Ekshumacja w Wąsoszu

Od 150 do 1200 Żydów zostało zamordowanych 5 lipca 1941 w Wąsoszu. Śledztwo w tej sprawie prowadzi białostocki Instytut Pamięci Narodowej. Jednym z etapów dochodzenia ma być ekshumacja zwłok ofiar pochowanych w masowym grobie w rowie przeciwlotniczym. Pozwoliłoby to rozstrzygnąć wiele wątpliwości dotyczących zbrodni  sprzed 73 lat. Na takie działania nie zgadza się jednak Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich oraz część społeczności żydowskiej.

5 lipca polska policja obstawiła miasteczko Wąsosz (powiat grajewski). Chuligani miejscowi szli od domu do domu, mordowali w domu i poza domem, kobiety gwałcili, ucinali piersi, małe dzieci rozbijali o mur, zabito też żony komandirów sowieckich, kilku urzędników sowieckich, trupom odcinano palce ze złotymi pierścieniami, ze szczęk wyrywano złote zęby. Gdy w domu zastali rodziców, to najpierw mordowali dzieci, a na końcu rodziców. Pogrom trwał trzy dni. Tyle czasu dali im Niemcy na mord i grabież. Wykopali doły na kolonii i tam zakopali zwłoki. Zginęło około 1.200 Żydów (przyszli z okolicy, bo normalnie było 800). Uratowało się tylko około 15,” wspominał po wojnie Menachem Finkelsztejn.

Śledztwo w sprawie zbrodni w Wąsoszu toczyło się w dawnej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich i zostało przez nią zawieszone w 1978. Od 9 stycznia 2004 jest ono prowadzone przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku. Zebrano do tej pory aż siedem tomów akt – dokumentów archiwalnych i relacji świadków. W 2012 IPN dokonał odwiertów w pobliżu grobu masowego, chcąc sprawdzić, czy ciała nie są zakopane poza terenem wyznaczonym przez zbudowany w latach 90. pomnik. To dlatego że zdjęcia lotnicze z okresu wojny wskazywały na inny przebieg rowu przeciwlotniczego niż ogrodzony obszar. Odwierty jednak nie przyniosły rezultatów w postaci znalezienia w okolicy pomnika jakichkolwiek szczątków. Kolejnym etapem ma być ekshumacja.

Ekshumacja to ogromnie cenne i ważne źródło informacji na temat popełnionej zbrodni,” podkreśla prof. Jan Tomasz Gross. „Szczególnie istotne, kiedy inne źródła są niedostępne. Wąsosz jest najsłabiej udokumentowaną zbrodnią z trzech zbiorowych mordów – Wąsosz, Radziłów, Jedwabne – a więc w tym przypadku jest dodatkowo istotne, aby ją [ekshumację – przyp. red.] przeprowadzić od początku do końca”.

W lipcu 2014 IPN wysłał do Piotra Kadlčika członka Zarządu Gminy warszawskiej, będącego jednocześnie przewodniczącym  Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, pismo, w którym zawiadamia, że prowadzone są przygotowania do ekshumacji szczątków pomordowanych, znajdujących się w mogile masowej w Wąsoszu. „Powyższa czynność procesowa według prowadzącego śledztwo prokuratora jest niezbędna dla uzupełnienia i zweryfikowania materiału dowodowego, zebranego w czasie wspomnianego postępowania. Chodzi zwłaszcza o ustalenie, ilu pokrzywdzonych zabito oraz stwierdzenie mechanizmu zadanych im obrażeń i określenia bezpośrednich przyczyn ich śmierci. Badania szczątków zabitych są konieczne, bowiem istnieją rozbieżne dane dotyczące przebiegu zbrodni i jej sprawców oraz ilości ofiar (w źródłach znajdują się niepotwierdzone szacunki, mówiące o 150-250 ofiarach). Wiele materiałów procesowych wskazuje, że zabójstwa zostały popełnione przez sprawców, zamieszkujących w Wąsoszu. Jednak w niektórych dokumentach, zwłaszcza wytworzonych w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przez byłą Okręgową Komisję Badań Zbrodni Hitlerowskich w Białymstoku, sformułowano tezy o niemieckim sprawstwie zbrodni. Jest oczywistym, że w takiej sytuacji stwierdzenie mechanizmu obrażeń na szczątkach zabitych, potwierdzenie lub wykluczenie faktu użycia broni palnej ma decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia powyższych rozbieżności dowodowych.”

Przepisy izraelskiej ustawy o ustalaniu przyczyn zgonu w roku 1958 (Księga Ustaw z roku 5718-1958, nr 242) w razie podejrzenia przestępczego spowodowania śmierci formułują obowiązek nakazania otwarcia grobu, ekshumacji i zbadania zwłok.

