Wybór pamięci

Już po raz trzeci na Małym Rynku w Sokołowie Podlaskim odbyła się uroczystość upamiętniająca Żydów, którzy mieszkali w tym mieście, a 22 września zostali zamordowani z Treblince. „Bóg obdarzył nas wolną wolą. Możemy robić różne rzeczy tak jak chcemy, a później będziemy za nie osądzeni,” mówił podczas uroczystości Piotr Kadlčík, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie.

Jom Kippur to najpoważniejsze święto żydowskie w wymiarze duchowym. Według tradycji tego dnia Mojżesz zszedł z góry Synaj z drugimi Tablicami Praw i oznajmił Hebrajczykom, że Bóg przebaczył im grzech kultu „złotego cielca”. W 1942 roku Jom Kippur przypadało 21 września. Dzień później, 22 września o świcie, Niemcy wraz z ukraińskimi pomocnikami otoczyli getto w Sokołowie. W ciągu następnych kilku dni około 6 tysięcy osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich mieszkań lub kryjówek. Część zginęła tutaj, większość w komorach gazowych Treblinki. Jedną z ofiar była młoda dziewczyna, Henia Pencak, której uroczystość na Małym Rynku była w tym roku dedykowana.

Henia Pencak jako 16-latka zapisała w swoim pamiętniku: „Nie puszczą mnie. Muszę uciec. Muszę uciec z domu. Pojadę do Warszawy. Moje miasto, Sokołów Podlaski, jest mi tak drogie. Kocham je. Moja cała rodzina jest tutaj. Moi rodzice i dziadkowie. Moi bracia i siostry, wujkowie i ciotki. Uwielbiam modlitwy w synagodze i piękny śpiew chazana. Uwielbiam to, że w każdą sobotę spacerujemy po mieście. Mężczyźni skręcają w prawo do synagogi, aby się modlić, a kobiety z dziećmi idą do parku. Siedzimy i rozmawiamy podczas gdy dzieci bawią się wokół, krzycząc i śpiewając swoimi głosikami. Tylko w święta my również chodzimy do synagogi. Uwielbiam Mały Rynek w każdy czwartek. Chodzę tam z moją mamą i siostrą. Kupujemy wtedy całe to jedzenie na szabat. Lubię piec chałkę. Dodaję do niej rodzynki i orzeszki. Naprawdę lubię to miasto. Moi dziadkowie się tu urodzili. Moi rodzice również, a i ja się tu też urodziłam. Ale już zdecydowałam. Jeśli chcę spełnić swoje marzenie, muszę uciec. Chcę zostać lekarzem. Pragnęłam tego odkąd tylko pamiętam. Chcę pomagać ludziom, aby czuli się lepiej. Medycyna tak bardzo się teraz rozwija, a ja chcę być tego częścią. Problem polega na tym, że moja rodzina się na to nie zgadza. Uważają, że wystarczy mi, jeśli zakończę edukację na zwykłej szkole. I to tylko dlatego, że jestem dziewczyną, nie chłopakiem. Taki jest zwyczaj w naszej rodzinie i oni chcą, żebym się temu podporządkowała. Wiem, że mają dobre intencje. Wiem, że się o mnie martwią, że mogłoby mi się coś złego przytrafić w wielkim mieście. Ale ja na to nie pozwolę. Jeśli ja nie spełnię swojego marzenia, kto inny to zrobi?”

Henia nie zdążyła wyjechać. Miała 20 lat, kiedy w 1942 roku została zamordowana w Treblince.

– W związku z dniem Jom Kipur używamy określenia Sądny Dzień, natomiast tak naprawdę Jom Kipur znaczy „dzień jak los”. Nie mówimy to o losie w sensie losu człowieka, ale podobnym do tego na loterii. Wyciągamy taki los i zdajemy się na przeznaczenie – mówił podczas uroczystości Piotr Kadlčík. – Bóg obdarzył nas wolną wolą. Możemy robić różne rzeczy tak jak chcemy, a później będziemy za nie osądzeni. W Jom Kipur, w dzień losu, modlimy się i trwa ścisły 24-godzinny post. Robimy też jeszcze jedną rzecz, a mianowicie zdajemy się na los.

Niemcy często rozpoczynali likwidację gett w poszczególnych miastach w dni związane z żydowskimi świętami. Tak samo stało się w Sokołowie. Tutaj to Niemcy zdecydowali o żydowskim losie i podjęli decyzję o wysłaniu Żydów z tutejszego getta do obozu zagłady w Treblince.

Piotr Kadlčík podkreślał, że sokołowscy Żydzi już nie wrócą. – To jest zamknięta karta historii tych miast i miasteczek. Oni nie wrócą i to mieszkańcy miasta mogą pielęgnować pamięć o nich. Mogą wybrać, czy chcą pamiętać. Ci, którzy przyszli na dzisiejszą uroczystość tego wyboru dokonali.

Na starym cmentarzu żydowskim w Sokołowie modlitwę za zmarłych zmówił przedstawiciel naczelnego rabina Polski, Tomasz Krakowski. Podczas spotkania historię tragicznych wydarzeń sprzed 71 lat przypomnieli Karolina Skibniewska i Paweł Kryszczuk. Przedstawiciele GWŻ, która uroczystość objęła patronatem, mieli również okazję tego dnia zwiedzić miasto i zobaczyć najważniejsze miejsca związane z jego żydowską historią.

Katarzyna Markusz