Mord w Wąsoszu

Wąsosz to spokojna wieś w województwie podlaskim. Latem 1941 rozegrały się tu wydarzenia, których dokładny przebieg do dziś nie jest znany. W ich wyniku niemal cała żydowska społeczność Wąsosza została zamordowana.
W międzywojennym Wąsoszu duży wpływ na życie polityczne miała Narodowa Demokracja. Antysemityzm może nie był powszechny, ale do bojkotu sklepów żydowskich dochodziło. Po wybuchu wojny do Wąsosza wkroczyli Niemcy, jednak 23 września miejscowość tę zajęła Armia Czerwona. Z tej okazji część ludności żydowskiej zbudowała bramę powitalną. Polacy, którzy zostali deportowani w głąb ZSRR w relacjach podkreślali pozytywny stosunek Żydów do sowieckich władz okupacyjnych sowieckich. „Polacy odpowiedzialnością za walkę z polskością, aresztowania i deportacje obarczali miejscowych żydowskich kolaborantów, licząc, że nadejdzie czas rewanżu,” pisze Jan Jerzy Milewski w artykule „Zagłada Żydów w Wąsoszu w świetle akt sprawy karnej Mariana Rydzewskiego” opublikowanym w Biuletynie Historii Pogranicza w 2002.

Taki czas nastąpił 5 lipca 1941, niedługo po tym, jak Armia Czerwona uciekła z Wąsosza. O tym, co się wtedy wydarzyło dowiadujemy się z procesu Mariana Rydzewskiego z lat 50.

Rydzewski został zatrzymany w październiku 1950 za „szerzenie publicznie wrogiej propagandy.” 11 listopada Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Białymstoku postanowiła o jego tymczasowym aresztowaniu, ponieważ „za czasów okupacji niemieckiej współpracował z okupantem oraz brał udział w mordowaniu Żydów w 1941 r.” Szef PUBP w Grajewie niedługo później informował, że „byli członkowie Stronnictwa Narodowego, którzy brali udział w mordowaniu Żydów, obecnie śpią po stodołach, obawiając się aresztowania.”

Podczas rozprawy, która odbyła się 14 czerwca 1951 Rydzewski został uniewinniony.

Co wydarzyło się w Wąsoszu? Relacje świadków są różne. Wersja wydarzeń, którą początkowo przedstawili zeznający na procesie Rydzewskiego mówi o tym, że po wycofaniu się Armii Czerwonej przyjechała do Wąsosza niewielka grupa Niemców. Przeprowadzili oni rozmowy z kilkoma mieszkańcami, a następnie wyjechali. Kilka godzin później grupa mieszkańców uzbrojonych w noże, widły, siekiery i kołki wymordowała niemal wszystkich miejscowych Żydów.
„Polacy, ciężko doświadczeni w czasie okupacji sowieckiej, nowych okupantów przyjmowali z nadzieją, że będzie lepiej i kojarzyli ich raczej z Niemcami z lat I wojny światowej. Dlatego nawet ewentualne pogróżki niemieckie nie mogły być odbierane zbyt dosłownie. Prawdopodobnie ważniejszą rolę odegrała wówczas niemiecka zachęta – perspektywa nagrody w postaci przejęcia mienia pożydowskiego,” podkreśla Milewski.

Inaczej mord dokonany na ludności żydowskiej Wąsosza przedstawiano w zeznaniach zebranych w latach 60. przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Białymstoku.

Jedna z osób zeznała, że po wkroczeniu Niemców „niezwłocznie doszło do masakry miejscowych Żydów. ” To Niemcy jego zdaniem spalili synagogę oraz wymordowali prawie wszystkich Żydów z tej miejscowości, a później pochowali ich za miastem.

Inny ze świadków stwierdził, że stu pięćdziesięciu Żydów z Wąsosza Niemcy zagnali do getta we wsi Milewo.
Kolejny świadek pamiętał te wydarzenia w następujący sposób: „Po napaści [Niemiec] na Związek Radziecki przez Wąsosz przechodziły oddziały wojskowe oraz gestapo. Po upływie kilku dni Niemcy spalili synagogę żydowską. (…) Po upływie kilku dni od tego czasu do Wąsosza przyjechali żandarmi i wszystkich miejscowych Żydów zgromadzili w jednym budynku, który znajdował się w pobliżu rynku w Wąsoszu. (…) Nie wiem, co Niemcy zrobili z tymi Żydami, lecz nie powrócili oni do Wąsosza. Nic nie wiem o zamordowaniu 250 Żydów w okolicy Wąsosza.”

Co zeznawali świadkowie podczas procesu Mariana Rydzewskiego?

„(…) Gdy wyszedłem po paru minutach po obudzeniu na ul[icę], to zauważyłem, że przez pole koło naszego zabudowania uciekał jeden Żydek, nazwiska jego nie znam. Za nim pędziło trzech mężczyzn, których również nie mogę podać nazwisk. Dalej jednak nie chodziłem, gdyż nie chciałem się nigdzie mieszać.”
„Jadąc, po drodze widziałem jak Rydzewski Marian, zam[ieszkały] w Wąsoszu przy ul. 11 Listopada w domu pożydowskim, który to był własnością Moszkowskiego (imienia jego nie pamiętam) oraz Wiśniewski Franciszek (…), Kozłowski Tomasz i Dębiński (…) – wszyscy w/w gonili Żydówkę Moszkowską (imienia jej nie wiem), którą to po dopędzeniu zabili, lecz kto ją zabił, tego nie zauważyłem, lecz pamiętam, że po zabiciu jej wrzucili mi ją na wóz. (…) Dalej Dębiński i Kozłowski nakładli mi pełen wóz trupów żydowskich, lecz ile ich było tego nie pamiętam. (…) Za Żydami latało więcej osób, lecz nazwisk ich nie znam.”

„(…) Gdy wyszli Rosjanie z Wąsosza – Niemcy najpierw weszli ze swoją patrolą, która to wyszła po paru godzinach, po wyjściu patroli do Wąsosza przyjechało Gestapo (…). Wraz z Gestapo przyjechał Łoś Jan, który to współpracował z Gestapo i ten to namówił chłopów do bicia Żydów. Tak, że w nocy z soboty na niedzielę najwięcej Żydów zginęło.”
„Rydzewski gdy prowadził Moszkowskiego, to miał w ręku nóż, względnie krótki bagnet. Dalej gdzie poszli, tego nie wiem, gdyż za nimi nie szedłem. Jak się później dowiedziałem Moszkowski został zamordowany.”

Część z tych zeznań została później odwołana lub zmieniona. Sam oskarżony Marian Rydzewski do winy się nie przyznał. Sąd uniewinnił oskarżonego Mariana Rydzewskiego, „ponieważ przewód sądowy nie dostarczył dostatecznych dowodów jego winy w czynie mu zarzucanym.”

Katarzyna Markusz