Opowiadania Agnona już na początku listopada

Nakładem wydawnictwa Nisza w księgarniach na początku listopada pojawi się książka „Przypowieść o skrybie i inne opowiadania” Szmuela Josefa Agnona.

Antologia obejmuje wycinek obszernej twórczości Szmuela Josefa Agnona (1888-1970), pisarza i laureata literackiej Nagrody Nobla w 1966 r., mistrza języka hebrajskiego i jednego z ojców założycieli literatury izraelskiej, nauczyciela tak znanych autorów, jak Amos Oz, Meir Szalew i Cruja Szalew. Zgromadziłem w niej teksty, które pozwalają pokazać Agnona jako świadomego i rozwijającego się pisarza hebrajskiego. Większość opowiadań podejmuje wątek pisania, pisarstwa i statusu żydowskiej literatury i należy do najlepszych i najbardziej znanych w jego dorobku.

„Historia Azriela Mosze, który strzegł świętych ksiąg” (ok. 1920), wzruszająca „sztetlowa” opowieść o nieuczonym tragarzu, który tak bardzo kochał święte księgi, że stał się stróżem domu nauki, stanowi symboliczne otwarcie historii o Żydach i ich książkach.

„Agunot – porzucone żony” (1932), emblematyczny utwór Agnona, gdzie po raz pierwszy wybrzmiewa mocno tematyka znana z całej jego twórczości: ludu Izraela w epoce chaosu, rozpadu wartości, erozji tradycji, dotychczasowych form życia, porzuconego przez Boga, który wycofał się ze świata albo zaginął, zapomniawszy wręczyć Żydom formalny list rozwodowy. W tekście Agnon testuje możliwości hebrajszczyzny, stąd wysoki styl rabiniczny, pełen biblijnych i talmudycznych cytatów, modlitw, kabalistyczne alegorie, jidyszowa gawęda, próbka słynnej Agnonowskiej ironii, a nawet grafomańska niby-ludowa poezja. Opowiadanie wprowadza motyw braku jasno określonych granic trzech sfer: erotyki, pobożności i sztuki, które nietrafnie rozpoznane, wchodzą ze sobą w kolizję.

„Przypowieść o skrybie” (1919) czytana bywała rozmaicie: jako traktat o nadmiernej pobożności i niepotrzebnym, grzesznym ascetyzmie, rzecz o stagnacji, w jaką popadła tradycyjna cywilizacja żydowska, albo gorzka opowieść miłosna. Agnon był przywiązany do tego tekstu, być może nawet utożsamiał się z Rafaelem skrybą, stąd pomysł, by tytuł opowiadania posłużył jako tytuł całego tomu.

„Zmysł powonienia” (1934), traktacik o języku hebrajskim, świętej mowie przeciwstawianej językom konwencjonalnym, a przy tym opowiadanie, w którym Agnon odsłania nieco ze swojego warsztatu.

„Opowieść o kamieniu” (1934) jest jednym z licznych tekstów Agnona, w których pisarz twórczo wykorzystał żydowskie legendy. Legenda o rabinie przemawiającym do kamienia istnieje w wielu wersjach, m.in. w sławnej Księdze chwały Baal Szem Towa.

„Zaginiona książka” pochodzi z księgi pamięci Buczacza z 1973 roku. Dobrze ilustruje buczacko-jerozolimskie napięcia w pisarstwie Agnona, jedną nogą tkwi w świecie sztetlu, a drugą – w Jerozolimie.

Trzy krótkie teksty – „Dokument”; „Świece”; „Pieśń, którą śpiewano” – pochodzą z ‚Księgi uczynków’, cyklu opowiadań napisanych w latach 1932-51. Więcej tu modernistycznej paraboli niż tradycyjnej pouczającej alegorii, więcej halucynacji niż realizmu. Wielbiciele Agnona zestawiają te utwory z opowiadaniami Kafki.

Nowela „Tehila” (1950), rzecz o sprawiedliwej i mądrej staruszce, należy do tekstów dojrzałego Agnona. Mało który tekst tak mocno mówi o grzechu, spóźnionym wybaczeniu i klątwie przenoszonej z pokolenia na pokolenie. Zarazem jest to opowieść o powinnościach pisarza. Narrator jest „jednym z tych, których dzisiaj nazywają pisarzami”, pilnym słuchaczem, kopistą, ale ostatecznie faktycznym autorem dziejów Tehili.

Bohaterami noweli „Ejdo i ejnam” (1950) nie są już rabini, ale przedstawiciele akademickiej nauki, mieszkający w Jerozolimie, ale oderwani od spraw tego świata, zaabsorbowani pogonią za wiedzą, która, choć niby przynależy do dyscyplin przyrodniczych czy humanistycznych, przypomina mądrość religijną – doktor Ginat, rekonstruujący język zaginionego plemienia, oraz jego cień, Gabriel Gamzo, antykwariusz-erudyta. Motyw pisania jest niezwykle istotny, a literackie asocjacje wykraczają poza uniwersum Tory, bo już nie o Torę idzie, ale o świeckie pisarstwo. Ale zasadniczym tematem jest trójkąt miłosny i wynikająca stąd katastrofa.

„Na wieki” (1954) stanowi tematyczne dopełnienie „Ejdo i ejnam”. Tekst jest nieomal świecki, niewiele zostało z religijnego słownictwa typowego dla wcześniejszych książek Agnona, nie jest jasne, gdzie i kiedy osadzono akcję. Bohater, Adiel Amze, historyk zaginionego miasta, jest bez reszty oddany swojemu zajęciu. Bliżej mu do postaci ze świata europejskiej moderny niż do rabinów, cadyków i skrybów. W miarę postępu wątłej akcji zdziwaczały egocentryk szlachetnieje, a jego szczególna pisarska misja, mimo że nigdy tak nie nazwana, urasta do rangi świętej pracy. Amze przestaje być pisarzem, jest już przede wszystkim czytelnikiem i komentatorem. Jego książka staje się Księgą.

Piotr Paziński