Co dalej z odnalezioną Torą?

Węgrów, czy Sokołów? Biblioteka, a może starostwo powiatowe? Za darmo, czy może za pieniądze? W czyje ręce powinna trafić Tora odnaleziona 20 sierpnia na terenie powiatu sokołowskiego? Historia zwoju staje się niezwykle interesująca, a na jej zakończenie czeka coraz więcej osób.

O Torze dowiedziałam się 20 sierpnia. Z informacją o znalezisku zadzwonił do mnie wójt Gminy Sokołów Podlaski, Marcin Pasik. Okazało się, że Torę do Urzędu Gminy dostarczył jeden z miejscowych policjantów. – 20 sierpnia asp. Marcin Uściński przekazał wójtowi gminy Sokołów Podlaski, Marcinowi Pasikowi, Torę – wyjaśnia oficer prasowy KPP Sokołów Podlaski asp. szt. Sławomir Tomaszewski. – To bardzo cenne znalezisko znajdowało się w Wężach na terenie gminy Sokołów Podlaski. Policjant jest znanym w lokalnym środowisku miłośnikiem historii. To dlatego skontaktowała się z nim mieszkanka gminy Sokołów, aby pomógł jej wycenić i sprzedać starą księgę. Kiedy tylko zobaczył, jaka to jest księga i że jest to najprawdopodobniej Tora, uznał, że taki cenny skarb powinien trafić do muzeum. Bardzo szybko powiadomił wójta gminy, na terenie której ta księga została odnaleziona.

Skąd Tora wzięła się u mieszkanki Węży? Kobieta ta chce pozostać anonimowa. Wiadomo, że pochodzi ona z Węgrowa i tu mieszka jej dalsza rodzina. Nie jest jasne w jaki sposób znalazła się ona w posiadaniu Tory. Najpierw twierdziła, że zwój uratował jej ojciec z płonącej synagogi w Węgrowie. Później wyznała, że Torę przyniósł do jej ojca znajomy Żyd z prośbą o jej przechowanie w czasie wojny. Według przekazanych przez nią informacji Pięcioksiąg pochodzi z pewnością z węgrowskiej synagogi.

Z informacji w Księdze Pamięci (Kehilat Wengrow. Sefer zikaron, Tel Awiw 1961), które przetłumaczyła dla nas Anna Ciałowicz z Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, wynika, że nowy bejt ha-midrasz, stary bejt ha-midrasz i wielka synagoga stały obok siebie, na jednym podwórzu (“szulhojf”). – W obrębie “szulhojfu” znajdowała się tamud-tora i cheder, w którym uczyły się, nie płacąc czesnego, dzieci biedoty – mówi Anna Ciałowicz. – Meir Sztejnberg pisze, że na tym podwórzu kręciły się kozy, a dziewczynki przychodziły z wiadrami, by zaczerpnąć wody ze znajdującej się tam studni. Tora może pochodzić z wielkiej synagogi, jednego z bejt ha-midraszy, chasydzkich sztibli lub z domu prywatnego. Węgrów, gdzie Żydzi mieszkali przez kilkaset lat, był znanym ośrodkiem myśli religijnej. W księdze pamięci jest dużo informacji o rabinach, cadykach i uczonych w Torze, z których każdy miał swoje grono zwolenników i osobną modlitewnię.

Cztery bejt ha-midrasze opisane w księdze pamięci to:

1) bejt ha-midrasz Hilela – drewniany budynek, z wieloma oknami w trzech ścinach i babińcem od strony zachodniej; ze względu na położenie blisko centrum handlu było tam zawsze rojno i gwarno; często występowali tam wędrowni kaznodzieje;

2) nowy bejt ha-midrasz – znajdował się na tym samym podwórzu, na którym stał stary bejt ha-midraszem i wielka synagoga; masywny budynek, z oknami na cztery strony świata, wejściem od strony wschodniej i dwoma babińcami; w tygodniu rzadko odbywały się tam modlitwy, za to w szabat i święta nowy bejt ha-midrasz był wypełniony po brzegi; modlili się tam przede wszystkim woźnice; przed wyborami do Sejmu, rady miasta, zarządu gminy w nowym bejt ha-midraszu odbywały się wiece polityczne z udziałem Bundu, syjonistów, organizacji społecznych i zawodowych;

3) stary bejt ha-midrasz – wedle lokalnej tradycji był wybudowany setki lat temu; Jehuda heChasid miał modlić się w tym bejt ha-midarszu przed wyjazdem do Ziemi Świętej; była to budowla o potężnych murach, wielu małych okienkach z żelaznymi okiennicami, wejście znajdowało się od strony południowej; w starym bejt ha-midraszu modlili się ludzie prości, żyjący z pracy własnych rąk (uczestnicy pierwszego minjanu o świcie): rzemieślnicy, domokrążcy, Żydzi handlujący po wsiach; bogaci obywatele studiowali tu dzień i noc.

