“Wspieranie Putina to syndrom sztokholmski”

„Josyfa Ziselsa nazywają żydo-banderowcem, a to ja chciałbym być kimś takim. Mam nadzieję, że do tego kiedyś dojdę” – zaczął spotkanie z przewodniczącym Stowarzyszenia Żydowskich Organizacji Społecznych i Wspólnot na Ukrainie, dziennikarz Paweł Smoleński.

Josyf Zisels to radziecki dysydent, więzień polityczny, ukraiński działacz obrony praw człowieka. W 1988 roku stworzył w Czerniowcach pierwszą żydowską organizację społeczną w Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, w 1989 był współtwórcą konfederacji żydowskich organizacji i stowarzyszeń w ZSRR – Waad. Nagrodzony Nagrodą Wolności HIAS (USA, 1991), Orderem Za Zasługi III klasy (Ukraina, 2005), Orderem Za Odwagę I klasy (Ukraina, 2006) oraz Jewish Destiny Award (2012). Spotkanie z nim odbyło się w Ukraińskim Domu w Warszawie 18 lutego.

„Niektórzy liderzy europejscy chętnie oddaliby nas Putinowi” – mówił o Ukrainie Zisels. „Na Majdanie były różne wspólnoty etniczne: Żydzi, Tatarzy, Polacy ukraińscy.”

Zisels zajmuje się m.in. rozbudowywaniem sieci monitorowania zjawisk ksenofobicznych. Podkreśla, że na Ukrainie są skrajni prawicowcy i neo-naziści, ale są oni również w innych krajach Europy, w tym i w Polsce.

W wyborach prezydenckich, które odbyły się dwa lata temu startowało 23 kandydatów. Połowa z nich miała żydowskie korzenie. Jeden z nich – którego nazwisko brzmiało Rabinowicz – otrzymał 2,25 procent głosów. W tych samych wyborach dwaj kandydaci wystawieni przez skrajnie prawicowe partie uzyskali łącznie mniej niż 2 procent głosów.

„Skoro marszałek ukraińskiego parlamentu ma na nazwisko Groisman, to o jakim nacjonalizmie możemy mówić?” – odpowiadał Zisels na pytanie o występujące w jego kraju skrajne ruchy prawicowe. „Propaganda rosyjska przedstawiała dwie sprzeczne informacje. Pierwszą, że na Majdanie są faszyści. Drugą, że władzę na Ukrainie przejęli Żydzi, którzy rządzą tym krajem”.

Zisels mówił też o swoich relacjach z rosyjskimi Żydami. Podkreślał, że od 45 lat nie zmienia swoich przyjaciół. Niektóre organizacje żydowskie w Rosji nadal współpracują z organizacjami ukraińskimi, ale nie popierają ich otwarcie. Są też takie, które wspierają politykę Putina. „Ja to określam, jako syndrom sztokholmski” – wyjaśniał Zisels. „To zakładnicy agresywnej polityki Putina”.