Pani Stefa w cieniu Korczaka

– Dzisiaj boję się chłopców z ONR-u; pań i panów w garniturach, którzy mówią, że ci chłopcy są niegroźni. Boję się okładki tygodnika “Do Rzeczy”, która gra stereotypem wulgarnym i antysemickim oraz tych, którzy nie widzą w tym nic złego. Boję się, że w razie potrzeby nie będziemy sobie nawzajem pomagać – mówiła Magdalena Kicińska podczas spotkania z czytelnikami 1 czerwca w Stacji Muranów.

Janusz Korczak był znanym w Warszawie pedagogiem, literatem, wykładowcą i lekarzem. W jego cieniu pozostała Stefania Wilczyńska, bohaterka książki “Pani Stefa”. – Chciałam wiedzieć dlaczego Stefania poświęciła życie opiece nad żydowskimi dziećmi. Pochodziła z domu zasymilowanego, a wybrała przytułek dla dzieci, z którymi nie bardzo mogła się porozumieć. Co jej to dało? Jaka była jej motywacja?

Magdalena Kicińska wspomina, że gdy w internecie pojawiła się petycja o nazwanie imieniem Wilczyńskiej jednej z warszawskich ulic, chętnie ją podpisała. Później prosiła o wycofanie swojej sygnatury, jednak bezskutecznie. – Okazało się, że jest to kolejny punkt walki o pamięć, bo odbywa się w odniesieniu do istniejącej alejki im. Ireny Sendlerowej.

Suwerenem domu sierot prowadzonego przez Korczaka i Wilczyńską były dzieci. Każdego można było postawić przed dziecięcym sądem i ukarać. Taka kara kilkukrotnie spotkała nawet Korczaka. Do sierocińca trafiały dzieci z suteren, z domów, gdzie nie było żadnych mebli, panował chłod i głód. Wkraczały do miejsca, które dawało im poczucie bezpieczeństwa. Mogły tam jednak przebywać tylko przez siedem lat. Dzieci uczyły się pracować, ale na zewnątrz okazywało się, że tej pracy nie ma, albo jest tylko dla Polaków. Pojawiało się rozczarowanie, że świat nie jest taki, jak u Korczaka.

Gdy dom sierot musiał przenieść się do getta, zabrano ze sobą wszystkie zasady. Również tę, że każde dziecko ma prawo do prywatności. Wciąż odbywały się posiedzenia sądu, wydawano gazetkę, a dzieci pisały pamiętniki. – To była heroiczna walka o to, by było tak samo, chociaż nie było tak samo – podkreśla Kicińska.

Bukbuk oraz Stacja Muranów zapraszają na cykl spotkań z autorami nominowanymi do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Spotkanie z Magdaleną Kicińską, laureatkę kategorii „Edycja warszawska”, było trzecim z serii. Prowadziła je Anna Dziewit Meller. Nagroda Literacka m. st. Warszawy to prestiżowe wyróżnienie, którego historia sięga czasów przedwojennych. Konkurs jest kontynuacją tradycji nagrody o tej samej nazwie, przyznawanej w latach 1926-38, a przerwanej przez wybuch II wojny światowej. Pierwszym jej laureatem był najstarszy syn Adama Mickiewicza – Władysław, ostatnim zaś przed wojną – Leopold Staff. Nagrodą tą wyróżniono także twórców takich jak: Wacław Berent (1929), Tadeusz Boy-Żeleński (1933), Pola Gojawiczyńska (1935), Maria Kuncewiczowa (1937).