Nie pożydzę pani Dykiel

Kiedy Bożena Dykiel w studiu Dzień Dobry TVN ubolewała nad tym, że telewizja „pożydziła” i nie dała pieniędzy na kalendarz promujący serial „Na Wspólnej”, nie widziała w swojej wypowiedzi niczego nagannego. Rzecznik TVN uznał jej wypowiedź za niestosowną, ale aktorki broni dziennikarz Konrad Piasecki i pisarka Małgorzata Kalicińska.

„Mogę jedynie wyrazić ubolewanie, że w przywołanej (…) rozmowie na antenie TVN padła tak niefortunna i niestosowna wypowiedź Pani Bożeny Dykiel. Jak zapewne Pani wiadomo, Dzień Dobry TVN to audycja emitowana na żywo, a z przebiegu rozmowy wynika, że prowadzący w ogóle nie zrozumieli wyrażenia użytego przez Panią Dykiel. I jedynie tym tłumaczyłbym brak reakcji z ich strony na słowa aktorki,” napisał do redakcji jewish.org.pl Karol Smoląg, rzecznik prasowy TVN.

Kilka dni temu podczas programu Dzień Dobry TVN mówiono o dziesięcioleciu serialu „Na Wspólnej”. Do studia zaproszono aktorów grających w tym serialu.

– Jeżeli możemy widza wyedukować, a na pewno możemy, bo taka jest nasza rola, zobaczysz jaki będzie efekt. Szkoda tylko, że TVN pożydził i nie wydał naszego kalendarza… – stwierdziła Bożena Dykiel.
– Po co? – zapytał prowadzący program Bartosz Węglarczyk.
– Pożydził, czyli nie dał szmalu, ale ja przyprowadziłam nawet sponsora i nie został wydany kalendarz, gdzie są fantastyczne, piękne zdjęcia… Nie znałeś tego? – mówiła dalej Bożena Dykiel.

„Kochajmy się jak bracia liczmy się jak Żydzi – też źle? Taki jest nasz język – bo Żyd zawsze był, podobnie jak Szkot czy centuś krakowski synonimem oszczędnego skąpca,” pisała w internecie Małgorzata Kalicińska, autorka m.in. powieści „Miłość nad rozlewiskiem”. „Nie wystarczy już istniejącej pogardy, podziałów, wyzwisk, to jeszcze naznaczać aktorkę, która w kompletnie innym niż rasistowski kontekst chlapnęła slangiem?”

Nie wiem w jakim środowisku obraca się pani Kalicińska, ale ja z takim „slangiem” do czynienia nie miałam. Jeśli chodzi o pogardę i podziały to prędzej wywołuje je słownictwo pani Dykiel niż oburzenie widzów programu Dzień Dobry TVN. Bycie Szkotem albo Krakowianinem to chyba jednak nie to samo co bycie Żydem? Szkoda, że pani pisarka Kalicińska różnicy nie dostrzega.

Kto ogląda poranne programy śniadaniowe? Najczęściej gospodynie domowe, które jeśli nie kojarzą pani Dykiel z roli w „Na Wspólnej” to z pewnością znają ją z reklamy płynu do mycia naczyń. Skoro więc TVN „pożydził” na kalendarz z ulubionymi aktorami, to może coś jest na rzeczy, kiedy na różnego rodzaju spotkaniach religijnych dziennikarze tej stacji są wyganiani parasolkami przez starsze panie.

„Uwielbiam takie jałowe spory i święte oburzenie, gdy komuś wyrwie się w tv coś, czego używa się potocznie (choć często bezmyślnie),” napisał w poniedziałek na Twitterze dziennikarz Konrad Piasecki. „Ja tam w imieniu swego kawałka żydowskości uważam, że żarty na temat oszczędności czy gospodarności Żydów nie są czymś strasznym.” Problem w tym, że pani Dykiel nie chodziło ani o oszczędność, ani o gospodarność, ale o zwykłe skąpstwo, przez które tysiące gospodyń domowych nie będą mogły w swoich kuchniach powiesić kalendarza z wizerunkiem aktorki. Czy „pożydzenie” jest rzeczywiście sformułowaniem tak często i potocznie stosowanym? Gdyby było, to prowadzący audycję Bartosz Węglarczyk pewnie by o nim słyszał i nie wyraził na wizji zaskoczenia użyciem takiego właśnie terminu.

Podczas pisania tego artykułu mój edytor tekstu cały czas podkreślał na czerwono słowo „pożydził”. Skoro więc nie ma go w moim słowniku, nie powinno być i w waszym.

Katarzyna Markusz