Żydożerstwo w Rzeczypospolitej

Na ziemie między Odrą i Dnieprem pierwsi Żydzi przybyli z królestwa Chazarów i Bizancjum. Później, w kolejnych wiekach, sprowadzali się tu Żydzi wypędzani z państw europejskich. Istnieje nawet legenda, że Żyd był przez jeden dzień królem Polski. Ten kraj stał się dla Żydów domem i ojczyzną. Tu znaleźli miejsce, o którym mogli powiedzieć – „jesteśmy u siebie”.

Ponieważ Żydzi byli zarządcami mennic lub mincerzami, wiele dawnych polskich monet ma hebrajskie inskrypcje. Na monetach z XI i XII wieku znajdują się napisane w tym języku imiona królów – Mieszka Wielkiego i Mieszka Sprawiedliwego, lub imiona żydowskich mincerzy. Jednym z nielicznych dowodów istnienia języków judeo-słowiańskich (w tym przypadku judeo-polskiego) są napisy na XII i XIII-wiecznych brakteatach polskich bitych przez żydowskich mincerzy na dworze Mieszka Starego i Leszka Białego. Jedna z zachowanych inskrypcji brzmi: משקא קרל פלסק, co transkrybuje się mšk⊃ krl plsk i odczytuje jako Mieszko król Polski.

Kiedy w 1364 roku Kazimierz Wielki ustanowił prawo, na mocy którego zranienie lub zabójstwo Żyda było tak samo karane jak podobny czyn wobec szlachcica, wywołało to protesty kleru. Synod wrocławski w 1267 roku postanowił przecież, że „ponieważ ziemia polska jest w ciele chrześcijaństwa nową rośliną, należy obawiać się, żeby tym łatwiej lud chrześcijański przez zabobony żydowskie współmieszkańców i złe obyczaje nie był zatruty, jako że religia chrześcijańska w tym kraju jest w sercach wierzących zakorzeniona od niedawna”.

W 1279 roku kler chciał wprowadzić, wzorem innych państw europejskich, obowiązek noszenia przez Żydów znaku wyróżniającego. Były to żółte łaty naszywane na ubrania lub kapelusze, które miały wyróżnić Żydów z tłumu i upokorzyć ich. Ten plan się nie powiódł, ale rok później zapanowała moda na oskarżanie Żydów o bezczeszczenie hostii i mord rytualny. W 1454 Kazimierz Jagiellończyk odebrał Żydom część przywilejów, a trzydzieści lat później doszło do wypędzenia Żydów z Warszawy oraz Krakowa.

Polscy Żydzi nie mieszkali w średniowiecznych gettach, a raczej w dzielnicach lub ulicach, które nie były w żaden sposób odgrodzone od reszty miasta. Uprawiali różne zawody. Byli kupcami, handlarzami, rzemieślnikami, właścicielami karczm, rolnikami, pracowali też w administracji i przemyśle. Ich życie i działalność, choć nie bez oporów i problemów, rozwijały się coraz lepiej. W 1648 roku doszło do powstania Chmielnickiego, co doprowadziło do pogorszenia się losu polskich Żydów. Chmielnicki przekonywał ludność ukraińską, że zagrażają im nie tylko Polacy, ale i Żydzi. Dochodziło do masowych rzezi. „Mordowano niemowlęta na rękach matek, rozrywając je jak ryby. Otwierano brzuchy ciężarnych kobiet i wyciągano dziecko, którym bito po twarzy matkę; innym kobietom wkładano do brzucha żywego kota, zaszywano brzuch i odcinano ręce,” pisał jeden z ówczesnych kronikarzy. Kiedy do walk włączyli się Rosjanie, również nie okazywali litości wobec Żydów. Dopiero Szwedzi, po zdobyciu Warszawy i Krakowa, zamiast zabijać Żydów, zaczęli ich wykorzystywać do zaopatrywania armii w najpotrzebniejsze produkty. Przez to Żydzi zostali oskarżenie o współpracę z najeźdźcą. W wyniku tych działań wojennych na lewym brzegu Dniepru nie było już żadnych Żydów. Większość z nich zabito, niektórych sprzedano Turkom jako niewolników. Zaczął się proces ubożenia Żydów, którym nie udało się odzyskać dawnego statusu.

