Jasiewicz nie jest trendy

Kto jest odpowiedzialny za Holokaust? Kto pomagał w jego przeprowadzeniu i kto chciał na nim skorzystać? Oczywiście Żydzi. Taka odpowiedź nasuwa się po lekturze wywiadu z prof. Krzysztofem Jasiewiczem w najnowszym numerze magazynu Focus Historia Ekstra.

“Przypominają mi się sceny z paru filmów lub książek, gdzie w związku z przygotowaniami do powstania w getcie warszawskim padają w dialogu zarzuty, że Polacy – naturalnie antysemici – nie dają Żydom broni, tak bardzo potrzebnej do walki. PPP nie miało wprawdzie magazynów broni w Puszczy Kampinoskiej czy innych miejscach, ale w pojmowaniu Żydów to bez znaczenia. Im się wydawało, że mamy tysiące sztuk rozmaitej broni. No a skoro oni umyślili sobie powstanie, to my im wszystko oddajemy – jeśli tego nie zrobimy, to tylko dlatego, że byliśmy antysemitami. Ten chory tok rozumowania żydowskiej narracji jako takiej wywołuje zjawisko projekcji – swoje zło i zaniechania Żydzi przerzucają na innych, zwłaszcza na Polaków,” mówi prof. Jasiewicz.

Żydzi “umyślili sobie” powstanie, tak jak podobne powstania “umyślali sobie” wcześniej Polacy, którzy wielokrotnie walczyli nie tylko o swoją wolność, ale również o to, by zginąć z honorem. Nie sądzę, aby Żydzi w getcie byli przekonani o tym, że są w stanie pokonać nazistowskie Niemcy. Nie w głowie im było bohaterstwo. Zdawali sobie sprawę z tego, że i tak zginą. Chcieli jednak tę śmierć uczynić inną. Chcieli pokazać Niemcom, że też potrafią stawić opór. Chcieli zrobić cokolwiek innego niż po prostu umrzeć w komorze gazowej Treblinki.

“Owe żydowskie bzdury i dane wzięte z sufitu o Żydach zamordowanych głównie przez polskich chłopów to właśnie projekcja zmierzająca do ukrycia największej żydowskiej tajemnicy. Otóż skala niemieckiej zbrodni była możliwa nie dzięki temu, “co się działo na obrzeżach Zagłady”, lecz tylko dzięki aktywnemu udziałowi Żydów w procesie mordowania swojego narodu. Tu kłania się bierność powszechna samych Żydów i postawy Judenratów, okrutne żydowskie policje w gettach – bo to one wyłapują, spędzają na różne Umschlagplatze i upychają w wagonach swoich sąsiadów, rodziny i przypadkowych Żydów. Wreszcie to żydowskie komanda zapędzają Żydów do komór gazowych, a potem oprawiają ich zwłoki, grzebiąc w pochwach, odbytnicach, wyrywając złote mostki i koronki,” wyjaśnia profesor.

A gdzie z tej opowieści zniknęli Niemcy? Nie było ich w gettach i obozach zagłady? Nie zmuszali Żydów do określonych zachowań? Nie tworzyli Judenratów w gettach albo Sonderkommand w obozach? Czyżby Żydzi sami się pozabijali na swoje własne rozkazy? Spora część tych, którzy przeżyli obozy zagłady, należała tam do Sonderkommanda. Nigdy nie było to ich własnym wyborem. Nigdy nie było to też pracą przyjemną. Oznaczało jednak, że ich własny wyrok śmierci został choć na chwilę odroczony. Ci ludzie również cierpieli, bo patrzyli na okrutną śmierć swoich bliskich, znajomych lub nawet całkiem obcych ludzi. Patrzyli na tysiące śmierci każdego dnia. Nie wszyscy potrafili sobie z tym później poradzić i już po wojnie popełniali samobójstwo.

