Odruch serca

Ponad dwadzieścia osób przyszło w niedzielę pod siedzibę ambasady Izraela w Warszawie, by wyrazić swoje poparcie dla tego państwa i uczcić pamięć ofiar zamachów terrorystycznych.

Tomasz Śniegocki, członek GWŻ w Warszawie uważa, że przyjście pod ambasadę, mimo niekorzystnej pogody, było naturalnym odruchem. – Mieszkałem w Izraelu, pamiętam pierwszą i drugą intifadę i ataki palestyńskie na ludność cywilną. Do dziś świat udaje, że nie wie, że tak było. Obecnie w Izraelu następuje eksterminacja żydowskich cywili. Przyjście tu to odruch serca i konieczność zamanifestowania stanowczego ‘nie’ dla bandyckich zachowań i akceptacji dla tych zachowań ze strony światowej opinii publicznej – podkreśla.

Demonstrację zorganizował Piotr Kadlcik, jak sam mówi, “dlatego że ktoś to powinien był zrobić”. – O pewnych rzeczach nie może być cicho, a ponieważ jest cicho w mediach i na tak zwanej żydowskiej ulicy, doszedłem do wniosku, wraz z paroma innymi osobami, które w tym wzięły udział, że należy to zrobić – mówi.

Jego zdaniem ważne było, by pokazać, że w Polsce są ludzie, którzy śledzą to, co dzieje się w Izraelu.