Cmentarze żydowskie po wojnie

Po zakończeniu wojny ocaleni Żydzi musieli zmierzyć się z problemem opuszczonych synagog, domów modlitwy, łaźni rytualnych oraz cmentarzy. W wielu miejscowościach nie było już gmin żydowskich, ani Żydów, którzy mogliby tymi miejscami się opiekować.

W 1939 w Polsce mieszkało od 3,3 do 3,5 mln Żydów. Żydowski Związek Religijny składał się z gmin wyznaniowych żydowskich, miał charakter korporacyjny, a należeli do niego wszyscy Żydzi. Pod koniec lat 30-tych istniało ok. 1400 gmin żydowskich. Po wojnie – na początku 1946 – przebywało w Polsce ok. 192 tys. Żydów.

Latem 1944 powstała w Lublinie reprezentacja społeczności żydowskiej, która w listopadzie przyjęła nazwę Centralnego Komitetu Żydów w Polsce. 6 lutego 1945 Ministerstwo Administracji Publicznej wydało okólnik, w którym stwierdzono, że nie przewiduje się w przyszłości tworzenia „Izraelickich Gmin Wyznaniowych”. Pozwolono na tworzenie Żydowskich Zrzeszeń Religijnych. Majątek ruchomy i nieruchomy przedwojennych gmin żydowskich został przejęty przez państwo. Starostowie mieli przekazywać nowopowstałym Zrzeszeniom obiekty służące celom kultu religijnego.

Żydowskie Zrzeszenia Religijne w czerwcu 1946 zostały przekształcone w Żydowskie Kongregacje Wyznaniowe, a w listopadzie 1949 w Kongregacje Wyznania Mojżeszowego. Formalnie Związek Religijny Wyznania Mojżeszowego został wpisany do rejestru dopiero 19 czerwca 1961. Zgodnie ze statutem członkiem kongregacji mogła być każda osoba wyznania mojżeszowego, posiadająca obywatelstwo polskie i ukończone 18 lat.

Według danych GUS w 1946 działało w Polsce 80 kongregacji w pięciu okręgach – Warszawa, Łódź, Kraków, Katowice, Wrocław. Liczyły one ok. 80 tys. członków. Działało 38 synagog, 3 szkoły talmudyczne, 36 ludowych szkół religijnych, 51 kuchni, 17 łaźni, 4 domy noclegowe, 34 punkty opieki nad dzieckiem, 68 cmentarzy. W kolejnych latach sytuacji społeczności żydowskiej znacznie się pogorszyła. Zmniejszyła się pomoc Jointu, ale przede wszystkim Żydzi masowo emigrowali. Polskę opuścili przewodniczący Komitetu Organizacyjnego – D. Kahane, kolejni przewodniczący Związku – Sz. Treistman, J. Blank, J. Dattner. Urzędowi do Spraw Wyznań łatwiej było w tej sytuacji „zająć się” majątkiem dawnych gmin żydowskich. W 1951 w Polsce działało 27 kongregacji, do których należało 8821 osób. W 1952 były już tylko 23 kongregacje z 8157 członkami (w Krakowie ta liczba zmniejszyła się z 600 do 100 członków).

8 marca 1946 ogłoszono dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich. Majątek, którego nie użytkowały Kongregacje został uznany za „opuszczony”, a na Ziemiach Odzyskanych jako „poniemiecki” [!]. Majątkiem tym zarządzały Urzędy Likwidacyjne, które przekazywały go różnego rodzaju instytucjom i przedsiębiorstwom. Sytuację cmentarzy regulowała ustawa z 17 marca 1932. Cmentarz można było zamknąć po 20 latach od ostatniego pochówku, a zlikwidować – po 50 latach. W 1953 resort gospodarki komunalnej przygotował ewidencję cmentarzy nieczynnych, klasyfikując je do zamknięcia lub likwidacji. 387 cmentarzy żydowskich miało zostać zamkniętych, a 48 zlikwidowanych. 31 stycznia1959 uchwalono nową ustawę o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Skrócono okres likwidacji cmentarza z 50 do 40 lat od ostatniego pochówku. Nieczynne cmentarze wyznaniowe przeszły na własność państwa. O tym, by cmentarz mógł zostać przekazany na inne cele po 40 latach od ostatniego pogrzebu decydować miały teraz władze powiatowe.

