Rocznica buntu w Treblince

Jadwiga Epstein, Krystyna Willenberg, Filip Białowitz, który ocalał z obozu w Sobiborze, Samuel Willenberg, ostatni żyjący uczestnik powstania w obozie zagłady w Treblince, oraz kilkadziesiąt innych osób wzięło udział w organizowanych 3 sierpnia przez ŻIH obchodach 71. rocznicy buntu więźniów obozu zagłady.

„Nawet nie wiemy, ile osób tu zginęło. Historycy sądzą, że było to ok. 900 tys. osób. Byli to mieszkańcy Polski centralnej, Warszawy, Mazowsza, Częstochowy, Kielecczyzny,” mówił podczas uroczystości prof. Paweł Śpiewak, dyrektor ŻIH. „W archiwum Ringelbluma zachowała się kartka wyrzucona z pociągu jadącego do Treblinki. Na tej kartce czytamy takie zdanie: ‚Wszystkie Żydy z Płońska wyjechali. Jedziemy na wesele. Bądźcie spokojni.’ Słowo ‚wesele’ tutaj użyte ma podwójne znaczenie. To był kryptonim, który oznaczał ‚jedziemy na śmierć’. Również w kabalistyce, mistyce żydowskiej, dla określenia słowa ‚śmierć’ używano słowa ‚wesele’. Możemy więc założyć, że prawie wszyscy, którzy tu jechali, wiedzieli, że jadą na śmierć.”

„Przyjeżdżamy tutaj z pytaniami. Pytaniami o to, dlaczego tak się stało. Szukamy odpowiedzi na takie pytania i czujemy całkowitą bezsilność. Bezsilność zrozumienia tego, co tutaj się stało; bezsilność związaną z przyjęciem tego doświadczenia. Nie rozumiemy, ale staramy się zrozumieć głos tych, którzy przeżyli.”

„Dziękuję, że zebraliście się tutaj, z okazji rocznicy dnia, który dla mnie był największym zwycięstwem. Stałem się wtedy wolnym człowiekiem,” powiedział do zebranych Samuel Willenberg. „Kiedy stąd uciekłem, chciałem odnaleźć mojego ojca i matkę. To mi dodawało siły tak dalece, że w ciągu czterech dni dotarłem do Rembertowa.”

„Po wojnie zostało 67. ocalałych z Treblinki. Dziś jestem ostatni. Po roku od buntu w Treblince, brałem udział w Powstaniu Warszawskim. Później ukrywałem się w Puszczy Kampinoskiej. Jeszcze raz dziękuję, że tutaj przyjechaliście, jesteście świadkami, chodzicie po tej strasznej ziemi. To szczęście, że nie widzieliście tej tragedii, że jesteście innym pokoleniem, że nie zaznaliście tego i nie zaznają tego nasze dzieci. To jest nasze zwycięstwo.”

„Powstania w Treblince i Sobiborze są jednymi z największych zrywów tego typu, podobnych do tego, jaki miał miejsce w Powstaniu Warszawskim,” podkreśla Filip Białowitz. „Jestem jednym z ostatnich, którzy przeżyli Sobibór. W Sobiborze walczyliśmy nie tylko o nasze życie. Walczyliśmy o lepsze jutro, o świat bez nienawiści i ludobójstwa. Zarówno w Sobiborze, jak i w Treblince, Niemcy zostali w poniżający sposób pokonani przez nieuzbrojonych, niedożywionych Żydów. Moim celem jest podróżowanie po całym świecie i opowiadanie o duchu walki narodu żydowskiego, szczególnie młodym ludziom. Bo przecież 1,5 mln żydowskich dzieci zginęło w komorach gazowych. Musimy walczyć z przejawami nienawiści i ludobójstwa na całym świecie. Robimy to dla nas i dla naszych dzieci.”

Powstanie więźniów obozu zagłady w Treblince wybuchło 2 sierpnia 1943 r. Wzięło w nim udział kilkaset osób. Kilkadziesiąt z nich uciekło z obozu i przeżyło wojnę. Wkrótce po powstaniu obóz zlikwidowano.

KM