„Panie, przebacz tyle okrucieństwa”

fot. Episkopat News

Papież Franciszek w piątek przyjechał do Muzeum Auschwitz Birkenau, by w cichej modlitwie oddać hołd ofiarom niemieckiego obozu. Na terenie Birkenau psalm 130 zmówił ks. Stanisław Ruszała proboszcz parafii w Markowej i rabin Michael Schudrich, który odmówił również kadisz.

Pierwotny plan wizyty w Birkenau przewidywał przemówienia duchownych oraz samego papieża, jednak zrezygnowano z tego na wniosek Franciszka, który chciał by w dawnym niemieckim obozie zagłady przemówiła cisza. Stąd tylko modlitwa papieża oraz krótkie spotkanie z przedstawicielami Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Papież do Auschwitz przyjechał w piątek rano. Został tu przywitany przez premier Beatę Szydło, ministra kultury Piotra Glińskiego oraz dyrektora muzeum Piotra Cywińskiego. Franciszek spotkał się tam z ocalonymi, którzy przeżyli piekło obozu zagłady. Zapalił świecę przy Ścianie Śmierci, gdzie Niemcy rozstrzeliwali swoje ofiary, w tym m.in. dzieci. Modlił się też w celi św. Maksymiliana Kolbe. „Panie, miej litość nad Twoim ludem. Panie, przebacz tyle okrucieństwa” – napisał papież w Księdze Pamiątkowej Muzeum.

– To kolejna wizyta kolejnego papieża w Auschwitz-Birkenau. Kolejny most, który Błogosławionej Pamięci Jan Paweł II wybudował – podkreśla Piotr Kadlcik. – Formuła wizyty może być różna i uzależniona jest od wrażliwości osoby, która przyjeżdża. Może to być głośna modlitwa, przemówienie, wykład teologiczny lub milczenie. Nie jesteśmy w stanie ocenić, która z tych form uczczenia tego miejsca jest formą słuszną. Pontifex to po łacinie budowniczy mostów. Kiedy mówiono o Janie Pawle II i jego pontyfikacie to zawsze podkreślałem, że to jest znakomite słowo określające to, co on robił. Zbudował różne mosty, w tym most wizyt na Birkenau, po którym kroczą kolejni papieże.

– Birkenau to miejsce, w którym trudno znaleźć właściwą formę. Wydaje mi się więc, że milczenie i skupienie jest właściwe – mówi w rozmowie z Jewish.pl Henryk Wujec, członek Rady Fundacji Auschwitz-Birkenau. – Moim zdaniem papież słusznie wybrał milczenie, zastanowienie się, które było ważniejsze niż słowa. Franciszek pokazał, że jest to miejsce, do którego trzeba przyjść i myśleć o tym, co tu się strasznego stało. I żeby nigdy już się nie powtórzyło. Dawne obozy świadczą o tym, do czego zdolny jest człowiek. Jeżeli nie chcemy, by to się powtórzyło, musimy sprzeciwiać się wszelkim elementom faszyzującym, nacjonalistycznym, które podobnie zaczynają funkcjonować, jak przed wojną.