Lekcje pornografii

Kiedy Jonathan Safran Foer pisał o wpływie dziedzictwa przodków na nasze obecne życie, wyszło mu wzruszające arcydzieło pt. „Wszystko jest iluminacją”. Kiedy Quentin Tarantino puszczał wodze fantazji na temat żydowskiego cierpienia, wyszły intrygujące „Bękarty wojny”. Kiedy Wojciech Engelking wziął się za oba te tematy wyszło tanie porno.

Znam osobę, która przeczytała – jak mi się zdaje – wszystkie święte księgi judaizmu. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że wiele ustępów z Talmudu zna na pamięć. Ale jednocześnie wiem, że żadnego z tych fragmentów nie potrafi odnieść do obecnej rzeczywistości. Posiadła wiedzę, z której nie umie korzystać. Czytając „Lekcje anatomii doktora D.” odnoszę podobne wrażenie. Widzę, że autor był w muzeum Auschwitz, że przeczytał na ten temat kilka książek, a nie tylko Wikipedię. Wiem, że czytał klasykę światowej literatury. Wiem, że poświęcił czas książkom, o których jego rówieśnicy najwyżej słyszeli, ale raczej nie mieli czasu ani ochoty po nie sięgać. To prawda, że ma wiedzę, ale jest ona zbyt płytka, by poruszyć mnie, jako czytelniczkę. Engelking nie potrafi z tej wiedzy korzystać. Odtwarza tylko schematy. To dla mnie za mało.

Książka ma dwóch bohaterów, dwóch doktorów D. Żaden z nich, mimo ukończonych studiów medycznych, nie jest jeszcze lekarzem. Mimo to osiągają pewnego rodzaju sukces: doktor D. z lat 40. Ubiegłego wieku trafia do Birkenau, gdzie może śledzić pracę samego Mengele i obracać się w kręgu obozowej elity. Doktor D. z obecnego stulecia poprawia urodę celebrytek znanych z pierwszych stron gazet. Obaj są ze sobą spokrewnieni i obaj mają znakomite mniemanie o samych sobie. Robią co, gdzie, z kim i kiedy chcą. I mam wrażenie, że tutaj autora książki poniosła jednak fantazja.

Doktor D. – i ten z przeszłości, i ten współczesny – to postać, którą trudno polubić. Bo nie bardzo jest za co. Jest osobą wyniosłą, przekonaną o własnej wielkości i o tym, że jest lepszy od innych. Chciałoby się powiedzieć: i co z tego? Czy warto pisać o tym aż sześciuset stronicową książkę? „Lekcje anatomii…” nie niosą przesłania moralnego. Są po prostu zbiorem krzywd i wynaturzeń okraszonych nadmierną dawką seksu. Nie zmieniają niczego w sposobie postrzegania świata, nie dają odpowiedzi, nie stawiają nawet pytań.

Birkenau jest miejscem, które nie potrzebuje dopowiedzeń fabularnych. Branie tego tematu na warsztat jest ryzykowne. Wszelka twórczość w tym zakresie oceniana jest niezwykle surowo. Wydaje mi się, że autor za bardzo uwierzył w slogany reklamowe na swój temat („głos pokolenia”, „najzdolniejszy” itp.). Uwierzył i kazał niemieckiemu prawie-lekarzowi kopulować z żydowskimi bliźniaczkami w Birkenau, by przekonać się, co z tego wyniknie. Ta kopulacja na koniec okazała się żartem, ale w tle nie słychać żadnego śmiechu.

Wojciech Engelking „Lekcje anatomii doktora D.”, wyd. Wydawnictwo Literackie

Katarzyna Markusz



About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka od 2001 roku, zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów, prowadząca badania dotyczące społeczności żydowskiej w Sokołowie Podlaskim. Redaktor naczelna Jewish.pl.