“12 opowieści żydowskich”

“Tyle lat ukrywałam, że jestem Żydówką… Pod koniec okupacji, w 1944 roku, miałam taki sen: jestem Murzynką. Jest zima, ubieram się ciepło, aby jak najwięcej zakryć. Pończochy, czapka, rękawiczki na czarne ręce… Ale co zrobić z twarzą?” mówi jedna z bohaterek najnowszej książki Anki Grupińskiej. Co zrobić z twarzą? Co zrobić ze swoim żydostwem, z historią swojej rodziny, z dziedzictwem przekazywanym następnym pokoleniom?

“12 opowieści żydowskich” to historie ludzi, którzy wspominają świat, jaki nigdy już nie wróci. Opowiadają o swoich dziadkach, wspólnie spędzanych świętach, o rodzicach, znajomych ze szkoły. Niektórzy z bohaterów tej książki wychowywali się w religijnych rodzinach, gdzie tradycja była niezwykle ważna. Inni wręcz przeciwnie. “Zawsze, jak były jakieś ankiety, myśmy wypełniali: narodowość polska, wyznanie mojżeszowe. Ja się też czuję Polką pochodzenia żydowskiego,” wyznaje Maria Ziemna. “Miałam bardzo mały związek z żydostwem (…). W ogóle nie byłam wychowywana w żadnej religii i wyrosłam na agnostyka.” Wszyscy jednak musieli zderzyć się z koniecznością przetrwania w czasie wojny. Wtedy wszyscy byli po prostu Żydami, którzy musieli się ukryć, uciec, schować tak, aby udało się przeżyć.

Do ojca Sabiny Gemrot przychodził przed wojną miejscowy ksiądz, aby grać w karty. Czasami ktoś rzucił w ich stronę “parchy”, ale ona sama nie pamięta żadnych prześladowań. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku “Żydzi nie mieli żadnych przykrości, tylko potem to się zaczęło, bo wiadomo, jak historia wyznaczyła bieg, to ze wszystkich stron pokazała się paskudna gęba faszysty.” Sabina chodziła do szkół, gdzie była jedyną Żydówką, a mimo to nie czuła się wyobcowana. Na studia już nie poszła, bo rodzice nie mieli na to pieniędzy, a Żydom trudniej było dostać się na uczelnię. “Kuzynka moja w Krakowie miała prawo skończone,” wspomina. “Wyszła za mąż za lekarza, no i co? Długo to trwało? Przyszła okupacja i poszła do Treblinki razem z tym swoim lekarzem. Ładna była ta Renia…”

Sabina w czasie wojny ukrywała się w różnych miejscach, ale wciąż musiała się wyprowadzać, “bo wyśledzili mnie zaraz sąsiedzi i grozili, że doniosą. Wszędzie, gdzie tylko byłam, tak było.” W końcu udało jej się znaleźć pracę i schronienie u rodziny pochodzącej z Niemiec. Zżyła się ze swoimi gospodarzami tak bardzo, że została żoną ich syna.
Kiedy Jerzy Pikielny dowiedział się o obozach w Chełmnie i Oświęcimiu, inni mieszkańcy getta nie chcieli o tym słuchać. Nie wierzyli, jak wielu innych Żydów, że możliwa jest masowa zagłada. Nie potrafili sobie wyobrazić, że takie rzeczy mogą robić Niemcy, bo przecież “to taki kulturalny naród”. “Wychowanie, ale też doświadczenia z czasów wojny, spowodowały, że jestem człowiekiem, który się wyraźnie deklaruje jako człowiek niewierzący w Boga,” podkreśla Pikielny. “Myśmy byli ludźmi, których już nie ma,” dodaje Wacław Iglicki.

“Na Ukrainie w każdym mieszkaniu był głośnik stale włączony. I nagle o trzeciej w nocy odezwał się Stalin,” wspomina Anna Mass. “Powiedział, że z dniem dzisiejszym podpisaliśmy umowę i skończyła się wojna. Cała wioska wyszła na ulicę. Wszystko się całowało na ulicy: Ukraińcy, Rosjanie, Żydzi, uciekinierzy. Od trzeciej nad ranem do dwunastej w południe piłam bimber. Od dwunastej bimbru już nie było, zaczęli pić piwo. Ja nie lubię piwa, to poszłam spać.” Gizela Fudem była w obozie razem z siostrą, która zmarła tydzień po jego wyzwoleniu. “No a jak przyszli Anglicy, to przez głośniki powiedzieli, żeby się nie martwić, że już jesteśmy wolni. Pamiętam, że zupełnie się nie cieszyłam, absolutnie nie potrafiłam.”

Bohaterowie “12 opowieści…” odkrywają przed czytelnikami tajemnice swojego losu. Opisują swoje dzieciństwo, tragedię Zagłady oraz życie po wojnie. Niektórzy dopiero niedawno wyznali bliskim, że mają żydowskie korzenie. Niektórzy ochrzcili swoje dzieci, “aby się nie wyróżniały”. Większość takiej rozmowy o przeszłości bardzo potrzebowała. Chcieli, aby pamięć o tych, którzy już nie wrócą przetrwała chociaż w taki sposób. Chcieli podzielić się z innymi tym, co dla nich samych było najważniejsze. Gizela Fudem kończy swoją opowieść słowami: “Pierwszy raz mogłam opowiedzieć całą historię mojego życia, z czego bardzo się cieszę. Dziękuję.”

Anka Grupińska “12 opowieści żydowskich”, wyd. Czarne

Katarzyna Markusz