Opinie rabinów w sprawie ekshumacji są różne.

Takie działanie jest zakazane,” podkreśla rabin Michael Schudrich w liście przesłanym 27 sierpnia do Zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Powołuje się przy tym na opinie rabinów Elyakima Schlesingera oraz Avrahama Kriegera. “Przestrzegam przed zezwoleniem na takie czynności polegające na kopaniu oraz otwieraniu grobów (…). Stanowi to grzech ciężki, a grzesznik poniesie karę opisaną w wielu księgach. Oczywiście nie przychodzi nawet na myśl, by któryś z naszych braci Izraelitów przyczynił się do tego i nie starał się zapobiec tej hańbie. Dlatego też należy zabronić tych czynności i uczynić wszystko, by nie zostały one wykonane,” uważa rabin Avraham Krieger.

W sprawie podobnej ekshumacji, którą rozpoczęto w 2001 w Jedwabnem i nie doprowadzono do końca, wypowiadał się w napisanym wówczas artykule „Exhuming their neighbors: a Halakhic Inquiry” rabin Joseph Polak, więzień obozów Westerbork i Bergen Belsen, były dyrektor B’nai B’rith Hillel Foundation na Uniwersytecie w Bostonie, przewodniczący Komitetu Prawnego Sądu Rabinicznego w Massachusetts. „Ofiary z Jedwabnego powinny być ekshumowane i pochowane albo na najbliższym żydowskim cmentarzu, albo w Izraelu. (…) Kiedy ludzie są pochowani zmieszani ze sobą w masowym grobie, tak jak w Jedwabnem, to samo w sobie stanowi pilny powód do ponownego pochówku. (…) To również opinia Nimmukei Yosefa, który przypomina, że Talmud sprzeciwia się chowaniu ludzi “niczym osłów”; Noda bi-Yehuda i rabin Moshe Feinstein zabraniają mieszania kości różnych ludzi w jednym grobie. (…) Kiedy Żydzi są pochowani w niekonsekrowanej ziemi lub na nie żydowskim cmentarzu, muszą być ponownie pochowani.”

Rabin Michael Schudrich do momentu publikacji artykułu nie udzielił nam odpowiedzi na pytania w tej sprawie.

Zarząd Gminy Żydowskiej w Warszawie wraz z Radą Religijną Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, organem naszej Wspólnoty nadzorującym zachowanie cmentarzy żydowskich i mogił, stoją na stanowisku, iż ingerencja w miejsce spoczynku zmarłych narusza żydowskie prawo religijne,” napisano w piśmie do IPN oraz gmin żydowskich w Polsce podpisanym przez Annę Chipczyńską, Przewodniczącą Zarządu GWŻ w Warszawie, Lesława Piszewskiego, Wiceprzewodniczącego GWŻ w Warszawie oraz Tomasza Krakowskiego, członka Rady Religijnej ZGWŻ w RP. „W świetle prawa żydowskiego, Halachy, dotykanie oraz przenoszenie ludzkich zwłok jest zabronione. Tym samym otwarcie grobu, a w tym przypadku mogiły masowej, stanowi czynność zakazaną.

16 września Piotr Kadlčik przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP w liście otwartym do społeczności żydowskiej napisał m.in.: „Zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest niełatwa – z jednej strony mamy tu do czynienia z chalachą dotycząca zmarłych – z drugiej z kwestią prowadzonego śledztwa, oraz faktu, ze ciała zakopano (bo o prawdziwym pochówku nie było tu mowy) poza żydowskim cmentarzem. (…) Wielu spośród nas pamięta wydarzenia sprzed trzynastu lat – wstrzymaną przez rabina Schudricha oraz innych zagranicznych rabinów ekshumację. Zgodnie z cytatem z Wikipedii rabin Schudrich miał wtedy powiedzieć: „Szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak”.

Byłem tam wtedy i przyznaję, uległem argumentacji rabina Schudricha odnośnie zaprzestania prac.

Szybko przekonałem się, że był to błąd.

Konsekwencje tego czynu ponosimy po dziś dzień – ograniczenie ekshumacji przy śledztwie w sprawie jedwabnieńskiego mordu postrzegane jest przez niektóre środowiska  jako żydowska próba zatarcia prawdy poprzez zasłanianie się wymogami natury religijnej.

Kadlčik starał się przekonać Zarząd, by poświęcić więcej czasu na podejmowanie tak ważnej decyzji.

Prosiłem, by przedyskutować zaproponowanie ekshumacji połączonej z przeniesieniem kości na najbliższy możliwy cmentarz żydowski – takie ekshumacje odbywają się w Polsce regularnie – najbliższa będzie miała miejsce wkrótce na terenie gminy krakowskiej. Przytaczałem zapisy izraelskiej ustawy – zostałem pouczony, że mieszkamy w Polsce. Przegrałem. W wyniku posiedzenia Zarząd podjął uchwałę o udzieleniu IPN-owi negatywnej odpowiedzi na skierowane do mnie pismo. Byłem jedyną osobą, która głosowała przeciwko temu rozwiązaniu.”

