Tel Awiw po zamachu

W sobotę wieczorem mieszkańcy Tel Awiwu zapalali świeczki przed pubem Simta, fot. Noam Bar-Shalom

„Ludzie są w stresie, bo zabójca wciąż jest na wolności” – mówi nam mieszkający w Tel Awiwie izraelski dziennikarz. W niedzielę władze zdecydowały o dodatkowej ochronie szkół i innych miejsc, w których przebywa dużo osób.

Wciąż trwają poszukiwania sprawcy piątkowego zamachu, Nashata Milhema. Władze Tel Awiwu zapewniają dodatkową ochronę i 24-godzinne patrole, jednocześnie zachęcając mieszkańców do powrotu do codziennego życia.

fot. Noam Bar-Shalom

fot. Noam Bar-Shalom

W sobotę wieczorem na północy Tel Awiwu na osiedlu Ramat Awiw pojawiły się oddziały policyjne. Ktoś zauważył tam osobę podobną do zamachowca z ulicy Dizengoff.

Nashat Milhem wciąż może być uzbrojony i stanowić niebezpieczeństwo dla innych ludzi. W piątek zamordował dwie osoby: Alona Bakala i Shimona Ruimiego. Rannych zostało kilka innych osób. Do zamachu doszło w pubie Simta, gdzie grupa znajomych świętowała urodziny.

Dziękujemy za informacje i zdjęcia izraelskiemu dziennikarzowi Noamowi Bar-Shalomowi