W pierwszej połowie 1945 władze CKŻP i Komitetu Organizacyjnego Żydowskich Zrzeszeń Religijnych zwróciły się do Ministra Administracji Publicznej o przypomnienie jednostkom samorządowym o obowiązku zabezpieczenia cmentarzy żydowskich. Na wielu z tych cmentarzy pozostały nieliczne nagrobki, na większości nie było ich wcale. Miejsca te służyły za place targowe, place zabaw, łąki i pastwiska. W Departamencie Wyznaniowym MAP powstał na ten temat projekt okólnika, jednak konsultacje nad nim trwały przez kilka lat i w końcu nie został on ogłoszony. „Utrzymywanie cmentarzy wyznaniowych należy do właścicieli wyznań religijnych, a więc w konkretnym wypadku do Żydowskich Kongregacji Wyznaniowych. Obarczanie więc organów samorządu terytorialnego jakimikolwiek obowiązkami w związku z zabezpieczeniem i utrzymywaniem cmentarzy żydowskich nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym ustawodawstwie,” napisano w opinii Departamentu Samorządowego MAP.

W Będzinie cmentarz stał się terenem eksploatacji żwiru na cele przemysłowe. Firmie Eltes, która tym się zajmowała zabroniono takich działań na wniosek CKŻP w sierpniu 1945. Eltes odwołał się od decyzji, jednak wojewoda śląsko-dąbrowski w swojej decyzji zaznaczył: „Mylny jest argument strony wnoszącej odwołanie, że respekt dla kultu religijnego powinien ustąpić na dalsze miejsce, skoro i tak tysiące przybytków tego kultu jest zniszczonych i w poniewierce. Jest tak istotnie, ale sprawcą tego wandalizmu był okupant, władze polskie natomiast dokładają starań, aby zniszczenia te i ich następstwa usunąć, a nie ze swej strony powiększać.”

25 lipca 1945 Urząd Obwodowy II Zarządu Miejskiego w Krakowie pisał do Wydziału Oświaty, Kultury i Sztuki, że „cmentarz żydowski przy ul. Miodowej – ogrodzenie cmentarza jak i szereg grobów zniszczonych, budynek dla służby i hala cmentarna częściowo zniszczone, w szczególności silnie uszkodzonych dach i wybite szyby. W chwili obecnej prowadzone są roboty celem zabezpieczenia ogrodzenia cmentarza a to stawianie płotów betonowych i rozciąganie drutu kolczastego. Cmentarz żydowski przy ul. Szerokiej – cały cmentarz wraz z grobem słynnego rabina Remu przedstawia zupełną ruinę, ogrodzenie zniszczone a cmentarz zamieniony na miejsce składania śmieci i publiczne ustępy.”

W 1950 ŻKW w Krakowie pisał, że „jeszcze w 1948 Referentka ta jeszcze mi oświadczyła, że jest lansowany projekt utworzenia zieleńca ze starego cmentarza żyd. z XVI i XVII w. przy ul. Szerokiej obok słynnej synagogi Remu, a rozmieszczone na różnych punktach nagrobki jak Megale Amukot i Mogijnej Szlomo i innych gaonów mają być skomasowane i ogrodzone w jednym miejscu koło Ohel Remu”. Wydział Społeczno-Polityczny Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie odpowiedział na to w następujący sposób: „Cmentarz Remu przy ul. Szerokiej w Krakowie (…) jest w stanie dużego zaniedbania i zanieczyszczenia. Wydział Kultury i Sztuki tut. Urzędu zamierza przystąpić do opracowania projektu uporządkowania terenu i ukształtowania przestrzennego powyższego cmentarza. Nie jest przewidziane projektem ani przeniesienie grobów ani pomników na inne miejsce – co pokrywa się z postulatami kongregacji wyznaniowej. Nadmienić należy, że usunięcie rumowiska śmieci i innych nieczystości, profanujących cmentarz i utworzenie tam zieleńca przyczyni się do stworzenia godnego tła dla grobów historycznych i miejsca pielgrzymek. Ze względów kulturalnych i zdrowotnych stworzenie zieleńca w tej dzielnicy, gdzie nie ma jednego drzewa, może przyczynić się do podniesienia wyglądu miasta oraz jego zdrowotności”.

