„Płakaliśmy bez łez”

Gideon Greif przez kilkanaście lat badał losy Sonderkommando w Auschwitz – przeprowadzał wywiady z ocalałymi członkami tego komanda oraz innymi więźniami obozu. „Płakaliśmy bez łez” to wynik tych badań; spisane relacje ludzi, którzy widzieli najczarniejszy element Zagłady na własne oczy.

O Sonderkommando mówiło się różnie. Relacje niektórych byłych więźniów przedstawiały pracujących tam ludzi niemalże jako pomocników niemieckich oprawców; jako tych, którzy przykładają ręce do unicestwienia swojego własnego narodu. Członkowie Sonderkommando zajmowali się transportami osób przeznaczonych na śmierć. Mieli dopilnować, aby wszyscy znaleźli się w rozbieralni, zostawili tu swoje ubrania (na wieszakach z numerkami, które kazano im zapamiętać, aby po kąpieli mogli je odebrać), a następnie weszli do komory gazowej udającej prysznic. Gdy wszyscy już się tam znaleźli, Niemcy przez otwory w dachu wsypywali cyklon B. Upchnięci w komorze gazowej ludzie umierali w ciągu kilkunastu minut. Następnie ich ciała były wyciągane przez członków Sonderkommando i palone – początkowo w specjalnych dołach, później w wybudowanych na terenie obozu krematoriach.

Ofiary wchodzące do rozbierali miały ze sobą często kosztowności, pieniądze lub jedzenie. Tego ostatniego Niemcy nie chcieli nawet dotykać. Bali się różnych chorób. Dlatego pozwalali członkom Sonderkommando najadać się do woli. Żaden z nich nie cierpiał z powodu głodu. Ich cierpienie miało inny wymiar.

Patrzenie na członków tego komenda jako na pomocników Niemców, oznacza kompletne niezrozumienie ich sytuacji. Przede wszystkim żaden z nich nie zgłosił się do tej pracy na ochotnika. Niemcy wybierali często silnych i zdrowych mężczyzn z nowoprzybyłych transportów. Ci nie mieli pojęcia do jakiej pracy zostali wyznaczeni, na czym będzie ona polegała. Często nie wiedzieli również gdzie trafili i co się dzieje w tym obozie. Słowo „Auschwitz” nie mówiło im nic. A później trafiali do piekła.

Nie każdy był w stanie to wytrzymać i patrzeć każdego dnia na tysiące zamordowanych osób, na ciała zmienione pod wpływem trującego gazu. Niektórzy popełniali samobójstwo. Więźniowie Sonderkommando byli co jakiś czas wymieniani przez Niemców. Zabijali oni dotychczasowych członków tej grupy i zastępowali ich innymi. Dbano o to, aby pozbyć się świadków niemieckich zbrodni. Więźniowie zdawali sobie z tego sprawę. Niektórzy – szczególnie ci religijni – postanowili pisać dzienniki, w których zamieszczali informacje o obozie, przybyłych transportach, zamordowanych ofiarach. Umieszczali je później w słoikach lub puszkach i tak zabezpieczone zakopywali na terenie obozu. Część z nich została odnaleziona po wojnie i stanowi niezwykle ważny materiał historyczny dla badaczy.
Książka Greifa to ważne świadectwo samotności i cierpienia. Ci ludzie zostali odrzuceni przez społeczeństwo. Trudno im było żyć w powojennej rzeczywistości, ponieważ częściowo obarczano ich winami Niemców – rzeczywistych oprawców. Wielu z nich milczało. To, że mieszkali w Izraelu nie dawało im poczucia bezpieczeństwa i pewności, że ich historia zostanie właściwie odebrana. Niektórzy zdecydowali się na rozmowę dopiero pod koniec swojego życia. Inni nie zrobili tego nigdy.

Leon Cohen wspominał: „Byłem pewien, że wcześniej czy później wojna się skończy. Raz nawet rozmawiałem o tym z kimś, kto przyjechał w transporcie. Zapytałem go: ‘Wierzy Pan, że Niemcy odpokutują kiedyś za swoje czyny?’ Tamten człowiek odparł: ‘Co za naiwne pytanie! Ciągle myślę o tym, co Panu teraz powiem. To jest jak w sklepie, w którym dostaje się kredyt od właściciela. On zapisuje długi w książeczce. Któregoś dnia na jej kartki wyleje się na przykład atrament i nie ma możliwości odtworzenia tego, co tam było zapisane. Długi przepadają na zawsze. Tak samo będzie z Niemcami. Zrobią wszystko, żeby zatrzeć ślady swoich zbrodni. Za kilka lat już niewiele będzie wiadomo o Auschwitz. Auschwitz powoli zniknie ze świadomości ludzi. Świat też nie będzie się przejmował Żydami. Katastrofa minie, a niemieckie zbrodnie zostaną zapomniane. Wszystko przeminie.’ Powiedział mi to pewien mądry Żyd na kilka minut przed tym, jak został zamordowany przy pomocy cyklonu B w krematorium III.”

Gideon Greif „Płakaliśmy bez łez” wyd. ŻIH, PMA-B

KM