Cmentarz żydowski w Krzemieńcu

Kilka lat temu, lokalne władze w Krzemieńcu otrzymały środki na uporządkowanie cmentarza żydowskiego. Postanowiono go podpalić, żeby pozbyć się drzew i zarośli. Jednocześnie ucierpiały znajdujące się tam macewy. „To wyglądało, jakby ktoś drugi raz spalił kamienieckich Żydów” – mówił dr Jan Skłodowski podczas wykładu, który odbył się 2 lutego w Centrum Kultury Jidysz, a dotyczył historii cmentarza w tej miejscowości.

Krzemieniecki cmentarz jest obecnie opuszczony. Ostatnia macewa pochodzi z 1971. Od tego czasu nie było tam pochówków. Część nagrobków zniszczono w czasie wojny, część – w czasach sowieckich. Niektóre nagrobki przewróciły się, inne zostały wykorzystane do budowy dróg itp.

Cmentarz był skromny, a jego teren często powiększany, co widać po jego nieregularnym kształcie.

82 procent mieszkańców województwa poleskiego w 1918, na progu polskiej niepodległości, było analfabetami. Wśród Żydów odsetek osób nieumiejących czytać i pisać był znikomy. Rodzinom żydowskim zależało na wykształceniu synów.

W Krzemieńcu na macewach pojawiły się inskrypcje w języku polskim, dodane do hebrajskich. Naszemu wykładowcy udało się znaleźć pięć takich nagrobków.

Ostatnim Żydem mieszkającym w tej miejscowości jest Sasza Cimerman, który nie zna jidysz, a na tutejszym cmentarzu nie ma żadnych przodków.