“Grupę badaczy nieżydowskich, która się identyfikuje z etosem żydowskim, złośliwie nazwałbym ludźmi intelektualnie ułomnymi (…). I myślę, że bycie krytycznym wobec Żydów – zwłaszcza gdy mordują dziś swoich sąsiadów na Bliskim Wschodzie – jest bardziej trendy i ma sens niż ich obrona i rozgrzeszanie. Na Holokaust pracowały przez wieki całe pokolenia Żydów, a nie Kościół katolicki. I Żydzi z tego – jak się wydaje – nie wyciągnęli wniosków,” stwierdza Jasiewicz.

Co za ulga, że profesor Jasiewicz nie jest intelektualnie ułomny i widzi co dziś jest prawdziwie trendy i ma rzeczywisty sens. Te trendy wyczuwa zresztą znakomicie. “W stosunku do niemieckiej większości wielka przewaga Żydów polegała na wykształceniu,” mówi w wywiadzie udzielonym Focusowi niemiecki historyk Gotz Aly. “W przeciwieństwie do znakomitej większości chrześcijańskich Niemców, którzy byli analfabetami, Żydzi zazwyczaj umieli czytać i pisać (…). Z drugiej strony religia żydowska w ogromnej mierze wspiera rozwój intelektualny jednostek. Opiera się na dyskusji o właściwej drodze. To trwający nieustannie spór o to, co jest dobre, a co złe (…). Chrześcijański kler nigdy nie miał przesadnego interesu w tym, by jego owieczki rozwijały się pod względem intelektualnym (…). Około 1900 roku Żydzi dziesięć razy częściej robią maturę niż dzieci z chrześcijańskich rodzin. Wcześniej dostają się na uniwersytet, szybciej studiują, mają lepsze wyniki.” U tych, którzy są słabsi, pojawia się zazdrość. Zazdrość prowadzi do nienawiści. Czy to może być jednak prostym wytłumaczeniem Holokaustu, jak chciałby Jasiewicz? Czy to właśnie w ten sposób na własną zagładę pracowały pokolenia Żydów?

“Niemcy nie wiwatowali na widok deportacji Żydów. Nie krzyczeli ‘Giń, Żydzie!’. Stali raczej za firanką i patrzyli. Potem brali udział w aukcjach żydowskiego majątku, ale nie rozmawiali o tym głośno. Komory gazowe i masowe rozstrzeliwania nie były silnie obecne w świadomości społecznej, choć każdy mógł się o nich przy minimalnym wysiłku dowiedzieć. Za to eliminacja Żydów otwierała przed zazdroszczącymi im wcześniej przewag Niemcami konkretne możliwości finansowe. Tego nie można bagatelizować. W 1933 roku po ewakuacji Żydów w Berlinie zostało pustych tysiąc pięćset mieszkań. Na uniwersytecie pojawiło się dwa tysiące miejsc pracy dla akademików. Niemcy mogli wreszcie sięgnąć po to, czego zazdrościli Żydom przez całe stulecie,” uważa Gotz Aly. Czy Jasiewicz jego również zaliczy do grona ułomnych intelektualnie? Czy w Polsce sytuacja w czasie wojny nie wyglądała podobnie? I czy temu rzeczywiście winni byli sami Żydzi?

“W moim najgłębszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Żydami, bo on do niczego nie prowadzi,” stwierdza Jasiewicz. A w moim przekonaniu szkoda czasu na dialog z samym Jasiewiczem. Szkoda też papieru na drukowanie jego słów. Dziwne jest to, że dziennikarz, który wywiad przeprowadził, nie podpisał się pod nim. Wiadomo za to, że Focus Historia Ekstra ma swego redaktora naczelnego, który uznał ten tekst za wart wydrukowania. I to jest w tym wszystkim najdziwniejsze. Bo czemu ten artykuł ma służyć? Co wnosi nowego? A może chodzi o to Jasiewiczowe “bycie trendy”? Moda na lata 30-te wraca w różnych sferach naszego życia. Może więc Jasiewicz jest takim trendsetterem, który wyczuł, z której strony wieje wiatr, a redakcja Focusa to ochoczo podchwyciła? Jak na pismo wydane z okazji rocznicy powstania w getcie warszawskim, chyba jednak zbyt ochoczo.

Katarzyna Markusz