Wręczenie medali “Sprawiedliwych…” w Markowej

Fot. IPN.gov.pl

Pięć medali „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” wręczyła ambasador Izraela w Polsce Anna Azari. Uroczystość miała miejsce w poniedziałek w Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej k. Łańcuta. „Sprawiedliwi to święci naszych czasów” – podkreśliła, mówiąc o heroizmie Polaków, którzy w czasie Zagłady nieśli pomoc tym, których niemiecki okupant skazał na śmierć.

Ambasador Azari dodała, że zwykle „wręczenie medali odbywa się w niewielkim gronie rodziny ratujących”. Tak było i tym razem. Przedstawiciele nagrodzonych odebrali medale, przyznane pośmiertnie im krewnym. Nie zabrakło także przedstawicieli samych uratowanych – wydarzenie uświetniła swą obecnością Sara Sabina Fizik, która jako kilkuletnia dziewczynka była ukrywana przez rodzinę Gaców z Zarzecza.

Na uroczystości przybyło także niemal dwustu przedstawicieli szkół z Tel Awiwu. Oprócz uczniów z Izraela, w Markowej była też obecna grupa polskiej młodzieży z Rzeszowa.

Odznaczone zostały osoby związane z Podkarpaciem: Anna i Andrzej Antonikowie oraz ich córka Ludwika, Weronika i Franciszek Łydowie, ks. Gabriel Marszałek, Maria i Piotr Węglowscy, a także Marianna i Jan Gacowie z Zamościa.

„Ta uroczystość jest symboliczna. Wręczenie medali »Sprawiedliwych wśród Narodów Świata« odbywa się w Muzeum im. Rodziny Ulmów w Markowej – pierwszej w Polsce placówce poświęconej Polakom ratującym Żydów podczas drugiej wojny światowej” – powiedział zastępca Prezesa IPN, twórca i pierwszy dyrektor Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, dr Mateusz Szpytma.

Odznaczeni:
ANNA ANTONIK (1901-1980)
ANDRZEJ ANTONIK (1892-1950)
LUDWIKA JANCZURA z domu Antonik (1933-1994)

Ocaleni:
SZUMUEL BROCH
ESTERA BROCH
HERSZ BROCH
MALKA STUPP

Miejsce: Lisie Jamy, Lubaczów
Okres ratowania: 1942-1944

Opis:
Kiedy Żydzi z Lwowa zostali przesiedleni do getta, rodzice 13-letniej Malki Stupp wysłali są do jej cioci i wujka w Lubaczowie Szmuela i Estery Broch. Latem 1942 r. w Lubaczowie również powstało getto. Krążyły jednak pogłoski, że Żydów z getta przetransportują do obozu eksterminacyjnego w Bełżcu. Przerażeni Państwo Broch postanowili zwrócić się do znanego im Pana Andrzeja Antonika i prosić go o przygotowanie im kryjówki.
Pan Antonik był biednym rolnikiem, który razem z żoną Anną oraz trójką dzieci mieszkali we wsi Lisie Jamy. Bez żądania od nich zapłaty Pan Antonik zgodził się ukryć Szmuela i Esterę Broch, ich syna Hersza oraz ich siostrzenicę Malkę Stupp na strychu stodoły. Cała rodzina Antoników dbała o ukrywającą się rodzinę, ale najstarsza córka Ludwika, która miała wtedy tylko 11 lat, wykazywała się wyjątkowym poświęceniem. Codziennie czyściła kryjówkę, usuwała nieczystości, przynosiła świeżą słomę do spania oraz przynosiła jedzenie, które Pani Anna przygotowała.
Gdy przyszła raz grupa Niemców w poszukiwaniu ukrytych Żydów, rodzina Antoników przekonała Niemów, że nie ma żadnych Żydów ukrywających się w ich domu.
Antonikowie ignorując fakt, że ryzykują własne życie, przechowywali rodzinę Brochów i Malkę Stupp z motywów czysto humanitarnych aż do momentu wyzwolenia, czyli lata 1944 r.

