Odnaleziona Tora – sprzedana

Tora, odnaleziona w ubiegłym tygodniu na terenie gminy Sokołów Podlaski, ma już nowego właściciela. Jest nim Miejska Biblioteka Publiczna w Węgrowie. Tymczasem kobieta, która dotychczas przechowywała Torę złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjanta, który cenny dokument jej odebrał.

Dwa zwoje Tory zostały odnalezione na terenie powiatu sokołowskiego 20 sierpnia. Jeden z sokołowskich policjantów przyniósł znalezisko do Urzędu Gminy. Następnego dnia wójt Gminy Sokołów Marcin Pasik przekazał zwoje w depozyt Miejskiej Bibliotece Publicznej w Węgrowie, ponieważ, zgodnie z informacją przekazaną przez właścicielkę zwojów, Tora miała pochodzić z synagogi w tym mieście. Cenne znalezisko trafiło wtedy do sejfu w Starostwie Powiatowym w Węgrowie. Sytuacja uległa zmianie 24 sierpnia. Pięcioksiąg trafił bowiem do dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Węgrowie, Małgorzaty Piórkowskiej, która nabyła go od jego właścicielki. Dyrektor biblioteki dysponowała wtedy odpowiednią umową, którą pokazała w starostwie. Informację tę potwierdziła sekretarz powiatu węgrowskiego, Marzena Gromek.

Małgorzata Piórkowska na pytanie o transakcję mówi, że nie nazwałaby tego kupnem, a raczej „zwrotem rekompensaty”. Potwierdza, że biblioteka jest teraz właścicielem zwojów. Z Gminą Żydowską nikt z biblioteki w tej sprawie się nie kontaktował, ale być może nastąpi to pod koniec września. Piórkowska nie widzi powodu, dla którego zwoje miałyby trafić do Gminy Żydowskiej, bo jej zdaniem Gmina ma ich już wystarczająco dużo. Ta Tora ma stać się jednym z eksponatów w powstającym muzeum węgrowskich Żydów. Dyrektor biblioteki dementuje jednocześnie informacje o pochodzeniu zwojów i podkreśla, że z pewnością nie znajdowały się one ani w synagodze, ani innym podobnym miejscu w Węgrowie. Skąd wobec tego się wzięły? Według jej informacji, znajdowały się one przez cały czas w posiadaniu rodziny kobiety, która zwoje sprzedała. Na pytanie, czy jest to rodzina żydowska Piórkowska odpowiada, że nawet nie umiałaby o coś takiego zapytać.

Z osobą, która przechowywała Torę rozmawiali sokołowscy policjanci. – Jak oświadczyła właścicielka autentyczność biblii została potwierdzona przez Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie – mówi Oficer Prasowy KPP Sokołów Podlaski asp. szt. Sławomir Tomaszewski. O ekspertyzie z ŻIH wspomina też dyrektor węgrowskiej biblioteki, która mówi, że zgodnie z tą ekspertyzą Tora nie jest kompletna i zawiera błąd w liternictwie, pozwalający sądzić, że być może pisał ją jakiś uczeń.

– Od roku ŻIH z tego rodzaju zwojami i księgami nie miał do czynienia – powiedział nam dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, Paweł Śpiewak. – Być może w innych czasach. Poza tym trzeba odróżnić autentyczność od koszerności zwojów. ŻIH takich potwierdzeń nie czyni, mogą robić to na swoją odpowiedzialność jego pracownicy.

– Zwoju Tory nie pisze żaden „uczeń” – podkreśla Anna Ciałowicz z Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. – Przepisywanie zwoju to jest duża sztuka, trzeba długo terminować, a także prowadzić się absolutnie bez zarzutu, by móc wykonywać ten zawód.

„Dla Żydów Tora była zawsze księgą świętą. Ponieważ przez dwa tysiące lat nie mieli własnej ojczyzny, właśnie ją nazywali swoją ojczyzną” – pisała Ninel Kameraz-Kos w swojej książce „Święta i obyczaje żydowskie”.