Również w Krakowie w firmie kamieniarskiej znaleziono „2 samochody pomników, względnie rozbitych pomników, pochodzących z cmentarza żydowskiego i z napisami żydowskimi.” Okazało się, że nagrobki te w czasie wojny trafiły z cmentarza na lotnisko w Nowym Targu. W 1962 lotnisko należało do Aeroklubu Tatrzańskiego, który zgodnie z postanowieniem władz stał się właścicielem nagrobków. Mógł je więc bez przeszkód sprzedać kamieniarzowi. Przeciwko takiemu rozpatrywaniu tej sprawy protestował przewodniczący Kongregacji krakowskiej, Maciej Jakubowicz.

W Łukowie Zarząd Miasta zgodził się na uporządkowanie terenu cmentarza – uregulowanie należności za plac, okopanie terenu fosą, zalesienie – w zamian za przekazanie mu budynku przy ul. Bóżnicznej 5, w którym przed wojną mieściło się stowarzyszenie Agudas Israel. Na tę propozycję przystali reprezentanci łukowskich Żydów.

2 lipca 1947 A. Goldsztej pisał do CKŻP, że „na terenie Zamościa w okolicy tzw. Nowego Miasta istnieje stary żydowski cmentarz liczący przeszło sto lat i nowszy liczący około 50 lat. Ostatnio donoszą nam z terenu, że za zgodą tutejszych władz okoliczni chłopi przystąpili do zaorania tej ziemi, która kryje w sobie ciała tysięcy naszych braci i sióstr pomordowanych przez niemieckich bandytów”. Starosta zamojski odpowiedział na to w lutym 1948: „Fakty nieposzanowania pamiątek żydowskich przez miejscowe władze (…) nie są zgodne ze stanem rzeczywistym. Zarząd Miejski własnym kosztem usunął z chodników i jezdni płyty i pomniki nagrobkowe pochodzące z cmentarza żydowskiego, a użyte przez okupanta jako materiał do brukowania. Jednocześnie zawiadamiam, że w związku z tym, iż na terenie Rzeczypospolitej nie ma obecnie gmin wyznaniowych, dlatego też cmentarze i synagogi do 1939 stanowiące własność gminy wyznaniowej żydowskiej, obecnie jako mienie opuszczone znajdują się pod opieką Zarządu Miejskiego m. Zamościa”. Zarząd Miejski podkreślał zaś, że „doprowadził plac do należytego wyglądu, wywiózł stamtąd hałdy śmieci, ekskrementów, zasypał doły, ogrodził estetycznym płotem, wytyczył aleje, zasadził 180 drzew i wzniósł z pustaków pawilonik z podcieniem od deszczu, pomieszczeniem dla stróża i gospodarczemi. Czy [po] faktycznej profanacji i skasowaniu cmentarza przez niemców po użytkowaniu go później jako publiczne śmietnisko i kloaka, mógł teren ten być lepiej uszanowany, jak przez przeznaczenie go na w/w cel. Chyba nie!”

Dewastacja cmentarzy wiązała się również z niszczeniem nagrobków. Wykorzystywano je do budowy chodników, podmurówek, umacniania brzegów rzek i utwardzania dróg. Często nagrobki trafiały w ręce prywatne i wykorzystywane były do podobnych celów. Samorządy nie chciały ponosić kosztów ich zwrotu, bo to wiązało się z koniecznością wzniesienia danej budowli z nowych materiałów. W 1946 do takiej sytuacji doszło w Bieczu. Miejska Rada Narodowa wydała zezwolenie [!] na zabranie nagrobków, z których zbudowano chodnik przy rynku, pod warunkiem, że Miejscowy Komitet Żydowski „poniesie z własnych funduszów wszelkie koszta połączone z zabraniem kamieni, oraz koszta zakupienia i dostawy potrzebnych materiałów, jak również wszelkie koszta robocizny związanych z zaprowadzeniem czyli ułożeniem nowych chodników w miejsce dotychczasowych”.

W Gorlicach użyto nagrobków do budowy chodników, krawężników oraz schodów na wzgórzu prowadzącym do siedziby gestapo. Wykorzystano je również do regulacji rzeki Stróżówki. Część płyt ułożono przed siedzibą remizy.