Odznaczeni:
MARIANNA GAC
JAN GAC

Ocalona:
SARA SABINA FIZIK z domu Lewinson (ur. 1935)

Miejsce: Zarzecze w pow. Zamojskim
Okres ratowania: rok aż do końca wojny

Opis:
W trakcie wojny Pani Sara Sabina Fizyk była 5 letnią dziewczynką, gdy Niemcy zamordowali jej bliskich. Ona przeżyła i zaczęła uciekać. Ojciec rodziny odnalazł Sarę i zabrał do opuszczonego domu w lesie, gdzie ukrywała się jego siostra i żona miejscowego aptekarza z dwoma synami. On sam zajmował się poszukiwaniem żywności.
Pewnego razu podczas jego nieobecności do lasu dotarli Niemcy. Odkryli rodzinę aptekarza i ciocię Sary, którzy ukrywali się pod słomą. Wszystkich rozstrzelano. Sara ukrywała się za szafą, więc przeżyła. Nazajutrz dotarł tam ojciec i postanowił znaleźć rodzinę, która by ją przyjęła.
Sara pozostawała w ukryciu u kilku rodzin, aż dotarła do Marianny i Jana Gaców. Imię Sary zmieniono na Sabina dla bezpieczeństwa.
Gacowie mieli trójkę dzieci: Jana, Kazimierza i Elżbietę. Sabina stała się ich córką, gospodarze ją dobrze traktowali. Po wojnie, kiedy ojciec chciał ją zabrać, poprosiła Gaców, żeby dalej mogła u nich mieszkać. Gacowie bardzo ją kochali, byli dobrymi i moralnymi ludźmi.
Po zakończeniu wojny Ocaleni przenieśli się do Zamościa, a potem do Wrocławia. Pod koniec lat 50-tych wyemigrowali do Izraela. Sabina wyszła za mąż, mieszka w miejscowości Raanana, ma 2 dzieci i wnuki.

Odznaczeni:
WERONIKA ŁYDA (1892-1970)
FRANCISZEK ŁYDA (1882-1951)

Ocaleni:
ABRAHAM WESTRAJCH (ur. 1912 w Przędzlu)
ELŻBIETA WESTRAJCH (ur. 1918 w Ulanowie)
MARIA WESTRAJCH (ur. 1921 w Ulanowie)

Miejsce: Przędzel i Kamionka Dolna
Okres ratowania: 1942-1944

Opis:
Abraham, Elżbieta i Maria Westrajch byli rodzeństwem żyjącym we wsi Przędzel koło Niska. W trakcie wojny znaleźli schronienie w domu Weroniki i Franciszka Łyda w Kamionce Dolnej. Przez 22 miesiące gospodarze żywili i dawali im schronienie w swoim domu, aż do wyzwolenia. Abraham i Maria po wojnie wyjechali do Stanów Zjednoczonych, a Elżbieta przeniosła się do Warszawy i tam żyła do końca swojego życia.
W 1979 r. Pan Abraham zaprosił Zofię Łydę, córkę Państwa Łyda, którzy mu pomogli przeżyć wojnę, do jego domu w Nowym Jorku. Jako gest wdzięczności dla rodziców Pani Zofii, Pan Abraham nie pozwolił jej pracować, a wręcz przeciwnie utrzymywał ją dokładnie przez 22 miesiące, czyli taki sam okres czasu w jakim pozostawał on z siostrami w ukryciu u Państwa Łydów w trakcie wojny.

