„Dziennik wojenny”

Ingeborg Bachmann pod koniec wojny mieszkała w Vellach. Była maturzystką, która nie chciała umrzeć podczas nalotu aliantów w dusznej piwnicy wraz z tłumem obcych osób. Wkrótce poznała Jacka Hamesha, brytyjskiego żołnierza, z którym połączyła ją przyjaźń. Jej „Dziennik wojenny” oraz jego listy ukażą się nakładem wydawnictwa Czarne. Książka będzie miała swoją premierę 11 marca.

„Niski i raczej brzydki, w okularach, mówi płynnie po niemiecku, z wiedeńskim akcentem,” tak Bachmann opisała Hamesha, kiedy zobaczyła go po raz pierwszy. „Spytał, czy wuj Christl to mój krewny, a ja naturalnie przytaknęłam i dodałam, że prawie wszyscy o nazwisku B. to nasi krewni. Dlaczego akurat wuj Christl trafił do obozu, podczas gdy najokropniejszymi nazistami byli G. i M., nie wiem; wszyscy uważają, że stoją za tym G., którzy zawsze chcieli być lepsi, a teraz w ogóle każdy na każdego donosi, a zwłaszcza naziści na siebie nawzajem, bo każdy myśli tylko, jak się samemu wykręcić.”

Jack i Ingeborg zaczęli rozmawiać o literaturze – Thomasie Mannie, Stefanie Zweigu, Schnitzlerze, Hofmannsthalu. On przyznał, że nie przypuszczał, iż spotka w Austrii „młodą dziewczynę, która mimo nazistowskiego wychowania czytała takie rzeczy.”

Jack znalazł się w Anglii w 1938. Przybył z transportem innych żydowskich dzieci.
Oboje spotykali się coraz częściej, co budziło niepokój matki Ingeborg. Nie podobało jej się to, że córka „chodzi z Żydem”.

W 1946 Jack wyjechał do Palestyny. Nie podzielał entuzjazmu swoich towarzyszy podróży, że ono znalazło się miejsce, w którym rozwiąże się problem nierozwiązywalny od tysiąca lat. „Nie ma mieszkań, nie ma pracy, nie ma widoków na poprawę,” pisał. Wkrótce udało mu się znaleźć pracę, co jednak nie zmieniło faktu, że tęsknił za swoim dawnym życiem, za Austrią, w której się wychował. Rozważał nawet możliwość powrotu, chociaż jednocześnie przestrzegał mieszkającą w Wiedniu Ingeborg przed miastem, które kryje w sobie wiele niebezpieczeństw i wymaga gruntownej odnowy.

Jack był zadowolony z życia w Palestynie, skoro miał pracę i mógł się z niej utrzymać. Był zadowolony, bo przeżył wojnę, nie zginął w komorze gazowej. Ale to zadowolenie nie oznaczało bycia szczęśliwym. „Kto potrafi zapomnieć w swoich rodzicach? O rodzeństwie i przyjaciołach? Kto by zapomniał o ojczyźnie?”

Czuł się samotny, oderwany od tego, do czego przyzwyczaił się przez całe życie. Dla niego Palestyna była schronieniem przed antysemityzmem, ucieczką przed wszystkim, co wydarzyło się w Europie w ostatnich latach. Z czasem zaczyna dostrzegać uroki nowego kraju i opisuje je w swoich listach.”Palestyna żyje na przekór wszystkiemu. Żydom dano tu ostatnią szansę, przynajmniej dopóki pozostałe narody nie zdołają się wyzbyć nienawiści do Żydów to jest jedyne miejsce gdzie Żydzi którzy ocaleli w Europie mogą znaleźć schronienie i nowe życie.”

Ingeborg i Jacka połączyła zażyłość. Z jej strony była to przyjaźń, on natomiast czuł coś więcej. Ingeborg nie potrafiła jego uczuć odwzajemnić. Dla niego zaś ta austriacka nastolatka być może stała się ucieleśnieniem tęsknoty za utraconą ojczyzną, językiem, kulturą. Jack musiał uciekać, chociaż nie popełnił żadnego przestępstwa. Był Żydem i to wykluczyło go ze społeczeństwa, z bycia obywatelem kraju, który tak bardzo kochał. Przywiązanie do rodziny Bachmannów – związanej wcześniej z NSDAP – to chęć ujrzenia zmiany w Austrii, zmiany, która sprawi, że antysemityzm i wykluczenie nie będą już miały tu miejsca.

Ingeborg Bachmann „Dziennik wojenny. Z listami od Jacka Hamesha”, wyd. Czarne, przełożyła Małgorzata Łukasiewicz

Katarzyna Markusz



About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka od 2001 roku, zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów, prowadząca badania dotyczące społeczności żydowskiej w Sokołowie Podlaskim. Redaktor naczelna Jewish.pl.