Wojenny dziennik

Poniedziałek rano

Jak zwykle wychodzę do mojego ogrodu, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Zwykle śpiew ptaków sprawia, że jestem szczęśliwa i radosna. Tego ranka jednak, drugiego ranka wojny, ptaki mnie denerwują. „Czy nie wiecie, że mamy wojnę?” mój wewnętrzny głos mówi do nich. „Czy nie wiecie, że młodzi żołnierze giną? Pociski lecą wszędzie? Małe dzieci tak się boją, że moczą swoje łóżka?”

Wtorek

Jadę moim samochodem. Jestem w drodze na kurs, który rozpoczęłam zanim ten cały chaos się zaczął. Dotychczas syreny złapały mnie, kiedy byłam w domu i chociaż serce biło mi szybciej, czułam się bezpieczna, bo nasz schron jest w pobliżu i mamy 90 sekund, aby się tam dostać. Ale teraz, w trakcie jazdy, syreny łapią mnie bez ostrzeżenia. Nie mam gdzie się schować. Słyszę, że pociski spadają wokół i czuję moment paniki. Nie wiem co robić, ale pamiętam, co powiedziałam któregoś dnia jednej z moich pacjentek – „gdziekolwiek pójdziesz, tam kula światła będzie z Tobą, chroniąc Cię z każdej strony, trafiając do Twego serca i tworząc tam wyspę spokoju z niebieskim oceanem i żółtym piaskiem z plaży.” Ach… Odpoczywam.

Środa

Jest szósta rano. Sol, mój labrador, patrzy na mnie swoimi szeroko otwartymi oczami, błagając, bym zabrała ją na poranny spacer. Ja również rzucam jej błagalne spojrzenie. Proszę, proszę, nie teraz. Wiesz, że to jest ten czas, kiedy zrzucają na nas rakiety. Proszę o cierpliwość. W mojej głowie wirują myśli. „Czy powinnam wyjść z domu? Co zrobię, jeśli syrena złapie mnie na zewnątrz? Czy bezpieczniej będzie wyjść później?” Po kilku chwilach takich rozmyślań, wstaję zdeterminowana. Nikt mnie nie będzie straszył w ten sposób! Nie pozwolę im! Wychodzę z domu.
W południe odbieram telefon od mojego syna Liora. Myślałam, że dzwoni do mnie, aby mi opowiedzieć o egzaminie, jaki miał tego dnia. Ale nie. Egzamin się nie odbył. Mówi mi, że musi iść do wojska. Jest wojownikiem. Moje serce drży. Boję się. Potem zaczynam być zła, niemal wściekła. „Oni nie mają prawa grać życiem mojego syna, tak jak i życiem wszystkich naszych synów, jakby byli narzędziem w partii szachów. Znów zaryzykują życie naszych chłopców na darmo.”
Później tego dnia dowiedziałam się prawdy o tunelach. Już nie jestem zła. Wiem, że mój rząd robi to, co trzeba. Wszystko, co mogę zrobić, to modlić się, aby mój syn i wszyscy synowie wrócili cali i zdrowi.

Czwartek

Obudziłam się rano i pierwszą rzeczą jaką robię odkąd mój syn Lior został powołany do wojska, jest wysłanie mu dużo miłości. Modlę się o jego koncentrację i skupienie. Chcę się modlić również o odwagę, ale nie robię tego. Nie chcę, żeby był odważny. Chcę, żeby był tchórzem. Chcę, żeby martwił się o siebie, o swoje życie. Chcę, żeby zapomniał na chwilę o wszystkich pięknych ludzkich wartościach, w jakich go wychowałam – o byciu człowiekiem i patrzeniu na każdą istotę z miłością i szacunkiem. Nie chcę, żeby tak patrzył na terrorystę, który skrada się, by go zabić. To byłoby zbyt niebezpieczne.
Ponieważ czuję się bezradna w tej sytuacji, decyduję się podjąć jakieś działania. Postanawiam tłumaczyć innym ludziom jak to jest, kiedy syreny śmiertelnie nas straszą, rakiety spadają na nasze domy w całym kraju, tłumaczyć, jak to jest być tak bardzo znienawidzonym.
Nie mogę uniknąć wrażenia, że mój ojciec i jego rodzina w ten sam sposób byli traktowani przez nazistów.

Sobota

Dziś postanowiłam zadbać o siebie bardziej. Przestałam oglądać telewizję, w której ciągle pokazują wojnę. Od czasu do czasu się z tego wyłamuję, ale zaraz i tak wyłączam, przypominając sobie, że jeśli zawyją tu syreny, to i tak je usłyszę. Jeśli coś (Boże broń!) stanie się z moim synem, zadzwonią do mnie.
Odpoczywam. Ćwiczę codzienną porcję medytacji, znów znajduję moją wyspę spokoju. Decyduję, że od tej pory skieruję całą moją aktywność na jeden możliwy obraz w moim umyśle – bezpieczny powrót do domu mojego syna.
Ścielę jego łóżko, przygotowuję ulubioną potrawę i specjalne ciasto, opłacam jego czesne na uniwersytecie, robię plany.
To ja będę tą, która określa moją rzeczywistość.
Chcę czuć się jak najbardziej odprężona wokół tej trwającej wokół mnie burzy.

Shoshi Shatit