„Tańcząc z wrogiem”

Rosie Glaser była młodą, piękną dziewczyną. Jej pasją stał się taniec. Uczyła go w prywatnej szkole, a później, w czasie wojny, na strychu domu swoich rodziców. Ten taniec pomógł jej również, gdy trafiła do Auschwitz. Udało jej się przetrwać, chociaż do swojego dawnego kraju już po wojnie nie wróciła.

Paul Glaser był już dorosłym mężczyzną, kiedy odkrył rodzinny sekret. Jego ojciec był Żydem. W czasie wojny ukrywał się dzięki pomocy swojej ukochanej, którą po wyzwoleniu poślubił. Dzieci wychowali na katolików. Nic nie mówili im o rodzinie ojca. Większość tej rodziny została zamordowana w obozach. Przetrwała tylko jego siostra – Rosie – osoba otwarta, szczera, idąca przez życie niczym taran. Nie poddała się wojennym przeciwnościom losu, prześladowaniom, donosom (również ze strony byłego męża oraz aktualnego partnera), szantażom, a w końcu obozowej rzeczywistości.

Jej brat, ojciec Paula, obwiniał ją o śmierć rodziców. Uważał, że to przez jej lekkomyślne zachowanie zostali oni złapani i umieszczeni w obozie, z którego nigdy nie wrócili. Losy całej rodziny skrupulatnie odtworzył Paul, który oparł się na pamiętniku Rosie, jej zapiskach, listach i innych dokumentach, jakie udało mu się odnaleźć.

Dla polskiego czytelnika historia Rosie, holenderskiej Żydówki, z pewnością będzie interesująca. W powszechnej świadomości mało jest informacji na temat Zagłady w innych krajach europejskich. Po wojnie Rosie trafiła do Szwecji. Tutaj początkowo przebywała w szpitalu. Ambasada Holandii przysłała jej płaszcz, za który… później wystawiła rachunek, domagając się zapłaty. Brat Rosie został natomiast obciążony zaległymi podatkami jego ojca, który nie płacił swych należności wobec państwa, ponieważ przebywał w obozach, a później został zamordowany. Po wojnie holenderski urząd domagał się uregulowania należności wraz z karnymi odsetkami. Rodzinie Glaserów nie udało się odzyskać swojego domu, ani otrzymać odszkodowań wypłacanych przez rząd niemiecki za pośrednictwem Holandii. Procedury i biurokratyczne zasady sprawiły, że musieli stawić czoła wielu trudnościom, rozpoczynając nowe życie. Rosie miała wrażenie, że dla jej rodzinnego kraju problemem jest to, że przeżyła. Dlatego została w Szwecji. Tutaj wyszła za mąż i mieszkała do końca swego życia.
„Podręczniki historii i dni pamięci podkreślają bezradność Holendrów pod niemiecką okupacją i opowiadają o bohaterskim oporze i solidarności. Tymczasem z losów Rosie wyłania się inny obraz. (…) Nie było zbyt wiele oporu podczas wojny; przynajmniej na początku okupacji ludzie zwykle byli bierni, starali się wyciągnąć materialne korzyści z zaistniałej sytuacji. Później zdarzało się wiele przypadków kolaboracji i skandalicznej zdrady. (…) Po wojnie antysemityzm w Holandii był silniejszy niż przedtem.”

Historia opisana w „Tańcząc z wrogiem” jest niezwykła i poruszająca. Główna bohaterka tej książki mogłaby swoim życiem obdzielić kilka osób. Tak bardzo było ono intensywne.
Rosita Crielaars (Rosie używała często nazwiska byłego męża, aby nie brano jej za Żydówkę) została przywieziona do KL Auschwitz 16 września 1943 transportem z Westerbork. W obozie została oznaczona jako więźniarka numerem 62427. Z braku zachowanych dokumentów archiwum muzeum Auschwitz nie posiada bardziej szczegółowych informacji na jej temat. W książce podano, że Rosie pracowała przez krótki czas w Sonderkommando w Birkenau. Tę informację należy wykluczyć. Do tego komanda kierowano wyłącznie mężczyzn. Rosie mogła zaś mieszkać w baraku w pobliżu krematoriów. To, co się w nich działo nie stanowiło tajemnicy dla pozostałych więźniów obozu. Rosie wspomina też choinkę, którą ustawili sobie niemieccy strażnicy. Tę samą, o której podczas 70. rocznicy wyzwolenia obozu mówiła Halina Birenbaum.

Rosie przeżyła dzięki determinacji i odrobinie szczęścia. Udało jej się przetrwać dzięki ludziom, którzy potrafili i chcieli jej pomóc. Dzięki jej bratankowi tę wzruszającą i ważną historię mogli poznać czytelnicy na całym świecie. Z pewnością warto sięgnąć po tę książkę.

Paul Glaser „Tańcząc z wrogiem” wyd. Rebis, przełożył Norbert Radomski

KM