Historia Warszawy na fotografiach

Diti Ravner urodziła się w Tel Awiwie. Studiowała sztukę na Avni Art School. Podkreśla, że jest przede wszystkim malarką. To jej fotografie stają się jednak coraz bardziej popularne. Niedawno otwarto kolejną wystawę jej prac w Warszawie. Nosi ona tytuł „Glory of the Past” i można ją oglądać na Starym Mieście do 3 września.

Diti Ravner w Polsce mieszka od trzech lat. Dużo podróżuje i przy tej okazji wykonuje też zdjęcia. Na jej fotografiach najczęściej pojawiają się stare budynki. Na niektórych z nich wciąż widać ślady po kulach. Ta historia i jej obecność w dzisiejszym życiu i funkcjonowaniu miasta najbardziej interesuje artystkę. Diti Ravner podczas pracy podąża szlakiem tej części Warszawy, która nie uległa dużym zmianom. Często zagląda m.in. na Pragę. – Przed wojną połowę mieszkańców Pragi stanowili Żydzi – wyjaśnia Diti Ravner. – Nie wiem dokładnie, w których budynkach mieszkali, ale wiadomo że tam byli. Jeden z moich projektów polegał na fotografowaniu Warszawy z jej ulicami: Próżną, Krochmalną, Chłodną, Żelazną oraz innymi. Interesowały mnie pozostałości budynków, które znajdowały się w getcie.

Stare budynki z czasem ulegają zniszczeniu. Na ich miejscu powstają nowe. Utrwalanie tych miejsc, choćby na fotografiach, jest więc niezwykle istotne. – Chciałam mieć zdjęcia tych miejsc, nie wiedząc jeszcze co z nimi zrobię – mówi Diti Ravner o początkach swego projektu fotograficznego w Polsce. – Na jednej z ulic znalazłam budynek, który wygląda, jakby został przed chwilą zbombardowany.

Na ulicy Waliców Diti Ravner fotografowała m.in. budynek, w którym mieszkał Władysław Szlengel, poeta, autor piosenek i tekstów kabaretowych, który brał udział w powstaniu w getcie warszawskim. Szlengel był autorem wierszy dokumentujących Zagładę: „Mała stacja Treblinki”, „Obrachunek z Bogiem”, „Okno na tamtą stronę” i wielu innych. Wiersze Szlengela czytała również Diti Ravner. Zrobiły one na niej ogromne wrażenie. Podczas swojej podróży do muzeum w Treblince postanowiła zrobić zdjęcia. Sfotografowała drogę, jaka wiedzie do dawnego obozu, lasy, w których ukrywali się kilkadziesiąt lat wcześniej nieliczni uciekinierzy z Treblinki oraz oba obozy – obóz zagłady i obóz pracy. Te zdjęcia, połączone z fotografiami z ul. Waliców, robią ogromne wrażenie.

Najnowsza wystawa, „Glory of the Past”, nie mówi w sposób bezpośredni o Żydach i ich historii. Patrząc na te fotografie trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że bez żydowskich mieszkańców miasta nie da się opowiedzieć o przeszłości Warszawy. – Budynki opowiadały mi swoje historie, a ja odpowiadałam robiąc zdjęcia, kolekcjonując w ten sposób kawałki świetności za stosów dewastacji – wyjaśnia artystka. – Niemal czuję cienie poruszające się po tych ulicach, i choć to dzieje się tylko w mojej wyobraźni to wiem, że w ten sposób udało mi się odnaleźć przyjaciół.

Diti Ravner pytana o inspirację odpowiada wprost: – To głównie ciężka praca. Spędzam wiele godzin na fotografowaniu. Później wracam do domu i oglądam, co udało mi się zrobić. Często pracuję przez 10 – 12 godzin, ale nie mam z tym problemu, bo jestem bardzo zdyscyplinowana. Najbardziej inspirują mnie budynki, szczególnie stare. W Tel Awiwie było dużo polskich rzeczy dokoła i gdy po raz pierwszy przyjechałam do Polski trzy lata temu, przekonałam się, jak wiele z tych rzeczy już znam, o jak wielu czytałam już wcześniej.

Wystawę „Glory of the Past” na Starym Mieście w Warszawie można oglądać do 3 września.

Katarzyna Markusz