Jak zachodnie media postrzegają Bliski Wschód

„Nigdy nie ufajcie politykom” – powiedział studentom Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW prof. Eytan Gilboa z Uniwersytetu Bar Ilan podczas wczorajszego wykładu zorganizowanego we współpracy z Israel Public Diplomacy Forum i Ambasadą Izraela w Polsce.

Gilboa podał przykład Alastaira Johna Campbella, dyrektora ds. komunikacji w biurze Tony’ego Blaira, który pisał przemówienia dla premiera i manipulował informacją na temat wojny w Iraku. – Był kiedyś dziennikarzem, ale przekroczył granicę – zaznacza prof. Gilboa.

Profesjonalne normy, które – przynajmniej w teorii – powinny obowiązywać w mediach to: obiektywizm, neutralność, równowaga. Tymczasem pojawiają się nowe trendy, zgodnie z którymi dziennikarze nie powinni zostawiać swoich poglądów za drzwiami studia, czy redakcji. Uważa się, że jeśli w coś wierzą i uważają za słuszne, to powinni za tym podążać i dzielić się z czytelnikami, słuchaczami i widzami.

gilboa-2

– „New York Times” i „Wall Street Journal” wychodzą w tym samym mieście i opisują te same wydarzenia, ale w sposób tak różny, że ma się wrażenie, iż piszą o czymś zupełnie innym – uważa prof. Gilboa.

Różne postrzeganie świata dotyczy nie tylko Izraela i konfliktu z Palestyńczykami. W ten sposób przedstawiana jest też m.in. umowa nuklearna z Iranem, Arabska Wiosna, wojny w Syrii, Iraku, Jemenie i Libii, światowy terroryzm, powstanie Państwa Islamskiego. – W mediach nie pojawia się kontekst. Nie wiadomo, dlaczego coś się wydarzyło. Dziennikarze zaś jawią się jako sędziowie i ława przysięgłych. Wiedzą lepiej – podkreśla prof. Gilboa. – 20 procent tytułów artykułów nie ma zupełnie nic wspólnego z tym, co jest w środku tekstu. Nagłówek ma przyciągać, a ludzie coraz częściej czytają tylko nagłówki.

Prof. Gilboa pokazał zdjęcie opublikowane przez NY Times. Redakcja napisała, że znajduje się na nim izraelski żołnierz i zakrwawiony Palestyńczyk. Odnosiło się wrażenie, że Palestyńczyk został pobity przez Izraelczyka. Tymczasem ofiara to amerykański Żyd, zaatakowany wcześniej przez Palestyńczyka, który nie znalazł się na fotografii.

– Nie powinniśmy tego tolerować i akceptować – mówił prof. Gilboa. – Musicie uważać na to, co robicie, bo ludzie będą na was polegać.