Stopniowo na wschodnich terenach Rzeczpospolitej zaczęli pojawiać się naśladowcy Chmielnickiego. Dochodziło do rzezi. W XVIII wieku coraz częściej dochodzi do procesów o mord rytualny, które występowały szczególnie w okolicach Wielkiego Tygodnia. Procesy te kończyły się wyrokiem śmierci. „Była to autentyczna inkwizycja rytualna, która tym razem dotyczyła wyłącznie Żydów,” pisze Leon Poliakov w swojej klasycznej książce „Historia antysemityzmu”. Zdarzało się, że rodzice celowo ukrywali swoje dzieci, by móc oskarżyć Żydów o ich porwanie, po czym wyłudzali od „starszych braci w wierze” okup za odstąpienie od wchodzenia na drogę sądową. Dla wielu ubogich chrześcijan był to doskonały sposób zarobku. Proceder ten był tak duży, że w końcu kardynał Ganganelli (późniejszy papież Klemens XIII) wydał ekspertyzę, w której obalił oskarżenia o mord rytualny. Polskim Żydom niewiele to jednak pomogło.

„I tak w pierwszej kolejności pojawia się rytualny ubój zwierząt, który w istocie ma właśnie zapobiec spożywaniu krwi, a w tym celu stworzone zostały specjalne narzędzie oraz instytucja rzezaka; tajemnicze zabiegi podczas rytualnego ubijania bydła i drobiu jeszcze bardziej potęgowały podejrzenia (…). W wymiarze psychologicznym, ostrożna i pełna szacunku postawa Żydów w stosunku do krwi mogła również mieć swoje znaczenie: skoro tak bardzo przejmują się krwią, skoro nadają jej tak wielkie znaczenie, oznacza to zapewne, że bardzo jej pragną, tak jak pragną zdobywać pieniądze,” pisze Poliakov. Wiązało się to również z obciążaniem Żydów odpowiedzialnością za zamordowanie Jezusa.

„Od końca XIX wieku aż do czasów współczesnych sam dyskurs antysemicki przybiera formę opowieści historycznej, przypominającej nieustannie o przybyciu Żydów, rozpowszechniając w ten sposób symbolicznie mit o rdzennym pochodzeniu Polaków,” pisze Paul Zawadzki w „Historii antysemityzmu”. „W większości artykułów, broszur i oficjalnych programów przedwojennych obecność Żydów w Polsce postrzegana jest w kategoriach ‚gość’ w opozycji do ‚gospodarza’, jakby chciano podkreślić, że Żydzi są ludnością napływową, migrującą (…).” Wynikiem takiego postrzegania świata jest niedopuszczanie do tego, aby ‚goście’ mieli takie same prawa jak ‚gospodarze’. Mogą być oni jedynie wspaniałomyślnie tolerowani.

W dwudziestoleciu międzywojennym Żydzi czuli się z pewnością coraz mniej „tolerowani” w Polsce. Stopniowo zaczęto wprowadzać prawa ograniczające ich swobody religijne i obywatelskie, m.in. zakaz uboju rytualnego. Organizowano bojkoty sklepów żydowskich, napadano na żydowskich kupców, wybijano szyby w oknach, wrzucano przez nie granaty, grożono śmiercią. Wiele osób wyjeżdżało, szukając lepszego miejsca do życia gdzie indziej. Pojawił się też mit zagrażającej krajowi żydokomuny oraz rozruchy na największych uczelniach. Studenci nie chcieli w swoich szeregach Żydów.

