Łuski w Jedwabnem

fot. Arielnyc2006 (Praca własna) [CC0], Wikimedia Commons

Kaliber 7,92 x 57mm.  Często nazywany niewłaściwie nabojem Mauser 7,92×57.

Skonstruowany pod koniec XIX wieku posłużył głównie do zasilania broni produkcji Mausera i stąd jego nazwa. W okresie międzywojennym standardowy nabój karabinowy Wojska Polskiego. Podczas kampanii wrześniowej stosowany zarówno w niemieckich Kar98k jak i w karabinie wz 98a produkcji Fabryki Broni w Radomiu. Od 1942 roku stosowany w karabinach maszynowych MG 42.

Podczas prac ekshumacyjnych w Jedwabnem natrafiono na kilkadziesiąt łusek tego kalibru. Dla wielu to dowód na sprawstwo Niemców.

To nie jedyne łuski znalezione podczas tych prac. Archeolodzy odkryli również łuski kalibru 7,62x54R stosowane w rosyjskich karabinach Mosin, ale to łuski 7,92×57 wzbudziły najwięcej emocji zwolenników teorii, że to Niemcy zamordowali jedwabieńskich Żydów.

W liczącym 203 strony postanowieniu o umorzeniu śledztwa [link] na temat tych znalezisk czytamy na stronach 173-178. Z przeprowadzonych badań wynika, że łuski od naboju kalibru 7,92×57 zostały odstrzelone z karabinu maszynowego MG 42 (zwanego na froncie „piłą Hitlera”) po raz pierwszy użytego w Afryce w roku 1942. Łuski odstrzelone z tego rodzaju broni, w odróżnieniu od tych, które odstrzelono z karabinów powtarzalnych będących w tym czasie na wyposażeniu armii niemieckiej są w charakterystyczny sposób uszkadzanie przez mechanizm wyrzutnika.

Analiza większości materiału dowodowego wskazuje, iż pod stodołą w Jedwabnem, 10 lipca 1941 nie oddawano strzałów z broni palnej. Należy podkreślić, że twierdzenia o użyciu broni palnej zaczęły pojawiać się w zeznaniach świadków zasadniczo dopiero po podaniu do wiadomości publicznej informacji o znalezieniu łusek w trakcie prac ekshumacyjnych – czytamy na 177 stronie postanowienia.

Tak naprawdę, to wszyscy wiemy kto bił i spędził do stodół Jedwabnego i Radziłowa tamtejszych Żydów. Kto podłożył ogień. Wiemy, kto siekierami i łopatami wymordował Żydów Wąsosza.

A mimo to wysokim rangą urzędnikom państwowym ta prawda nie jest w stanie przejść przez usta. Wolą mówić o „pedagogice wstydu”, „nie-Polakach” i sprzeciwowi wobec „przepraszania za Jedwabne” – którego nikt tak naprawdę nie oczekuje.

Z niepojętych dla mnie przyczyn, w imię błędnego pojmowania naszej wspólnej historii.

Jedwabieński mord to jeden z wielu przypadków, gdy wystarczyły słowa zachęty, by w ruch poszły siekiery, drągi, by zapłonęły stodoły pełne ofiar. To symbol wydarzeń, do których dochodziło w wielu miejscach na terenie okupowanej Polski. Gdy Sprawiedliwi stanowili drugą stronę tego samego medalu.

I tej prawdy nie zmienią kolejne śledztwa, powtórna ekshumacja, czy garść łusek kalibru 7,92x57mm.

Piotr Kadlčík