Pieniądze szczęścia nie dają – kolejna premiera w Żydowskim

Wielka Wygrana, fot. Andrzej Wencel (mat. pras. Teatru Żydowskiego)

– Ta sztuka skłania do podejmowania ryzyka w życiu, nie tylko w grach hazardowych, ale też w szukaniu siebie, w inwestowaniu we własne marzenia i w budowaniu pięknych relacji z najbliższymi – tak o „Wielkiej Wygranej” Teatru Żydowskiego mówi reżyser Tomasz Szczepanek. Premiera 10 marca w Klubie Dowództwa Garnizonu.

– To czy jesteśmy szczęśliwi nie zależy od pieniędzy, ale od tego, czy chcemy być szczęśliwi i dostrzec to szczęście w najprostszych, najzwyklejszych rzeczach – podkreśla Szczepanek.

Główny bohater „Wielkiej Wygranej” ma różnego rodzaju problemy, które nie znikają, kiedy wygrywa zawrotną kwotę. – Skala tych problemów zwiększa się, kiedy ma więcej pieniędzy na koncie – uważa reżyser.

Marta Guśniowska, która „przepisała” tekst Szolema Alejchema, przeniosła uniwersalne mechanizmy funkcjonujące na przełomie XIX i XX wieku w naszą współczesność, korzystając z repertuaru środków dziś kojarzących nam się z ludowością, takich jak popkultura, mainstream, media. Efekt tej pracy można podziwiać na deskach Teatru Żydowskiego.

– To piękna bajka z morałem – zapewnia Marek Węglarski, czyli Szymełe Sorokier. – Ludzie się nie zmieniają. Namiętności zostają w nas te same. Pragnienia, miłość, śmiech, pożądanie. To otwarta puszka Pandory. Pieniądze szybko zarobione, jeśli się nie ma na nie pomysłu, nie zawsze są dobre.

– Nasza realizacja hołubi zwyczajne życie – mówi Małgorzata Trybalska, która gra Bejłkę, niezbyt szczęśliwą z powodu nagłego wzbogacenia się Szymełe, swego ojca. – Trzeba się cieszyć tym, co się ma, bo tak naprawdę w każdym z nas można znaleźć coś dobrego. Nie musimy dążyć do nie wiadomo czego. Po prostu żyjmy!