W lipcu 1948 specjalna komisja żydowska, która odwiedziła Bełchatów w swoim sprawozdaniu napisała: „cmentarz żydowski przedstawia sobą pole wydzierżawione przez Zarząd Miejski, na którym rośnie żyto. Przy usilnych staraniach udało się znaleźć kilka pomników połamanych w życie. Płyty zostały według informacji wywiezione przez niemców. (…) Niedopuszczalne jest wydzierżawienie przez Zarząd Miejski cmentarza na pole orne, wskazane byłoby uzyskaną kwotę przeznaczyć na ogrodzenie miejsca pocmentarnego i utrzymać go w formie trawnika”.

W Kutnie miejscowy Komitet Żydowski w zamian za ogrodzenie terenu cmentarza przekazał straży pożarnej budynek dawnej synagogi. Podobnie sytuacji rozwiązano wŁęcznej, gdzie w zamian za ogrodzenie cmentarza i dwóch grobów masowych wydzierżawiono budynek dawnej synagogi na 28 lat.

W Mielcu na części cmentarza powstał barak niemiecki, który nowe władze chciały zachować. Wiązało się to z przesunięciem granicy cmentarza. „Jeżeli więc okupant niemiecki, walczący nawet z nieboszczykami, poburzył mury, znieważył zwłoki naszych przodków, brał z cmentarza piasek i glinę dla celów budowlanych i na sprzedaż, to czasy te się skończyły, nie można ich dalej ciągnąć, trzeba to usunąć, a nawet trzeba usunąć barak postawiony przez niemców,” pisał do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej Przewodniczący ŻKW w Mielcu. „Szanujmy więc pamięć naszych przodków, aby i nasza pamięć była szanowana. Trzeba skończyć w polityką okupanta niemieckiego”. Departament Wyznaniowy MAP tłumaczył, że barak służy obecnie Powiatowej Spółdzielni Rolniczo Handlowej i są w nim składane materiały budowlane oraz magazynowane zboża. Jego rozbiórka nie wchodzi w grę. W tej sprawie interweniował jeszcze w 1960 M. Jakubowicz z Kongregacji krakowskiej: „Doszło do naszej wiadomości, że organa władzy terenowej w mieście Mielec przystąpiły do realizacji swoistego planu likwidacji żydowskiego cmentarza. W szczególności na żydowskim cmentarzu w Mielcu dokonano różnych wykopów, przygotowując teren cmentarza pod plac budowy. Przy tej sposobności wykopano moc ludzkich kości, które traktowane są jak zwykły nawóz, czy śmiecie. Terenowe władze tłumaczą swoje postępowanie tym, że żydowski cmentarz „przeszedł” na własność Skarbu Państwa (jako „majątek opuszczony”) i stąd prawo do dysponowania terenem cmentarza jako zwykłym placem budowy (…). Cmentarz jako przedmiot kultu i czci nie może być traktowany jako „majątek”, który można nabyć czy to w drodze zasiedzenia czy też w inny sposób jak zwykły przedmiot obiegowy”.

Później w Mielcu na starym cmentarzu rozpoczęto budowę poczty, a na nowym postawiono garaże i stworzono bazę transportową.

Cmentarz żydowski w Kaliszu również uległ dewastacji w czasie wojny. Miejscowa ŻKW w październiku 1947 pisała do Naczelnej Rady Religijnej Żydów Polskich, że „Zarząd Miejski w Kaliszu stale bierze piasek z tegoż miejsca (…). Nasze kilkakrotne interwencje zostały bez skutku. Na naszą ustną interwencję u Inżyniera Miejskiego Wydz. Bud. otrzymaliśmy odpowiedź, że Zarząd Miejski ma w planie wyrównanie tegoż terenu”. W grudniu 1947 Urząd Wojewódzki Poznański wyjaśniał, że „roboty miały wyłącznie charakter porządkowy. (…) Zarząd Miejski zaniechał z uwagi na interwencję Komitetu dalszego porządkowania terenu i zamierza nałożyć na Komitet obowiązek zajęcia się dalszym uporządkowaniem terenu, gdyż teren jest otwarty i bez dozoru stanie się nieregularną kopalnią piasku i znowu miejscem dla zwalenia nieczystości i śmieci”.

