Przeszukania w biurach Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich

W piątek funkcjonariusze policji na zlecenie prokuratury przeprowadzili przeszukania kilku lokali w Warszawie „w poszukiwaniu dokumentacji dotyczącej podmiotów, z których działalnością wiązało się popełnienie czynów zabronionych”. Chodzi o Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. – To jest próba zastraszenia organizacji pozarządowej, która jest najwyraźniej niewygodna – mówił w rozmowie z Gazetą Wyborczą Konrad Dulkowski, członek komisji rewizyjnej Stowarzyszenia Teatralnego Dom na Młynowej „Teatr Trzyrzecze”, w ramach którego działa Ośrodek.

„Z naszych informacji wynika też że inne grupy policjantów weszły w tym samym czasie do prywatnych mieszkań członków zarządu stowarzyszenia, siłą odbierano tam komputery i telefony nawet dzieciom które tam mieszkają” – napisał Ośrodek na Facebooku. Według danych z bazy KRS w zarządzie Trzyrzecza zasiada tylko jedna osoba – Rafał Piotr Gaweł. W czwartek przed białostockim sądem apelacyjnym rozpoczęła się sprawa Gawła, który jest oskarżony o oszustwa na kwotę 800 tys. zł. Mężczyzna nie stawił się w sądzie.

W lipcu 2016 białostocki sąd okręgowy skazał Gawła na 4 lata więzienia. Na 2 lata pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 5 lat, skazana została jego żona.

Kolejna rozprawa przed sądem apelacyjnym odbędzie się 6 marca.

Śledztwo, z którym wiąże się piątkowe przeszukanie, rozpoczęło się w wyniku ujawnienia nowych informacji w czasie procesu przed sądem okręgowym.

„W Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku toczy się – wszczęte w dniu 18 kwietnia 2016 r. – śledztwo PO II Ds. 5.2016 dotyczące podrobienia kilkudziesięciu dokumentów, dokonania szeregu wyłudzeń i usiłowań wyłudzeń, a także udaremniania zaspokojenia należności wierzycieli, które to czyny miały miejsce w związku z działalnością Stowarzyszenia Teatralnego Dom na Młynowej „Teatr Trzyrzecze” z siedzibą w Warszawie (wcześniej z siedzibą w Białymstoku) oraz innych podmiotów gospodarczych” – informuje w komunikacie Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, prokurator Łukasz Janyst.

Dulkowski w rozmowie z GW stwierdził, że zadłużenie Stowarzyszenia wynika z cofniętej przez białostocki urząd miasta dotacji. Portal bialystokonline.pl podaje, że wyrok sądu opierał się na tym, że oskarżeni „zaciągali długi, mimo że zdawali sobie sprawę, że ściągalność należności była mała. Rafał Gaweł, jak przekonywał sędzia, gdy tylko uzyskał zaufanie kontrahentów, oszukiwał i na fakturach, zamiast jego nazwiska, pojawiało się nazwisko jego znajomej Doroty K. Oskarżony w momencie, kiedy zaczynał wydawać się wiarygodny, brał towar na odroczony termin płatności, którego nie regulował, mimo posiadanych środków.”

Z bazy danych KRS wynika, że Trzyrzecze ma również zaległości podatkowe.

Stowarzyszenie na swojej stronie internetowej apeluje o wpłacanie darowizn na konto bankowe.