Odznaczenia dla Sprawiedliwych

– Wręczenie tego medalu jest dla mnie misją – powiedziała Ruth Cohen-Dar, wice-ambasador Izraela w Polsce podczas dzisiejszej uroczystości uhonorowania Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. – Żydzi byli prześladowani, a ludzie, którzy im pomagali wykazali się humanizmem. Czynem tym zasłużyli na naszą wdzięczność i szacunek.

Uroczystość odbyła się 15 czerwca w Muzeum Polin w ramach gali finału programu edukacyjnego „Przywróćmy Pamięć” organizowanego przez Fundację Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego dzięki wsparciu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny.

Odznaczeni zostali: Sabina Irena Czerkies oraz Halina i Jerzy Wesołowscy.

Sabina Irena Czerkies

Ocaleni: Ruth Haberman (1936), Zdzisław Dynlacht (1935)

Mąż Sabiny, Jakub Czerkies, był Żydem. Ona była katoliczką. Małżeństwo miała dwójkę dzieci i prowadziło sklep meblowy w Warszawie. Po rozpoczęciu okupacji żydowskie sklepy musiały mieć aryjskich właścicieli, w związku z czym Sabina przejęła na własność cały sklep. Jakub Czerkies trafił do warszawskiego getta zaraz po jego utworzeniu.

Po rozpoczęciu akcji likwidacyjnej getta w lipcu 1942 do domu Sabiny dotarła dwójka żydowskich dzieci, kuzynów męża: Ruth Haberman i Zdzisław Dynlacht. Według relacji Ruth, Sabina troszczyła się o wszystkie ich potrzeby. W tym czasie mąż Sabiny i rodzice tych dzieci zostali deportowani do Treblinki. Sabinę zaczęli nachodzić szmalcownicy, wśród nich granatowi policjanci i agenci gestapo. Z czasem coraz trudniej było sprostać ich żądaniom.

W maju 1943 Sabina wyjechała do Puław. Została tam zatrzymana przez gestapo. Trafiła do więzienia w Lublinie. Po trzech miesiącach została zwolniona dzięki łapówce. Dzieci trafiły do klasztoru, z którego zabrała je w czerwcu 1944, gdy do Lublina zbliżał się front.

Po wojnie Sabina przekazała Zdzisława i Ruth pod opiekę Komitetu Żydowskiego. Oboje wyjechali do USA, gdzie zostali adoptowani przez rodzinę żydowską.

Halina i Jerzy Wesołowscy

Ocalała: Augusta Mandel (Goldberg)

W czasie okupacji w Tarnowie rodzina Wesołowskich zaproponowała Auguście Mandel, by schroniła się w ich domu do czasu aż minie zagrożenie. Augusta, lekarz pediatrii, została u nich do momentu, w którym dowiedziała się, że w sąsiedztwie mieszkają dzieci, które mogłyby ją rozpoznać, gdyż kiedyś je leczyła. Postanowiła zaopatrzyć się w aryjskie dokumenty i wyjechać do Krakowa. Tam pracowała jako pielęgniarka do zakończenia wojny.

W 1946 Augusta wyjechała do Francji, a następnie do Izraela. Przez cały czas utrzymywała kontakt listowny z Wesołowskimi.