, co wydawało mu się opłacalne i korzystne. Nie obawiał się dalekich podróży, a gdy został przez kogoś oszukany, nie bał się sam oszukać innego człowieka. Miał wiele pomysłów, sprytu, a przede wszystkim szczęścia. Kilka razy został złapany, stracił towar, wylądował nawet w areszcie, ale nie wpłynęło to zasadniczo na zmianę jego postępowania. Nie miał zresztą wyjścia. Jeżeli sam chciał przeżyć i zapewnić swoim bliskim jak najlepsze warunki, musiał zajmować się nie do końca legalnymi interesami. Jakimś sposobem udawało mu się zawsze uchodzić z życiem.

Rodzina Motyla funkcjonowała w ten sposób do momentu, gdy zaczęły się „wysiedlenia” w getcie warszawskim. Niebezpieczeństwo znacznie wzrosło. Przemyt czegokolwiek stał się niezwykle trudny. Zdobywanie pieniędzy i żywności zeszło na dalszy plan. Teraz trzeba było martwić się przede wszystkim o własne życie. Podczas akcji przeprowadzanych przez nazistów 6-letnia córka Motyla została zabrana na Umschlagplatz. Zrozpaczeni rodzice nie mogli się z tym pogodzić. Nie dano im jednak czasu na żałobę. Szybko musieli wrócić do codziennej walki o własną egzystencję w getcie.

Codzienne obowiązki, praca, szmuglowanie towarów, a później również ludzi przez granice getta być może pozwoliły Motylowi nie myśleć o stracie córki. Przez cały czas był on osobą aktywną, działającą dla dobra swego oraz innych osób. Udało mu się przetrwać powstanie w getcie, a później wyskoczyć z pociągu jadącego do obozu na Majdanku. „Wolność nasza to wolność skazanego na śmierć więźnia, któremu cudem udało się uciec tuż przed egzekucją” – napisze później. Zarówno on, jak i jego żona przetrwali wojnę. Jak wiele innych osób z pewnością przez długie lata musieli później żyć w cieniu Zagłady.

Symcha spisał swoje wspomnienia zaraz po zakończeniu wojny. Przekazał je do Żydowskiego Instytutu Historycznego, uzupełniona wersja znalazła się również w Jad Waszem. W rodzinnym archiwum przechowywano jednak obszerniejszy rękopis. „Czułem nieprzeparty pociąg do opisania i utrwalenia na papierze wszystkich swoich przeżyć wojennych z myślą, że jeśli wojnę przeżyję, to nie wolno mi tego zapomnieć” – wyjaśnił. Centrum Badań nad Zagładą Żydów wydało „Do moich ewentualnych czytelników. Wspomnienia z czasu wojny” na podstawie tych trzech dokumentów. Jest to relacja ciekawa i ważna. To wprawdzie jedna z wielu milionów tragicznych historii z czasu II wojny światowej, ale jedna z tych niewielu, które autor miał szansę opowiedzieć po wojnie.

Symcha Binem Motyl „Do moich ewentualnych czytelników. Wspomnienia z czasu wojny”, wyd. Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

Katarzyna Markusz