Jednym z najokrutniejszych wydarzeń w dziejach narodu żydowskiego jest II wojna światowa. Niemcy na terenie Polski zbudowali kilka obozów zagłady, w których zamordowali 6 mln Żydów, wśród których połowę stanowili polscy Żydzi. O początkach wojny pisał Emanuel Ringelblum: „Były ulice, na których nie wolno się było Żydowi pokazać, o ile nie chciał powrócić do domu pobity do krwi, obrabowany z pieniędzy a nawet z odzieży” oraz „ulica stała się łącznikiem między antysemityzmem polskim a hitlerowcami”. Jan Karski w 1940 roku stwierdził, że „naród nienawidzi swego śmiertelnego wroga – ale ta kwestia stwarza jednak coś w rodzaju wąskiej kładki, na której przeważnie spotykają się zgodnie Niemcy i duża część polskiego społeczeństwa”. „Proszę przyjąć jako fakt zupełnie realny, że przygniatająca większość kraju jest nastawiona antysemicko,” pisał w telegramie do Londynu w 1941 roku gen. Grot-Rowecki, a Ringelblum tuż przed śmiercią zastanawiał się „czy wtedy, kiedy pociągi śmierci pędziły w różnych dzielnicach kraju do Treblinek czy innych miejsc kaźni, ostatnie ich spojrzenia na świat Boży musiały paść na obojętne czy nawet zadowolone twarze sąsiadów?”

Okazało się jednak, że niechęć do Żydów przetrwała ich samych, bo już po wojnie doszło do pogromów, których podstawą była plotka o mordzie rytualnym. Znów opowiadano, że Żydzi porywają chrześcijańskie dzieci, aby pić ich krew. Miało to wzmocnić ich organizmy po pobycie w obozach lub na Syberii. Ocaleni z Zagłady Żydzi nie czuli się w Polsce bezpiecznie. Ginęli tym razem nie z rąk Niemców, a swoich sąsiadów.

W 1967 roku na skutek wojny sześciodniowej między Izraelem, a Jordanią, Egiptem i Syrią, ZSRR zerwał stosunki dyplomatyczne z Izraelem. w Polsce zaczęto organizować wiece potępiające Żydów. W marcu 1968 roku Władysław Gomułka wygłosił przemówienie, w którym wspomniał o „syjonistycznej V kolumnie”. Rozpoczęła się nagonka na Żydów, zwolnienia z uczelni, urzędów państwowych oraz wojska (za co odpowiedzialny był m.in. gen. Wojciech Jaruzelski). Neurolog Marek Szapiro, który w prywatnym liście napisał, że w Polsce panuje antysemityzm, został skazany na 3 lata więzienia za znieważenie państwa i ustroju. Karę skrócono mu po stwierdzeniu, że jest niepoczytalny. Z powodu tej antysemickiej kampanii Polskę opuściło kilkadziesiąt tysięcy osób.

„Jak to się dzieje, że w Polsce jest antysemityzm, skoro prawie wcale nie ma Żydów?” – pytał dziennikarz Lecha Wałęsę w 1989 roku. „To pan mówi o antysemityzmie. Ja go nie widzę (…). Polacy nie są antysemitami.” W tym samym roku prymas Glemp powiedział, że „jeśli nie będzie antypolonizmu, nie będzie u nas także antysemityzmu”. Adam Michnik napisał wtedy: „Mówi się nam, że w Polsce nie ma antysemityzmu i nigdy go nie było, że oskarżanie Polaków o antysemityzm jest dziełem środowisk wrogich Polakom. Te środowiska wrogie Polakom to oczywiście środowiska żydowskie i kosmopolityczne. W ten sposób oskarżenie sformułowane przeciwko Żydom wraca tylnymi drzwiami”.

Co stało się z polskim antysemityzmem po upadku komunizmu? Latem 1990 roku na pomniku na Umschlagplatz pojawił się napis „Dobry Żyd to martwy Żyd”, zniszczono cmentarze żydowskie w kilku miastach, w Kielcach na salę gdzie odbywał się koncert żydowskiego zespołu wrzucono bomby dymne, w ŻIH-u wybito szyby. W czasie wyborów 1990 roku pojawiła się plotka o żydowskim pochodzeniu Tadeusza Mazowieckiego. Znajdujące się na jego plakatach hasło „Nasz prezydent” zaklejane zostało sformułowaniem „Nasz Żyd”. Pojawiły się też na nich gwiazdy Dawida. W Krakowie manifestanci krzyczeli: „Wałęsa na prezydenta! Precz z Żydami i Mazowiecki!”. Wałęsa mówił wtedy: „Jestem czysty Polak, tu urodzony”. Czy od tego czasu wiele się w Polsce zmieniło?

Katarzyna Markusz



About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka od 2001 roku, zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów, prowadząca badania dotyczące społeczności żydowskiej w Sokołowie Podlaskim. Redaktor naczelna Jewish.pl.