Trwają prace nad wystawą poświęconą archiwum Ringelbluma

W przyszłym roku Żydowski Instytut Historyczny planuje otworzyć wystawę poświęconą archiwum Emanuela Ringelbluma. Wtedy też całość archiwum trafi do internetu, gdzie będzie dostępna za darmo dla wszystkich zainteresowanych. Poszczególne dokumenty zostaną opisane nie tylko po polsku, ale i angielsku, a część również po hebrajsku.

Szczegóły projektu zostały przedstawione podczas czwartkowej konferencji prasowej. – Często nie dostrzegamy tego, że archiwum Ringelbluma jest częścią nie tylko historii żydowskiej, ale i polskiej – mówił Marian Turski, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny, były redaktor Polityki i więzień Auschwitz.

W 2017 roku badacze ŻIH dokończą prace nad wydaniem ostatnich czterech tomów pełnej edycji Archiwum Ringelbluma, która w całości składać się będzie z trzydziestu sześciu tomów.

W listopadzie 2017 otwarta zostanie wystawa poświęcona archiwum Ringelbluma. – Członkom archiwum zależało, aby głos każdego Żyda został zanotowany – podkreśla prof. Paweł Śpiewak, dyrektor ŻIH. – Ich opór wobec okupacji miał charakter intelektualny, a zebrane dokumenty to najważniejsze świadectwo tego, czym była Zagłada.

Ukoronowaniem projektu „Archiwum ważniejsze niż życie” będzie otwarcie wystawy stałej poświęconej twórcom Archiwum Ringelbluma w siedzibie Żydowskiego Instytutu Historycznego, zaplanowane na 15 listopada 2017 roku. W ramach tej ekspozycji po raz pierwszy od 70 lat szerokie grono odbiorców będzie miało możliwość zobaczenia oryginalnych dokumentów pochodzących z Archiwum Ringelbluma. Wystawa w swoich założeniach opowiadać ma zarówno o bezprecedensowej wartości zebranego materiału jak i losach oraz motywacjach członków zespołu Ringelbluma, a także o kontynuowanej przez ŻIH misji Oneg Szabat.

Aby przywrócić Warszawie pamięć o dziejach jej żydowskich obywateli szczególny nacisk położony zostanie na znamienną koincydencję – spotkania Oneg Szabat odbywały się w gmachu przy Tłomackie 5, który cudownie ocalały z pożaru getta przetrwał wojnę i stał się siedzibą Żydowskiego Instytutu Historycznego, a także skarbcem, w którym spoczywa stworzone przez towarzyszy Ringelbluma Archiwum.

Dlatego jeszcze przed otwarciem wystawy stałej dla publiczności SŻIH zamierza sfinansować rewitalizację przestrzeni historycznego gmachu przy ul. Tłomackie 3/5, noszącego do dziś ślady ognia, podłożonego przez Niemców pacyfikujących powstanie w getcie.

Tworzenie Archiwum zainicjował historyk dr Emanuel Ringelblum w listopadzie 1940 roku. Powołał on do życia tajną organizację o kryptonimie Oneg Szabat. Pracowali oni wykorzystując nowoczesne metody gromadzenia materiałów naukowych. Zbierano zarówno akta oficjalnych instytucji jak i prasę, dzienniki oraz pamiętniki mieszkańców getta, niemieckie obwieszczenia, afisze, ulotki, napływającą do getta korespondencję, kartki żywnościowe, a nawet papierki po cukierkach i bilety tramwajowe. W Archiwum znalazło się również kilkadziesiąt fotografii, a także ponad 300 rysunków i akwarel. Zgromadzone w nim materiały – liczące 30 tysięcy kart! – nie mają odpowiedników w innych zespołach archiwalnych na świecie. Nierzadko są ostatnimi świadectwami o życiu, cierpieniu, śmierci pojedynczych osób, ale też całych społeczności z miast i miasteczek rozrzuconych po całej Polsce.

Pierwszą część Archiwum Ringelbluma ukryto w nocy z 2 na 3 sierpnia 1942 roku. W getcie od 12 dni trwała deportacja Żydów warszawskich do obozu zagłady w Treblince. W obliczu nieuchronnej śmierci postanowiono zabezpieczyć Archiwum, aby świadczyło o losach wymordowanego Narodu. Na miejsce ukrycia wybrano piwnice żydowskiej szkoły im. Bera Borochowa przy ulicy Nowolipki 68. Jej dyrektor, członek Oneg Szabat i jeden z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników Emanuela Ringelbluma Izrael Lichtensztajn wraz ze swymi uczniami – Dawidem Graberem i Nachumem Grzywaczem zapakowali do dziesięciu metalowych skrzynek, a następnie zakopali w piwnicy pierwszą część zebranych dokumentów.

W jednej ze skrzynek ukryli także własne testamenty. W ostatnich, pośpiesznie skreślonych zdaniach przez Nachuma Grzywacza czytamy: „Byłem jednym z tych grabarzy, którzy zakopali skarb. W czasie, kiedy zabijano dziesiątki ludzi za różne przewinienia, zakopaliśmy ten materiał, abyście się dowiedzieli o cierpieniach i mordach dokonywanych przez hitlerowską tyranię. (…) Nie znam losu moich rodziców. Nie znam mego losu. Nie wiem czy będę mógł wam opowiedzieć co się stało dalej. Pamiętajcie: ja nazywam się Nachum Grzywacz”.