Leociak: Chodzi o sprawę wrażliwości

fot. Muzeum Historii Żydów Polskich Polin / Facebook

Poniżej publikujemy komentarz prof. Jacka Leociaka do wywiadu z prof. Dariuszem Stolą, dyrektorem Muzeum Historii Żydów Polskich Polin.

Prof. Jacek Leociak,  fot. Mikołaj Starzyński

Prof. Jacek Leociak, fot. Mikołaj Starzyński

Dyrektor Muzeum POLIN, prof. dr hab. Dariusz Stola, nie odmawia mi inteligencji. Bardzo mu za to dziękuję.

Delikatny wyrzut ze strony Dyrektora, że nie przypomniałem mu o rocznicy śmierci Ringelbluma i dlatego on nie mógł tej rocznicy w swoim Muzeum uczcić – pozostawiam bez komentarzy, licząc na inteligencję czytających portal Jewish.pl.

Ciekawość Pana Dyrektora, co zrobił ŻIH i Centrum Badań nad Zagładą Żydów w sprawie tej rocznicy bardzo łatwo zaspokoić. Trzeba tylko chcieć (odpowiada na to precyzyjnie Jakub Petelewicz). Sprawa majtek Dody jest tak żenująca, że na miejscu Dyrektora pominąłbym to milczeniem, a nie rozgrywał w wątpliwej jakości konceptach „humorystycznych” (irańska armia sprawdzająca garderobę wchodzących do POLIN !!?? – to żałosne). Nie wierzę, żeby Dyrektor nie rozumiał, o co chodzi w sprawie udostępnienia przestrzeni Muzeum POLIN na Galę Vivy.

Nie wierzę, żeby Dyrektor nie zdawał sobie sprawy, że kieruje Muzeum Historii Żydów Polskich, które jest usytuowane na największym cmentarzysku żydowskim w Europie. Dosłownie. I że to zobowiązuje. Nie wierzę, żeby nie brał tego pod uwagę w gospodarowaniu przestrzenią Muzeum. Nie zarządza bowiem powierzchnią magazynową do wynajęcia w centrum Warszawy, ale Muzeum, które spełnia w Polsce szczególną rolę i które sam uznaje za najlepsze w Europie. Myślę, że chodzi o sprawę wrażliwości. Najwyraźniej moja wrażliwość jest inna niż Dyrektora Muzeum. Nic na to nie poradzimy.

Jacek Leociak

26.12.2015