Nienawiść nie wybiera

To nieprawda, że Białystok ma problem. To my wszyscy go mamy, nawet jeśli komuś wydaje się, że te sprawy go bezpośrednio nie dotyczą. Nienawiść nie wybiera. Nienawiść systematycznie zadręcza swoje ofiary, co chwila znajdując następne. Dziś był to 8-letni Czeczen, jutro możesz być Ty.

Wczoraj w prasie ukazała się taka informacja: „33-letnia Czeczenka mieszkająca w Białymstoku na osiedlu Nowe Miasto wysłała swojego 8-letniego synka do sklepu po mleko. Po chwili usłyszała krzyk dziecka. Wyjrzała przez okno, to jej syn płakał, leżąc pod klatką. Nad nim stał dorosły mężczyzna. Zamachnął się, uderzył. Matka wybiegła, zabrała dziecko, ukryli się w mieszkaniu. Ale agresor poszedł za nimi. Czeczenka wyjrzała przez wizjer – on pokazywał gest podcinania gardła i krzyczał, żeby wyjeżdżali z tego kraju.”

Dorosły mężczyzna zaatakował dziecko. Wcześniej w tym mieście kilkukrotnie ktoś podpalał drzwi do mieszkań obcokrajowców. Obraźliwe napisy na murach pojawiają się jednak wszędzie. W Warszawie niedawno ktoś napisał „Jude Raus” przy wejściu na kopiec Anielewicza. W tym samym czasie na nigeryjskiej restauracji znalazły się szubienice. Takie rysunki to tylko przedsmak tego co czeka Warszawiaków. Bo wcale nie będzie tu lepiej ani bezpieczniej niż w Białymstoku. Wszystko dlatego, że przez wiele lat prokuratorzy i sędziowie przymykali oczy na mowę nienawiści. Widzieli nikłą szkodliwość społeczną czynu w rasistowskich i antysemickich wpisach nie tylko na murach ale i w internecie. Szubienice z gwiazdami Dawida, deklaracje typu „Tu jest Polska nie Izrael” czy nieśmiertelne „Jude Raus” uznawano za dopuszczalne formy dialogu społecznego. I wreszcie przedstawiciele środowiska, które zwykło zamawiać pięć piw uniesioną do góry ręką, weszli do polskiego parlamentu. Cóż z tego, że założyli ładne garnitury i przestali golić głowy? Poglądów przecież nie zmienili.

Kilka dni temu okazało się, że kielecka prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie znieważania jednego z tamtejszych biznesmenów. Uznano, że określenie „żydowskie ścierwo” nie jest obraźliwe. Takie są po prostu uwarunkowania kulturowe. Jakkolwiek by nas to nie oburzało, prokurator ma rację – takie są uwarunkowania kulturowe. Nie w Białymstoku, czy Kielcach, ale w Polsce. Panuje tu przyzwolenie na rasizm. Co z tego, że burzy się przeciwko temu jakaś grupa ludzi. Co z tego, że organizują happeningi mające udowodnić, że jest inaczej, że Polska jest krajem otwartym. Co z tego, skoro władza, pozwalając rasistom, faszystom i antysemitom na takie działania, legitymizuje je w ten sposób.

Jeżeli na żydowskich cmentarzach niszczy się nagrobki, rozbija się je w pył; jeżeli maluje się obraźliwe, antysemickie napisy i gwiazdy Dawida na szubienicach; jeżeli wysyła się maile pełne inwektyw i gróźb; jeżeli umieszcza się w internecie tysiące obrzydliwych komentarzy to czy można spać spokojnie, nie obawiając się kary? Tak, ponieważ w zdecydowanej większości tych przypadków ani prokuratura, ani sądy nie potrafiły skutecznie ukarać sprawców. Nie potrafiły, bo może nie widziały w tym nic złego. A co jeśli uznały, że tak nie tylko można, ale i czasami trzeba? Co jeśli prokurator piszący, że swastyka jest symbolem szczęścia, podziela poglądy osób, które tę swastykę na murze umieściły? Co zrobi ten prokurator jeśli przyjdzie mu prowadzić sprawę pobitego czeczeńskiego dziecka? Uzna, że uderzenie było gestem przyjaźni typowym dla jakiejś kultury?

To nie jest tak, że nacjonaliści, faszyści i antysemici nagle pojawili się w Polsce i zaczęli rozrabiać. Oni byli tu od zawsze. Podnoszą jednak wysoko swoje głowy i stają się coraz bardziej agresywni, bo wiedzą, że państwo polskie im na to pozwoli. Za tego typu czyny najczęściej nie ma żadnej kary. I dlatego jest ich coraz więcej. Rasistowskie graffiti przestało już im jednak wystarczać. Płonące drzwi i pobity chłopiec to sygnał, że chcą czegoś więcej. A prokuratorzy i sądy, niezależnie od deklaracji ministra czy premiera, pozwolą im na to tak, jak pozwalały przez ostatnie lata. Jeżeli komuś wydaje się, że może się czuć bezpiecznie, że ten problem go nie dotyczy, to jest w błędzie. Nienawiść nie wybiera. Dziś to są Czeczeni, Nigeryjczycy, Żydzi. Jutro będą osoby z ciemnymi włosami lub w nieodpowiednim stroju. Jeżeli nie zdamy sobie sprawy z tego, że problem dotyczy nas wszystkich, nie mamy szansy z nim wygrać.

Katarzyna Markusz