W Golinie firma Bacutil przeprowadziła prace kanalizacyjne do swojej fabryki przez teren cmentarza żydowskiego. Przy kopaniu rowów rozrzucono ludzkie kości. Szybka interwencja sprawiła, że prace zostały wstrzymane, a firma ułożyła rury obok cmentarza.

12 września 1951 Dyrekcja Okręgowa PKS w Chełmie wystąpiła o wyrażenie zgody na zlokalizowanie inwestycji na terenie cmentarza żydowskiego. Chciano tam zbudować stację obsługi. Cmentarz nie był jednak zamknięty. Nie wiadomo, czy zgodę wydano.

Kierownik Referatu do Spraw Wyznań PWRN w Opolu w 1952 zauważał: „W Strzelcach Op. faktycznie był cmentarz żydowski, który jeszcze za czasów okupanta został zdewastowany i w takim stanie znajduje się po dzień dzisiejszy. W obecnej chwili jest tam pewna ilość potłuczonych nagrobków zrzuconych na jedno rumowisko, a na samym cmentarzu chłopcy grają w piłkę i ludność pasie kozy. Z tego cmentarza były użyte [nagrobki] i przerobione dla cmentarza radzieckiego, który obecnie jest zlikwidowany, gdyż zwłoki zostały przewiezione do cmentarza zbiorowego. Nagrobki te nie przedstawiają wartości (…) jak również nie są używane do celów budowlanych, a jedynie złożone na placu MPB w Strzelcach i zabezpieczone przed kradzieżą”.

Zbadano również sprawę profanacji cmentarzy w województwie łódzkim. „W Tuszynietrotuary wyłożone są nagrobkami. Na ogrodzonym cmentarzu kąpielowicze z pobliskiego basenu urządzają sobie coś w rodzaju chłodni. W Piotrkowie Trybunalskim na terenie spółdzielni Przyszłość lub Przyszłość Robotnicza całe podwórze wyłożone jest nagrobkami z cmentarza, jak również w znajdującym się na tym terenie chlewie czy stajni – podłoga wyłożona jest nagrobkami i zanieczyszczona przez znajdujące się tam bydło. To samo jest w innych miejscach tego miasta. W Łasku znajdujące się tam dwa cmentarze nie są ogrodzone. Na jednym cmentarzu zrobiono kopiec czy też chłodnię. Na drugim znów, cały cmentarz zanieczyszczony i wyrzucone kości ludzkie. W Kutnie i Brzezinach przez długi czas brano żwir z cmentarza. W Zduńskiej Woli cmentarz nie jest dozorowany. Zdarzają się kradzieże pomników. W Rawie Mazowieckiej nagrobki zostały zwiezione na cmentarz, lecz bez obmurowania są rozkradane. To samo w Nowym Mieście, powiat rawski.  WTomaszowie Mazowieckim nagrobki znajdowały się u prywatnych osób, używane do celów produkcyjnych, nie wiadomo czy zostały zwiezione na cmentarz”. Referat do Spraw Wyznań w Łodzi pisał zaś, że „w Piotrkowie Tryb. na stadionie Zrzeszenia Sportowego Unia znajdują się dwa baseny pływackie, w tym jeden dla dorosłych a drugi dla dzieci. Baseny te zbudowane zostały przez okupanta hitlerowskiego do czego użyte zostały płyty nagrobkowe z cmentarza żydowskiego”.

We Włocławku w 1953 „w prywatnym zakładzie kamieniarskim ob. Dobrzyńskiego Bolesława przy ul. Chopina 37 (…) Rejonowy Urząd Likwidacyjny (…) zabezpieczył jako mienie opuszczone (…) szereg kawałków granitu, które wg oświadczenia Ob. Dobrzyńskiego pochodzą z rozbitych nagrobków z cmentarza żydowskiego. Granity te zostały zwiezione do warsztatu podczas okupacji”.

W 1953 Urząd do Spraw Wyznań wyraził zgodę na udzielenie Wytwórczości Sprzętu Komunikacyjnego PPW w Warszawie-Okęcie zezwolenia na rozbiórkę „walącego się ogrodzenia cmentarza żyd. w Grodzisku Maz. przy ul. Chrzanowskiej i użycie uzyskanego z rozbiórki materiału na cele budowlane pod warunkiem przeniesienia pozostałych nagrobków w jedno miejsce i oparkanienia tej części cmentarza siatką”.

