Marsz Pamięci

W niedzielę ulicami Warszawy przeszedł Marsz Pamięci, będący hołdem dla ofiar Zagłady, Żydów, którzy z warszawskiego getta zostali wywiezieni do obozu w Treblince. Motywem przewodnim tegorocznego Marszu była historia Marysi Ajzensztadt, która dobrowolnie przyłączyła się do prowadzonego na Umschlagplatz ojca. Uczestnicy marszu przeszli symboliczną drogą powrotną z Umschlagplatzu do domu, w którym niegdyś mieszkali Ajzensztadtowie, znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie Wielkiej Synagogi na Tłomackiem.

– Chciałem Wam podziękować za to, żeście tutaj dzisiaj przyszli – mówił podczas rozpoczęcia uroczystości Piotr Kadlčika, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. – Czasy mamy nie najlepsze. Właśnie dowiedziałem się, że cmentarz żydowski w Lublinie został zniszczony. Dzisiaj staramy się upamiętnić tych, którzy nie znajdą się na pomnikach, bo nie mieli sztyletów, broni. Oni będą zapamiętani wyłącznie przez naszą pamięć, bądź publikacje, które, powiedzmy sobie szczerze, czyta niewielu. Przyszliśmy tutaj, żeby zapamiętać tych, którzy jawią się na zewnątrz jako bezkształtna masa. W trakcie marszu dostaniemy kartki z historiami poszczególnych osób, aby pamiętać o nich, jako o ludziach, którzy w głodzie, strachu, poniżeniu spotkali własną śmierć. Cieszę się, że pamiętacie, bo jeżeli nie my, jeżeli nie wy, to zostaną tylko te napisy na pomniku.

– Judaizm jest religią pamięci – podkreślał prof. Paweł Śpiewak dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma. – 22 lipca 1942 roku zaczynało się święto Tisza Be Aw poświęcone zburzeniu świątyni jerozolimskiej. W tym czasie czyta się treny Jeremiasza. W czasie wojny nie brzmiały one jako symboliczne opowieści z innych czasów, ale bardzo realistyczne, prawdziwe opisy tego, co działo się w następnych tygodniach i miesiącach na ulicach Warszawy i wielu innych miast. Nam zostaje pamięć i to jest najważniejszy element. Chcemy pamiętać i tamto Tisza Be Aw i chcemy pamiętać również to co się stało z tymi ponad trzystu tysiącami ludzi, których stąd deportowano do Treblinki. Te 300 tys. osób będziemy przypominali przez dziesięć historii, w których obecni są: intendentka z domu dziecka Janusza Korczaka, dziennikarz, polityk, robotnicy i Marysia Ajzensztadt, która była nazywana słowikiem getta.

W trakcie marszu uczestnicy otrzymali od wolontariuszy kartki z 10 historiami symbolizującymi żydowski los w czasie Zagłady. Rozdawano również wstążki z imionami mieszkańców warszawskiego getta. Marsz rozpoczął się na Umschlagplatz, a zakończył na ul. Tłomackie, przed Żydowskim Instytutem Historycznym, w miejscu, gdzie dawniej mieściła się Wielka Synagoga. Wzięło w nim udział kilkaset osób.

22 lipca 1942 roku Niemcy rozpoczęli likwidację warszawskiego getta i “wysiedlanie” znajdujących się w nim Żydów. Ponad 300 tysięcy osób zginęło w komorach gazowych Treblinki lub zostało zamordowanych na miejscu.

“Stanęłyśmy w oknie, a właściwie przy framudze, bo do okien strzelali, i patrzyłyśmy, jak ich prowadzą,” pisała w swoich wspomnieniach Adina Blady-Szwajger, która obserwowała dziewiąty dzień ‘akcji’. “I szli, i szli z wózkami dziecięcymi i jakimiś dziwnymi rzeczami, jakieś kapelusze i płaszcze, i garnki czy miski, i wciąż szli… A potem nagle Renia Frydman złapała mnie za rękę i krzyknęła: Moi rodzice! – I Broneczka! – a ja powiedziałam jej: – Nie krzycz, bo żandarm spojrzał w naszą stronę… I wciąż szli, szli i był taki upalny dzień, 30 lipca, i była taka cisza w powietrzu. W domu na Żelaznej, tam po drugiej stronie, na balkon wyszła kobieta w kwiecistym szlafroku i podlewała kwiatki w skrzynkach. I chyba widziała ten pochód, ale dalej podlewała kwiatki.”

“Pewien ojciec dwojga dzieci: 6-letniego i paromiesięcznego, którego żona była już dawniej wywieziona, miał wolną drogę do życia, ale bez dzieci. Zostawił je na środku ulicy i wszedł do owej bramy. Trzeba było słyszeć głos starszej córeczki: “Tatusiu”. Nie zapomnę,” pisał Antoni Szymanowski. “Inna kobieta mimo pozwolenia odejścia dla niej samej tylko chciała przemycić synka. Niemiec rozdzielił ich i zaczął na oczach wszystkich prać ją nahajem, kopać, walić pięściami po twarzy i głowie. Gdy puścił ją wreszcie i odzyskała przytomność – dziecka już nie było. Widziałem jej oczy, gdy rozglądała się za malcem. Nie zapomnę. Stary, może 80-letni Żyd, zapewne dziadek, ukląkł przed SS-manem, 20-letnim smarkaczem, chciał wybłagać życie chłopca, którego prowadził. Niemiec śmiał się. Nie zapomnę.”

Organizatorem uroczystości był Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma. Partnerzy Marszu: Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN, Stowarzyszenie Drugie Pokolenie – Potomkowie Ocalałych z Holokaustu, Muzeum Historii Żydów Polskich, Żydowska Ogólnopolska Organizacja Młodzieżowa, Dzielnice Śródmieście i Wola. Honorowy Patronat nad Marszem Pamięci objęła Prezydent m. st. Warszawy.

Katarzyna Markusz

Foto: Katarzyna Markusz