Pocztówki z getta

– Ta kolekcja jest dopełnieniem tego, co się mieści w archiwum Ringelbluma – powiedział Marian Turski, wiceprzewodniczący zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny, podczas uroczystości przekazania kolekcji 39. pocztówek wysłanych z getta warszawskiego do Lizbony, Londynu i Paryża.

ZIH5

Pocztówki przekazała na ręce prof. Pawła Śpiewaka (dyrektora ŻIH) profesor Anita Prażmowska, wybitna historyczka, wykładowczyni London School of Economics, która zaopiekowała się nimi po śmierci Tamary Deutscher, adresatki większości z nich.

– Przekazuję tę korespondencję w celu uwypuklenia całej tej historii – podkreśliła w trakcie uroczystości, która odbyła się w siedzibie ŻIH 3 listopada.

Tamara Deutscher, Żydówka z Łodzi, opuściła Polskę tuż po wybuchu wojny. Gdy jej rodzinę uwięziono w warszawskim getcie przebywała w Londynie. Jedynym kanałem korespondencji stała się polska placówka dyplomatyczna w Lizbonie, w której pracował znajomy Tamary – Stefan Rogasiński. To on przesyłał do Warszawy wielokrotnie wspominane w pocztówkach paczki aprowizacyjne (meldując w listach do Londynu co wysłał głodującym rodzicom Tamary), to on przekazywał nadchodzące z getta kartki do pozostającej w stanie wojny z Niemcami Wielkiej Brytanii.

Ostatnie informacje Rogasiński przysłał w sierpniu 1943 i stwierdził, że dalszych paczek nie będzie wysyłał ze względu na brak potwierdzenia, że docierają do adresatów.

– To dla nas niezwykły dar – mówi Agnieszka Haska z ŻIH. – Każdy taki element wzbogaca naszą wiedzę o getcie warszawskim, o rodzinach, które wysyłały do siebie kartki, ale też przede wszystkim o tym, jak to wszystko funkcjonowało. Poczta w getcie warszawskim czasami funkcjonowała lepiej niż teraz. Poczta znajdowała się na ul. Zamenhoffa 19. Żeby wysłać list trzeba było wejść na parter tego budynku, żeby wysłać paczkę – na pierwsze piętro. Poczta była czynna od 8 do 15. Wysyłać listy można było albo na teren Generalnego Gubernatorstwa albo do krajów neutralnych. Te pocztówki szły do Portugalii, do Lizbony, bo do Wielkiej Brytanii bezpośrednio nie można było ich wysłać. Była cenzura w getcie, ale mało o niej wiemy. Wiemy, że znajdowała się na ul. Grzybowskiej 27. Niemcy zakazywali używania języków innych niż polski i niemiecki. Nie wolno było używać języka hebrajskiego, jidysz, esperanto. Żydom nie wolno było w getcie używać znaczków z Adolfem Hitlerem. Poczta funkcjonowała do samego końca, co prawda listy z getta nie wychodziły już po lipcu 1942, natomiast wiemy, że listy i paczki ze Szwajcarii przychodziły do 19 kwietnia 1943, czyli do samego momentu wybuchu powstania w getcie warszawskim.

Dyrektor ŻIH-u podkreślił emocjonalny ładunek zawarty w listach pisanych w getcie oraz szyfrowanie i pseudonimowanie informacji o Zagładzie: – Matka, która poszukuje córki, troszczy się o nią i martwi o jej los. Jest to szczególnie poruszające, kiedy czytamy te listy dziś, po ponad 70 latach od ich powstania i wiemy, co wydarzyło się w getcie warszawskim latem 1942 roku. W listach w obawie przed cenzurą pojawiają się zdawkowe, enigmatyczne komunikaty o śmierci: „My żyjemy pod znakiem >>powrotu do natury<<”.