4) w pewnej odległości od centrum, bliżej ulicy Rogatkowej, znajdował się bejt ha-midrasz Hersza-Jechiela; był to okazały budynek z czerwonej cegły; stał na podwórzu ogrodzonym parkanem; w tym bejt ha-midraszu przez dłuższy czas był sztibel chasydów wareckich; w budynku było osobne mieszkanie dla szamesa i jego rodziny.

Prócz tego w Węgrowie były sztible chasydów z następujących grup: Ger (Góra Kalwaria), Aleksander (Aleksandrów Łódzki), Radzyń [Podlaski], Kock-Lublin, Amszynow (Mszczonów), Kałuszyn, Humań (chaszydzi bracławscy).

W centrum miasta znajdowała się wielka synagoga, wysoka na trzy piętra, ściany wewnątrz były pokryte malunkami; na dachu, od wschodu i od zachodu, umieszczono tablice przymierza z malowanymi na złoto literami; tablice te dominowały nad miastem, widać je było z daleka. W wielkiej synagodze były trzy babińce; osobną salę modlitewną mieli tutaj krawcy; przez wiele lat gabajem “u krawców” był reb Hersz-Chaim Szwarcberg, zamożny przedstawiciel tego fachu – pisze Zabłudowicz w Księdze Pamięci.

Jehuda heChasid (ok. 1660-1700) to, zgodnie z informacjami z Polskiego Słownika Judaistycznego, sabataistyczny kaznodzieja i mistyk. Wzywał wszystkich sabatejczyków (wyznawców Sabataja Cwi, fałszywego Mesjasza) do duchowego oczyszczenia przez pokutę i posty. W 1697 r. założył Stowarzyszenie Pobożnych (hebr., Chewra Chasidim), do którego przystąpiło 31 rodzin, zdecydowanych wyruszyć do Ziemi Świętej na powitanie Mesjasza. Grupa wyruszyła na południe w 1699 roku, gromadząc po drodze 1300 osób. Pielgrzymów zdziesiątkowała zaraza i do Jerozolimy dotarło tylko nieco ponad 100 osób. Wkrótce po przybyciu na miejsce Jehuda heChasid zmarł. Po niespełnieniu się zapowiedzi mesjanistycznych (Mesjaszem miał być Sabataj Cwi, który po 40 latach od śmierci miał powrócić na ziemię), grupa rozpadła się. Ponad 100 osób miało przejść na islam, kilkanaście osób po powrocie do Europy przyjęło chrzest w Kościele ewangelickim, pewna liczba osób uczyniła to samo w Kościele katolickim, reszta pozostała przy judaizmie, zakładając podziemną sektę wyznawców Baruchji (następcy Sabataj Cwi). Przed podróżą do Ziemi Świętej Jehuda heChasid modlił się w starym bejt ha-midraszu w Węgrowie i zażywał rytualnych kąpieli w mykwie, która znajdowała się w jej podziemiach. Tę informację węgrowscy Żydzi przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie.

Dziś ani po synagodze, ani po żadnym z domów modlitwy nie pozostał nawet ślad. W tym miejscu znajduje się komisariat policji oraz przylegający do niego parking. Nie sposób domyślić się, co tu było, gdy nie towarzyszy nam przewodnik dobrze znający lokalną historię. W żaden sposób nieoznakowany jest też dom rabina Morgensterna, który znajduje się w pobliżu. Skąd więc nagłe zainteresowanie w mieście odnalezioną właśnie Torą?

Kobieta, która przechowywała Torę nie chciała oddać jej za darmo. Wójt Gminy Sokołów zwrócił się do niej z prośbą o przedstawienie dowodu na to, że jest ona właścicielką zwoju. Tymczasem postanowił przekazać znalezisko komuś, kto będzie mógł ponieść koszty jego renowacji. Okazało się, że w bibliotece miejskiej w Węgrowie ma wkrótce powstać muzeum zajmujące się historią miejscowych Żydów. Byłoby to idealne miejsce na tego typu eksponat. Wójt postanowił więc, że przekaże Torę w depozyt do biblioteki. Odbyło się to 21 sierpnia. Dyrektor biblioteki zapewniała, że ma przygotowany sejf, w którym zamierza przechowywać cenny przedmiot. Po kilkudziesięciu minutach Tora jednak została stamtąd zabrana. Podczas narady wójta Gminy Sokołów i starosty Powiatu Węgrowskiego ustalono, że Tora znajdzie się w sejfie w starostwie powiatowym w Węgrowie. Węgrowscy włodarze podkreślają, że sytuacja ta jest dla nich nowa. W ciągu najbliższych kilku dni powinniśmy przekonać się, jaką ostatecznie podejmą decyzję.

Według nieoficjalnych informacji kobieta, która przechowywała tę Torę próbowała już wcześniej sprzedać ją na terenie powiatu sokołowskiego. Cena przez nią proponowana okazała się jednak zbyt wysoka.

Katarzyna Markusz

Dziękuję Annie Ciałowicz za tłumaczenie informacji pochodzących z Księgi Pamięci Węgrowa.