Wielka Cisza nie nastąpi

„Wielka Cisza nie nastąpi. Jest nas za wielu i wiemy za dużo,” mówił podczas uroczystości upamiętniającej 69. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz, dyrektor muzeum Auschwitz-Birkenau Piotr Cywiński. W uroczystości wzięli udział byli więźniowie, ocaleni z Zagłady, parlamentarzyści z Polski, Izraela, Europy i świata, ambasadorowie i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, ministrowie i przedstawiciele rządu, przedstawiciele kościołów, wspólnot wyznaniowych, gmin żydowskich oraz przedstawiciele Romów.

– 27 stycznia 1945 r. nie było nas już tutaj – wspomina były więzień obozu Noah Klieger. – W dniu, w którym wkroczyła Armia Czerwona, my wędrowaliśmy w marszu śmierci. Niemcy uciekali, zabierając ze sobą więźniów Auschwitz, by uśmiercić ich w innych obozach. Drogi Śląska były pełne ciał ludzi, którzy zostali zastrzeleni w czasie marszu. Po jego zakończeniu wsiedliśmy do pociągu towarowego w Gliwicach. W jednym wagonie znalazło się 50 osób. Nie wiedzieliśmy, co z nami będzie. Jechaliśmy co najmniej tydzień. Ci, którzy nie wytrzymywali, nie mieli gdzie upaść. Ciała stały między nami. Pewien młody więzień zwrócił się do nas z prośbą, abyśmy wspólnie odmówili kadisz za jego ojca. W zamian podzielił się z nami swoim chlebem. Zapytałem go, kiedy zmarł jego ojciec. Odpowiedział, że niedawno. Spytałem wobec tego: „Gdzie jest?”. „Siedzimy na nim,” usłyszałem w odpowiedzi.

– Dziś jesteśmy tu ponownie, jako dumni obywatele państwa żydowskiego; silnego, demokratycznego państwa, które powstało na gruzach europejskiego żydostwa – mówił do zgromadzonych Klieger.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

– W lipcu 1944 r. o świcie za drutami zobaczyłam człowieka, który wznosił ręce do góry i śpiewał kadisz, modlitwę za zmarłych. Wokół niego leżało wiele ciał – wspomina była więźniarka Zofia Posmysz. – Rano, kiedy wyszłyśmy na apel, tych ludzi leżących za drutami już nie było. Dymił komin. To, że świat nie zapomniał utwierdza nas w nadziei, że nigdy nie zapomni.

– Wszystkich nas zgromadziła tu pamięć i sprzeciw wobec tego, co nigdy nie powinno było się wydarzyć – podkreślał w swoim przemówieniu wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk. – To zbrodnia łamiąca wszystkie prawa boskie i ludzkie. Wyzwalający obóz żołnierze z przerażeniem odkryli rozmiar dokonanej zbrodni. Pamięć nie była czymś oczywistym. Również o wiedzę o Zagładzie przyszło toczyć boje. Raport Karskiego spotkał się ze sceptycyzmem. Dopiero po wojnie świat uwierzył w prawdę o Zagładzie.

– Przyjechaliśmy z kraju życia do najgorszego miejsca na świecie – mówił Yariv Levin, przewodniczący opozycji w Knesecie. – Jest to podróż pełna czci i wspomnień. Mamy w sercach blizny. Jesteśmy reprezentantami narodu, który kroczy w tym marszu wspomnień. Wiele byśmy dali, by odwrócić koło historii. Jednak Auschwitz tu jest. Nie ma precedensu dla koszmaru, który się tu wydarzył. Głos stąd wzywa nas, synów narodu żydowskiego, abyśmy nie zapomnieli; abyśmy budowali śmiałe społeczeństwo, zapewniając nasze dzieci i przyszłe pokolenia, że można budować świat, w którym Żyd będzie bezpieczny. Będziemy przeganiać ciemność i naprawiać świat.

– Chciałbym zwrócić uwagę na wyzwolicieli tego obozu – wspomniał w swoim przemówieniu ambasador Rosji Aleksandr Aleksiejew. – Dowództwo radzieckie zostało wcześniej poinformowane o istnieniu tej fabryki śmierci i o tym, co się tu dzieje. 231. żołnierzy Armii Czerwonej poległo w walkach o wyzwolenie Auschwitz-Birkenau. Więźniom zorganizowano wyżywienie, pomoc medyczną, a później powrót do domów. Wyzwolenie nie przychodzi samo; jest okupione krwią wyzwolicieli.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

– Patrzymy w przeszłość i słyszymy słowa Ocalałych. Spoglądamy w przyszłość i odczuwamy lęk przed Wielką Ciszą – podkreślał dyrektor muzeum Piotr Cywiński. – Czyżbyśmy lękali się samych siebie? Przyszłość nie jest jutro, czy pojutrze. Ona jest już dzisiaj – w naszych rękach. Jeśli dziś istnieje jakiekolwiek niezbędne rite de passage w życiu człowieka, to jest nim przejście przez pozostałości Auschwitz. Każdy człowiek powinien przeżyć swoje własne zrozumienie. Więcej: powinien poczuć ciężar swojej własnej dzisiejszej odpowiedzialności. Dziś świat musi stać się samodzielny w swojej pamięci. Wielka Cisza nie nastąpi. Jest nas za wielu i wiemy za dużo.

Katarzyna Markusz