Pożegnanie Teatru Żydowskiego

Aktorzy, pracownicy, przyjaciele i widzowie Teatru Żydowskiego w poniedziałkowy wieczór przyszli po raz ostatni do budynku przy placu Grzybowskim, by pożegnać siedzibę, w której Teatr mieścił się przez kilkadziesiąt lat.

– To jest mój teatr, to jest moje miejsce – mówiła dyrektor Gołda Tencer. – Kocham ten teatr, kocham aktorów. Przez 45 lat Teatr Żydowski prowadził Szymon Szurmiej. My jesteśmy jego dziećmi, jego wychowankami. To tutaj nauczyliśmy się śmiać, płakać. Tu rodziły się nasze dzieci. Tu były nasze pierwsze miłości. Jesteśmy znakomitym zespołem. Tam gdzie my pójdziemy, tam pójdzie dusza tego teatru.

Mała scena Teatru wraz z biurami przenosi się na ul. Senatorską, tuż przy placu Bankowym. Teatr gra na gościnnych scenach Klubu Dowództwa Garnizonu Warszawa oraz Opery Kameralnej.

– Raz już podobne czasy przeżyliśmy, kiedy w czasie Marca graliśmy dla siedmiu osób, żeby istniał teatr – wspomina aktorka Helena Wilda. – Zespół był bardzo zsolidaryzowany. Widownia była żydowska, na scenie było pokolenie starych, wspaniałych aktorów, od których można się było wiele nauczyć. Jestem zrośnięta, przyklejona do tego teatru.

Artyści mają nadzieję, że wrócą na plac Grzybowski, kiedy w miejscu obecnej siedziby Teatru powstanie nowy budynek. Ma to nastąpić w ciągu najbliższych kilku lat.