Odznaczony:
KS. GABRIEL MARSZAŁEK (1912-1983)

Ocalała:
GINA DIAMANT (ur. 1915)

Miejsce ocalenia: Borowice, nieopodal Lwowa
Okres ratowania: 3 miesiące

Opis:
Gina Diamant z domu Jaari pochodziła z miasteczka Frysztak, gdzie w trakcie wojny powstało nieogrodzone getto. W czerwcu 1942 zgromadzono wszystkich Żydów na rynku, przeprowadzając selekcję. Uznanych za niezdolnych do pracy rozstrzelano w pobliskim lesie.
Gina i jej rodzeństwo uciekli z getta, lecz szukając pomocy u przyjaciela ojca zostali wydani Niemcom. Gina jako jedyna zdołała uciec od rozstrzelania. Sama uciekła do miejscowości Barycz, gdzie szukała pomocy u innego znajomego ojca, księdza Świrata. Tam pokierowano ją do księdza Gabriela Marszałka w Borowicach.
Gina spędziła u ks. Marszałka trzy miesiące, później w obliczu zbliżającego się niebezpieczeństwa ksiądz Marszałek przeniósł ją do wsi Izdebki, nieopodal Dynowa, przedstawiając ją, jako swoją kuzynkę. Po kilku tygodniach, wyposażona w metrykę chrztu dotarła do Lwowa. Pomimo dokumentów podejrzewano ją, że jest Żydówką, została aresztowana i osadzona we lwowskim więzieniu. Ksiądz Marszałek po raz kolejny pospieszył do niej z pomocą: przysłał nowe dokumenty, poświadczające, iż jest katoliczką.
W końcu udało jej się dotrzeć na Węgry, do obozu dla polskich uchodźców, gdzie była do końca wojny. Po wojnie wróciła do Polski, wyszła za mąż, w 1949 r. wyemigrowała do Izraela.
Ksiądz Gabriel Marszałek był kapłanem wiele lat z poświęceniem i gorliwością służył dla Diecezji Przemyskiej i lokalnej społeczności. Zmarł po długiej chorobie w 1983 r. w Leżajsku. Pochowany jest na cmentarzu w Leżajsku.

Odznaczeni:
MARIA WĘGLOWSKA (1919-1983)
PIOTR WĘGLOWSKI (1906-1992)

Ocaleni:
SZLOMO TAUB (1912-1986)
NECHAMA TAUB (1914-1991)

Miejsce: DĘBICA oraz wieś ZAWADA
Okres ratowania: 1942-1944

OPIS:
Małżeństwo Nechama (Neszka) i Szlomo Taubowie pochodzili z Dębicy. Jeszcze przed wojną znali Państwa Marię i Piotra Węglowskich i prowadzili z nimi wspólne interesy. Państwo Węglowscy prowadzili gospodarstwo rolne w Zawadzie k. Dębicy. Jeszcze przed stworzeniem getta Państwo Węglowscy zaproponowali Państwu Taubom schronienie w razie zagrożenia. Państwo Taubowie uciekli z getta w 1942 r. i z matką oraz siostrą Neszki ukryli się w niewielkim domu Państwa Węglowskich. Piotr Węglowski przygotował Żydom kryjówkę w piwnicy pod oborą. Niestety, w kryjówce nie było wentylacji i czterem ukrywającym się osobom brakowało powietrza. Matka i siostra Neszki zmuszone były więc przenieść się do innej rodziny, która zgodziła się je ukryć. Ostatecznie, więc tylko Neszka i Szlomo Taubowie zostali u Węglowskich. Przez cały dzień przebywali w piwnicy i tylko wieczorami wchodzili do mieszkania lub wychodzili na podwórko. Zdając sobie sprawę z zagrożenia życia w razie donosu czy przypadkowej rewizji, Węglowscy przekazali rodzinie swoje małe dziecko. Sytuacja stała się dramatyczna gdy na początku 1944 r. w ich mieszkaniu zostali zakwaterowani dwaj niemieccy żołnierze. Jednak udało im się dotrwać w ukryciu do wyzwolenia w sierpniu 1944 r.
W sierpniu 2001 r. Meir Bartov, syn ocalałych napisał do Jad Waszem: „Nie znajduję słów, by wyrazić swoją wdzięczność dla odwagi i poświęcenia państwa Węglowskich, którzy uratowali moich rodziców. Ryzykowali nie tylko swoim życiem, ale również życiem swojej, wówczas czteroletniej córki Barbary”.