Uroczystość w rocznicę mordu w Jedwabnem

Jestem z Wizny – spalonej. Mieliśmy z ojcem iść do Jedwabnego, ale mu powiedzieli „Panie Lewin, nie jedźcie do Jedwabnego , tam palą ludzi” – powiedział Icchak Lewin, jeden z nielicznych Żydów ocalałych z pogromów w Jedwabnem, Wąsoszu i Radziłowie.

Pod pomnikiem upamiętniającym mord na jedwabieńskich Żydach zgromadziło się w 75 rocznicę około 100 osób. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele IPN – Krzysztof Persak i Krzysztof Wyszkowski – oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Prezydenta reprezentował podsekretarz stanu Wojciech Kolarski.

Do wspólnej refleksji i zadumy wezwała zebranych przewodnicząca zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, modlitwy poprowadził Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich. Psalm w języku polskim odczytał ksiądz Wojciech Lemański, który przybył na uroczystość wraz z grupą wiernych. Kadisz (modlitwę za zmarłych), jak co roku, odmówił Icchak Lewin.

Jedwabne to symbol wielokulturowości (…) zdarzyła się jednak tragedia i stało się symbolem zła i antysemityzmu – powiedziała Ruth Cohen-Dar wice-ambasador Izraela. – Powinniśmy jednak pamiętać również o Sprawiedliwych, którzy śpieszyli z pomocą. Znajomym i nieznajomym. Uroczystości wręczania medali Sprawiedliwym to najdonioślejsze chwile w mojej pracy jako izraelskiego dyplomaty.

Po modlitwach zebrani odczytali nazwiska pomordowanych i udali się na pobliski cmentarz żydowski. Następnie część z uczestników przejechała do Radziłowa i Wąsosza – kolejnych miejsc w których latem 1941 roku doszło do mordów na miejscowych Żydach.