Przewodniczący ZGWŻ nie zgadza się również ze sposobem podejmowania decyzji w tej sprawie. „Podejmowanie przez Zarząd decyzji, które mają wpływ na całą naszą społeczność powinno być – jak się to dziś chętnie mówi – transparentne. (…) Nie czuję się dobrze z trybem w jakim do decyzji doszło. Podjęto ją w pośpiechu, o posiedzeniu Zarządu nie powiadomiono członków gminy. Uchwała w tej sprawie nie została niezwłocznie przez Zarządu upubliczniona, czego zresztą się domagałem. (…) Wierzę, że decyzje w tak trudnych sprawach, gdzie chalacha dotycząca szacunku dla zmarłych splata się z dobrem żyjącej społeczności powinny być możliwie  szeroko  konsultowane – przez różne środowiska i rożnych rabinów.

Byłem przy tamtej ekshumacji [w Jedwabnem – przyp. red.], ostatecznie nie wiem, czy była potrzebna,” napisał n Facebooku Piotr Paziński, redaktor naczelny Midrasza. „W takich historiach uważam, że najważniejsi są zamordowani. Są ważniejsi od sprawców, od śledztwa, od współczesnej debaty na temat polsko-żydowskiej historii i od współczesnych stosunków polsko-żydowskich. Z drugiej strony nie chciałbym, żeby o takich sprawach decydował zarząd gminy na jakimś tajnym posiedzeniu, podając potem do wiadomości publicznej papier podpisany przez trzy osoby.

Na list Kadlčika odpowiedzieli członkowie społeczności żydowskiej.

Pragnę wyrazić swoje pełne poparcie dla Pana stanowiska w kwestii śledztwa ws. morderstwa Żydów w Wąsoszu w 1941. Ich kości krzyczą o sprawiedliwość. Sprawiedliwość wyższą, niż tradycja religijna. Sponiewierane kości naszych męczenników winny opowiedzieć prawdę o swoim losie. Prawdziwym wyrazem szacunku dla żydowskich męczenników Wąsosza jest prawda o ich tragedii i wskazanie morderców,” napisał Aleksander Gleichgewicht, Przewodniczący ZGWŻ w RP O/Wrocław.

Gmina Kraków przeprowadziła szereg ekshumacji,” pisze Tadeusz Jakubowicz, Przewodniczący GWŻ w Krakowie w liście przesłanym członkom ZGWŻ 17 września. „Czasem byliśmy wcześniej informowani i wówczas ekshumacje odbywały się wg wszelkich zasad Halachy, zawsze pod nadzorem rabina, ale zdarzały się przypadki ekshumacji, gdzie nikt nas wcześniej o tym nie informował.

Co prawda nie podzielam przekonania, że ekshumacja ustali prawdę niezbitą, na dodatek taką, którą wszyscy zaakceptują, ale sądzę, że są to istotne czynności śledcze i że możliwość śledztwa  więcej się nie powtórzy,” podkreśla Helena Datner, była przewodnicząca GWŻ w Warszawie. „Tuż po wojnie autorytety halachiczne w Polsce akceptowały ekshumacje, ponieważ ważne było, by ci, których nie spalono, a których znajdywano na polach i przy drogach mogli być pochowani na żydowskim cmentarzu. Pogrzeby tych żydowskich męczenników stawały się wielkimi uroczystościami żydowskimi. To bardzo ważny dla mnie aspekt tej sprawy.

Regulacje śledcze przyjęte  w Izraelu (…) są tu istotne; Wąsosz podpada pod nie.

W trakcie ekshumacji w Jedwabnem byłam przewodniczącą gminy warszawskiej, pamiętam, jakim szokiem była dla mnie wiadomość o przerwaniu ekshumacji. Rozmawiałam wówczas przez telefon z ortodoksyjnym rabinem, który , prosząc, co bardzo niestety charakterystyczne, o dyskrecję,  powiedział, że różne grupy rabinów w takiej sytuacji przyjmują rożne wykładnie tego, co robić można. Bardzo to wszystko wówczas przeżyłam.

Sam fakt, że można mieć tu “różnych rabinów”, jest wiele mówiący. W ramach ortodoksyjnego światopoglądu możliwe są, jak widać, różne interpretacje sytuacji trudnych. To specyfika żydowskiego prawa, specyfika żydowskiego sposobu myślenia. W takich sytuacjach głos społeczności może/ powinien być bardzo ważny.

Katarzyna Markusz