Żydowskie opowieści w Księgarni na Tłomackiem

„Edelman był przyjacielem. On nie inspirował. On wiedział, co komu kazać i ludzie go słuchali” – mówiła Anka Grupińska podczas wczorajszego spotkania Klubu Czytelniczego w Księgarni na Tłomackiem.

Na początku lat 80. nie można było wejść do księgarni i kupić książek o powstaniu w getcie warszawskim. Pierwszy tekst, który Anka Grupińska przeczytała na ten temat został opublikowany w podziemnych „Zeszytach Niezależnej Myśli Lekarskiej”. Był to fragment wspomnień Adiny Blady-Szwajger. Adina znalazła się na oddziale Marka Edelmana, który powiedział, że jak tylko dojdzie do siebie to ma spisać wspomnienia z pracy w szpitalu Bersonów i Baumanów. Tak też się stało i wkrótce potem ukazała się książka „I więcej nic nie pamiętam”.

„Mnie Edelman kazał pojechać do Ameryki, do swojej dawnej narzeczonej Stasi” – wspomina Anka Grupińska. „Nie zdążyłam. Przyjechałam tam dwa tygodnie po jej śmierci”.

Gościem specjalnym spotkania była Anna Mass, jednak z bohaterek „12 opowieści żydowskich”.

„Po wojnie mieliśmy dużo znajomych” – wspomina. „W 1968 wyjechali do Izraela. Wiem, że ludzie wtedy cierpieli. Wielu studentów dopiero wówczas dowiedziało się o swoim żydowskim pochodzeniu.

Anna Mass dzieliła się też przepisami kuchni żydowskiej, które zapamiętała ze swojego rodzinnego Lublina. Była mowa o rybie po żydowsku, czulencie i innych specjałach.

Spotkanie prowadziła Alicja Kościan, pracownik biblioteki Żydowskiego Instytutu Historycznego.