Zamach we Francji

Człowiek, który morduje innych, tylko dlatego że nie zgadza się z ich opinią na dany temat, zasługuje na potępienie i surową karę. Za własne zdanie, nawet kontrowersyjne, można ponosić różne konsekwencje, ale jedną z nich nie może być śmierć.

W środę, 7 stycznia 2015, ok. godz. 11.30 pod redakcję francuskiej gazety Charlie Hebdo podjechał samochód, z którego wysiadło dwóch terrorystów. Trzeci został w środku.

Mężczyźni mieli zamaskowane twarze. Otworzyli ogień. Strzelali do redaktorów i rysowników pracujących w gazecie. W tym czasie odbywało się tam kolegium redakcyjne. Z zimną krwią zamordowano kilkanaście osób. Zginęli też dwaj policjanci. Jeden z nich leżał na chodniku ranny, podniósł rękę, jakby chciał poprosić o pomoc. Albo przynajmniej o litość.

Zamaskowany terrorysta podbiegł do niego i strzelił mu prosto w głowę od tyłu.

“Allah Akbar!”, “Prorok został pomszczony!” krzyczeli zamachowcy. Ich atak miał być prawdopodobnie zemstą za publikowane przez gazetę karykatury Mahometa.
Charlie Hebdo to pismo satyryczne, które kpi z każdej religii i wszystkich świętości. Publikowane tam obrazki nie zawsze były w dobrym guście.

“Mam prawo oburzać się na nich, bojkotować, iść przeciw nim do sądu. To moje prawo. Ich prawo to robić swoje – może czasem w obawie przed procesem, kąśliwym artykułem a w sytuacji skrajnej przed mniej lub bardziej celnie rzuconym jajkiem. Ale nie przed śmiercią. I o to prawo może juz wkrótce przyjść nam walczyć,” uważa Piotr Kadlcik.

Wśród ofiar ataku islamskich terrorystów jest m.in. trzech rysowników i redaktor naczelny gazety, Stéphane Charbonnier.

Charbonnier w 2011 otrzymał ochronę policyjną po tym, jak pod redakcją podłożono bombę. Rok później aresztowano mężczyznę, który nawoływał do ścięcia głowy Charbonnier’owi.
“Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei,” mówi Europejska Konwencja Praw Człowieka.

Możemy się ze sobą nie zgadzać, możemy mieć inne opinie czy poglądy, ale to nie znaczy, że mamy się w imię tychże zabijać. Ludzie zabijający innych za rzekomą obrazę ich religii są godni pogardy i wysokiej kary. Dlaczego nie potrafią swoich racji przedstawiać w cywilizowany sposób? Dlaczego muszą w tak okrutny sposób zabijać – strzałem od tyłu do leżącego rannego człowieka? To ichnie bohaterstwo? Nie chcę takich “bohaterów” i nie uznaję ich racji.

KM