Bikini po chasydzku

Chasydzi i bikini to dwie rzeczy, które zwykle nie idą ze sobą w parze. Okazuje się jednak, że to dwóch ortodoksyjnych Żydów odpowiada za produkcję najmodniejszych tego lata strojów kąpielowych.

Barry Glick jest chasydem, mieszka w Boro Park w Nowym Jorku, ma pięcioro dzieci, a 1,5 roku temu otworzył firmę produkującą bikini. “To dla mnie nie jest żaden szok kulturowy. Widzę to jako okazję biznesową i sposób na wyrażenie mojej kreatywności” – mówił dziennikarzom portalu Racked.com.

Z Glickiem współpracuje Saul Samet. “Zawsze chciałem zbudować coś od samego początku” – przyznaje.

Ich firma, Beach Gal, produkuje bikini z odpinanym paskiem ozdób. Zależnie od nastroju i ochoty właścicielka stroju może do niego przypiąć odpowiednie wykończenie: koraliki, cekiny, muszelki, falbany. Oczywiście, żaden z tych strojów nie nadaje się do chodzenia w nim po Boro Park. Pewnie dlatego założyciele firmy nie ujawniają swoich twarzy, a o biznesie (większość wyprodukowanych w tym sezonie kostiumów już się sprzedała) mówią jedynie najbliższym.