– Zwój Tory jest najświętszą rzeczą w judaizmie – podkreśla rabin Michael Schudrich. – Zwój jest przygotowywany przez wyszkoloną w tym celu osobę (Sofer), która zapisuje słowa na specjalnie przygotowanym pergaminie specjalnym piórem. Zapisanie zwoju zajmuje przeciętnie około jednego roku. Sofer musi iść do mykwy na rytualną kąpiel za każdym razem, gdy ma zapisać imię Boga. Tora jest przechowywana w aron ha-kodesz, który jest najświętszym miejscem w synagodze. Nigdy nie może ona dotknąć podłogi lub być wykorzystywana w nieodpowiedni, niesakralny sposób. Ten zwój Tory z dużym prawdopodobieństwem został utracony przez naród żydowski podczas drugiej wojny światowej, a jest przeznaczony do wykorzystywania podczas żydowskich praktyk religijnych. Najwłaściwszym miejscem dla Tory, zarówno z  moralnego jak i historycznego punktu widzenia, jest czynna społeczność żydowska.

Sytuacja prawna Tory stała się na tyle niejasna, że nie pozostało nic innego, jak tylko odnaleźć kobietę, która dotychczas zwoje przechowywała. Nie znając jej dokładnego adresu, pojechałam do miejscowości, w której, zgodnie z informacjami przekazanymi przez policję, przebywała. Zaczepiłam jednego z mieszkańców wsi Węże, który stał pod miejscowym sklepem. Wymieniłam nazwisko tej kobiety. Nic mu ono nie mówiło. Spytałam więc, czy może słyszał o osobie, która znalazła żydowską Torę. Mężczyzna zamyślił się, ale nic nie odpowiedział. Postanowiłam więc poprosić o pomoc kogoś innego. Po dłuższej chwili zaczepiony przeze mnie na początku mężczyzna wyrwał się z zamyślenia, zastukał w szybę samochodu i powiedział: „Proszę pani, ale u nas torów to nigdy nie było. Najbliższa stacja w Sokołowie.”

W końcu jednak udało się odnaleźć dom, w którym obecnie mieszka kobieta, która przez lata przechowywała Torę. Poinformowała mnie, że złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie policjanta, który cenny dokument miał jej odebrać. Poprosiła też, aby przyjechać do niej następnego dnia. Wtedy miała powiedzieć więcej. Niestety, dzień później nie otworzyła już drzwi swego obecnego lokum i nie zdecydowała się na rozmowę.

– 27 sierpnia od jednej z mieszkanek powiatu węgrowskiego wpłynęło pisemne zawiadomienie, które dotyczy nieprawidłowości w zatrzymaniu lub przejęciu od niej Tory przez jednego z funkcjonariuszy miejscowej komendy policji – mówi zastępca prokuratora rejonowego w Sokołowie Podlaskim, Leszek Soczewka. – W tej sprawie wykonywane są wstępne czynności sprawdzające, które mają ewentualnie potwierdzić zasadność tej skargi i po wykonaniu tych czynności wyjaśniających zostanie podjęta decyzja odnośnie dalszego toku postępowania. Postępowanie wyjaśniające, zgodnie z przepisami, trwa maksymalnie 30 dni. W ciągu miesiąca musi więc zostać podjęta decyzja odnośnie wszczęcia lub odmowy wszczęcia śledztwa.

Zdaniem kobiety, która złożyła skargę, policjant przekazał Torę innym instytucjom bez jej zgody.

Istnieje możliwość, że prokuratura, jeśli uzna to za zasadne, spróbuje sprawdzić skąd Tora wzięła się w posiadaniu kobiety, która próbowała ją sprzedać i czy miała prawo dokonywać tego typu transakcji.

Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Węgrowie podkreśla, że nie jest to pierwsza Tora w zbiorach tej placówki. Znajdują się tam jeszcze cztery zwoje, ale żaden z nich nie jest kompletny.

Katarzyna Markusz