„Cmentarz pożydowski w Kielcach został bezprawnie zajęty przez Spółdzielnię Pracy ’22 Lipca’, która na terenie cmentarza urządziła skład węgla, koksu, żużlu, piasku, gliny,” informował w 1956 Kierownik Wydziału do Spraw Wyznań PWRN. „Z kostnicy znajdującej się na terenie cmentarza Zarząd Spółdzielni zrobił modelarnię”.

W Łodzi na terenie cmentarza przy ul. Wieńcowej rozpoczęto budowę bloków mieszkalnych. „Ponieważ fakt ten wywołał wielkie oburzenie wśród ludności żydowskiej w Łodzi, wydelegowaliśmy naszego przedstawiciela, który na miejscy stwierdził, że na terenie cmentarza praca budowlana jest w pełnym toku, że w dwóch miejscach podciąga się mury do pierwszej kondygnacji, a w innym wykopano olbrzymi dół pod fundamenty trzeciego budynku, zaś reszta terenu zajęta jest materiałami budowlanymi,” pisał w 1954 ZG TSKŻ.

W Sandomierzu w 1954 część cmentarza żydowskiego postanowiono przeznaczyć pod budowę internatu dla Technikum Przemysłu Spożywczego. W Wągrowcu część cmentarza postanowiono wykorzystać pod budowę arterii komunikacyjnej. W Ciechanowcu – pod budownictwo mieszkalne. W Lipnie zaś zbudowano na części cmentarza żydowskiego Powiatową Lecznicę Zwierząt. W Makowie Mazowieckim próbowano urządzić na cmentarzu targowisko miejskiej, jednak Urząd do Spraw Wyznań nie wyraził na to zgody. Targowisko powstało na cmentarzu w Parczewie już w czasie wojny. W 1955 nakazano jego przeniesienie w inne miejsce i zasadzenie drzew na terenie cmentarza. Na cmentarzu wRopczycach planowano budowę zakładu betoniarskiego, w Kolbuszowej – magazynów PZGS, a w Szydłowcu – Sądu Powiatowego i Prokuratury.

W 1959 na cmentarz w Olsztynie weszła grupa ludzi podających się za Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i zaczęła rozkopywać groby oraz zabierać cenniejsze płyty nagrobne z marmuru i granitu. W tym samym okresie Wydział Gospodarki Komunalnej MRN wCieszynie wydał pozwolenie na zabieranie kamieni nagrobnych z miejscowego cmentarza żydowskiego.

Na cmentarzu żydowskim w Rzeszowie halę pogrzebową zamieniono na stajnie dla krów, a lokalna władza miała za to pobierać odpowiednie opłaty. W Jarosławiu cmentarz zamieniono na boisko piłkarskie. Z cmentarza w Ostrowie Lubelskim wykopywano piasek używany do budowy pobliskiej drogi. Na cmentarzu w Żychlinie jeden z mieszkańców wypasał bydło i sadził ziemniaki, ponieważ „Żydowska Gmina w Żychlinie zawsze kupowała ziemię u jego rodziców na powiększenie cmentarza, to jemu wolno paść inwentarz na cmentarzu”. Na dwóch szczecińskich cmentarzach ustawicznie dewastowano nagrobki. WLublinie na cmentarzu przy ul. Siennej Wydział Kultury PWRN planował wybudować skansen. W Rudniku nad Sanem uruchomiono zaś wytwórnię płyt betonowych.

W 1957 jedna z mieszkanek Włodawy pisała w liście do TSKŻ: „Kilku gospodarzy z Włodawy, za zezwoleniem (jak sami oświadczyli) prez. MRN we Włodawie wykopywali i wywozili cegłę i gruz po dawnej kapliczce, na której był pochowany rabin (…). Fakt powyższy świadczy o wielkim nieposzanowaniu miejsc spoczynku obywateli pochodzenia żydowskiego, jak też wskazuje wyraźnie na objawy antysemityzmu wśród osób zasiadających w organach władzy państwowej (…). Prawo polskie daje każdemu obywatelowi swemu bez względu na narodowość, pochodzenie, wyznanie możliwość niczem nieskrępowanego czczenia i praktykowania swojej religii, a tym bardziej zabezpieczenia miejsc dla nas drogich. Czemuż wyznanie mojżeszowe ma być pokrzywdzone?”

KM