Krall

Zaczęłam czytać tę książkę wieczorem, a potem w nocy przyśniło mi się, że jestem na uczelni i na zajęciach z dziennikarstwa pani Barbara Sułek-Kowalska pyta jakie książki przeczytaliśmy w czasie wakacji. I w tym momencie Hanna Krall zlała mi się w jedno z Orianą Fallaci („Kapelusz cały w czereśniach” czytałam kilka książek wcześniej). Miałam problem, bo nie wiedziałam jak ta nowa osoba się nazywa, kim jest i co w związku z tym mam odpowiedzieć.
Na szczęście za chwilę problem przestał istnieć, bo sen się skończyła, a ja się obudziłam.

Kiedy Hanna Krall opisuje wiejską chatę, w której się ukrywała w czasie wojny to robi to tak, że stoję w tej chacie obok niej. Stoję i rozglądam się, czy wśród leżących na podłodze cieni nie ma kogoś, kogo znam. Albo raczej powinnam była poznać.

„Jak się mówi o Zagładzie, jak Polacy mówią o Zagładzie, to mówią właśnie o tym: jak zachowali się Polacy. Czy Polacy pomagali, czy Polacy denuncjowali, czy Polacy byli obojętni. Polaków nie interesuje, jak ginęli Żydzi, nie interesuje ich żydowskie umieranie, żydowskie cierpienie, żydowska samotność, żydowski smutek. Dla Polaków ważni są Polacy, w tej całej Zagładzie najważniejsi są Polacy. Żydzi zostają sami. Jak byli wtedy samotni, tak są samotni teraz. Wtedy z umieraniem, a teraz z pamięcią o umieraniu” – mówi Hanna Krall Wojciechowi Tochmanowi, z którym odbywa podróż po swoim życiu.

Jej opowieść to nie tylko wojna i cierpienie, chociaż często do tego wraca. To również okres PRL i stracona nadzieja na spokój. To również praca w „Polityce”, reportaże ze Związku Radzieckiego, walka z cenzurą o prawdę. „My, reporterzy, jeździliśmy po Polsce i wiedzieliśmy, jak jest. A cenzorzy wiedzieli, jak być powinno” – wspomina. A zdarzało się, że powinno być inaczej niż Krall napisała. Nie pozwolono jej wydrukować reportażu o Annie Walentynowicz (ukazał się później w „Tygodniku Powszechnym”) oraz o partyjnym sekretarzu z Radomia, Januszu Prokopiaku.

Z Markiem Edelmanem napisała „Zdążyć przed Panem Bogiem”, a później razem co roku chodzili składać kwiaty na kopcu Anielewicza.

Spotkała wielu ludzi i napisała niezapomniane reportaże i książki. A teraz zaprosiła swoich czytelników na spotkanie ze sobą. Jeżeli jeszcze nie czytaliście, to polecam. Warto nie tylko dla ciekawych rozmów z Wojciechem Tochmanem, ale również dla interesujących wywiadów, jakie Hanna Krall przeprowadziła dla… „Wiadomości Wędkarskich”.

„Krall”, Hanna Krall, Wojciech Tochman, Mariusz Szczygieł, wyd. Dowody na Istnienie