Środa oburzona na Żydów

Prof. Magdalena Środa oburza się na protesty Żydów przeciwko niewprowadzeniu możliwości uboju rytualnego. Oburza się, chociaż jednocześnie przyznaje, że na temat koszerności wie niewiele. W tym samym czasie przedstawiciele PiS, Ruchu Palikota i SLD zapowiadają, że są przeciwko ubojowi prowadzonemu nawet na potrzeby mniejszości wyznaniowych. Czy jeszcze ktoś ma wątpliwości, że wciąż chodzi tu o zwierzęta?

“Nawet niektórzy z moich żydowskich znajomych, którzy dotąd mieli mnie za sojusznika w walce o prawa wykluczonych i równe traktowanie, nagle stwierdzili, że jestem ‘rażąco niekompetentna w sprawach koszeru’ (co prawda, to prawda),” pisze w dzisiejszej Gazecie Wyborczej Magdalena Środa. Pozostaje się z tym zgodzić – co prawda, to prawda. Profesor Środa, Ewa Siedlecka oraz kilku innych publicystów, którzy z zapałem walczyli o zakaz uboju rytualnego, nie mają o tym uboju zielonego pojęcia. Obejrzeli na YouTube kilka nakręconych w tureckich rzeźniach filmów i wydaje im się, że od tego stali się ekspertami. Nie wiedzą jak wygląda przygotowanie koszernego mięsa oraz ubój zgodny z zasadami judaizmu. Prowadzą za to propagandę (fakt, że skuteczną), pisząc o rzekomym okrucieństwie takiego uboju i ilustrując to zdjęciami martwych krów. TVN24 poszedł nawet o krok dalej, bo jedną z informacji o uboju zilustrował zdjęciem świń, których ani religijni Żydzi ani muzułmanie jeść nie mogą.

“Przypisywać antysemityzm obrońcom praw zwierząt to tak jak nazywać faszystów ludźmi postępu. Po co szukać wrogów wśród sprzymierzeńców? Reakcje władz Izraela, rabina Schudricha oraz niektórych przyjaciół Żydów są nie tylko nieproporcjonalne do tego, co się stało, i chybione, ale swoją autorytarnością wzbudzić mogą jakąś nową falę rzeczywistego antysemityzmu,” kontynuuje Magdalena Środa. A gdzie są ci sprzymierzeńcy mniejszości wśród osób walczących z ubojem? Może to poseł Paweł Suski, który uważa, że Żydzi kamienują kobiety i znani są ze swego samouwielbienia? Albo poseł Robert Biedroń, który dla zabawy w Chanukę zakłada kipę, żeby mieć fajne zdjęcia na facebooka? Biedroń w rozmowie z PAP stwierdził, że w XXI wieku nie ma miejsca na ubój rytualny. “Apeluję do moich przyjaciół muzułmanów i żydów, aby zastanowili się, czy naprawdę w XXI w. musimy zadawać niepotrzebne cierpienia zwierzętom”. To ciekawe, że poseł wziął się za reformowanie dwóch wielkich religii, w tym jednej, która na ziemiach polskich istnieje nie krócej niż chrześcijaństwo. Przedstawiciele PiS, Ruchu Palikota i SLD zapowiedzieli, że są również przeciwko ubojowi prowadzonemu wyłącznie na potrzeby Żydów i muzułmanów. I to mają być sprzymierzeńcy?

Kiedy profesor Środa pisze o wzbudzaniu nowej fali antysemityzmu, staje w jednym rzędzie obok profesora Krzysztofa Jasiewicza, który też mówił, że “Żydzi są sami sobie winni”. Największą winą Żydów wydaje się być to, że ośmielają się żyć i domagać respektowania swoich praw. Prawa do uboju zwierząt nie zabroniono nikomu innemu – ani myśliwym, ani gospodarzom na wsiach. Czy te zwierzęta zdaniem profesor Środy umierają w jakichś wyjątkowych okolicznościach?

W dyskusji o uboju już dawno nie chodzi o zwierzęta. To czysta polityka. Chodzi o to, aby pokazać rządzącą partię w jak najgorszym świetle, jako grupę ludzi, którzy nie mają sumień. Ubój stał się tu doskonałym pretekstem. Nawet sama Platforma Obywatelska nie była w tej sprawie jednomyślna. Nie stało się tak ze względu na jakąś wyjątkową wrażliwość części posłów, ale z powodu wewnętrznego podziału i przyszłej walki o władzę w tej partii. Ofiarami tej polityki padły mniejszości wyznaniowe.

Pod artykułem profesor Środy ktoś napisał: “jeśli ktoś przedkłada swoje prywatne emocje nad tradycję jakiegoś ludu, to wyraża w ten sposób swą pogardę dla jego praktyk i przekonań. Ileż razy naczytałem się wolteriańskich w duchu uwag w stylu: ‘w XXI wieku nie można tolerować wymysłów pastuchów sprzed 2 tysięcy lat’?” No właśnie. Przedkładając miłość do krów nad szacunek do ludzi profesor Środa pokazała, że sprzymierzeńcem mniejszości nie jest. Nie jest nim też poseł Biedroń, dla którego liczą się wyłącznie prawa mniejszości, którą sam reprezentuje. Niech więc nie będzie zaskoczony, kiedy i dla tej grupy poparcie będzie coraz mniejsze.

Katarzyna Markusz