Otwarcie wystawy fotografii polskich Żydów w Klubie Dowództwa Garnizonu

– Państwo polskie też czuje się za tę pamięć odpowiedzialne – mówił wicepremier i minister kultury Piotr Gliński podczas dzisiejszego otwarcia wystawy „I ciągle widzę ich twarze” w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa.

Ekspozycja Fundacji Shalom w Klubie Dowództwa Garnizonu to 59. odsłona tej kolekcji. W tym roku mijają 23 lata od apelu ogłoszonego przez Gołdę Tencer o nadsyłanie zdjęć polskich Żydów. Organizatorzy nie spodziewali się, że projekt zaprezentowany po raz pierwszy w warszawskiej galerii „Zachęta” w 1996 roku, odniesie międzynarodowy sukces, a liczba otwarć będzie liczona w dziesiątkach…

„I ciągle widzę ich twarze …” to wystawa z wielu powodów niezwykła. Chociaż pokazuje nieobecnych, jest historią obecności. Gołda Tencer, założycielka Fundacji Shalom w 1994 roku pokazując w mediach jedyne ocalałe zdjęcie z rodzinnego albumu, zaapelowała o nadsyłanie zdjęć Żydów polskich. Wielu ludzi nie wierzyło, że 50 lat po Holokauście ktoś odpowie na ten apel – tymczasem napłynęło ponad 9 000 zdjęć. Zdjęcia, które zebrała Fundacja nie są zdjęciami z pierwszych stron gazet. Przechowywano je na strychach, wydobywano z gruzów, z makulatury. Nadsyłano je z odległych krańców naszego globu, z wielkich metropolii, z miasteczek i wsi. W większości zdjęcia nadesłali Polacy – polskie rodziny, sąsiedzi, przyjaciele. Wiele zdjęć nadesłali także Żydzi rozsiani dziś po całym świecie, lecz przechowujący w swoich nowych domach okruchy tamtego świata.

– To malownicza galeria portretów ludzi wszelkiego wieku, zamożności i zawodów. Ortodoksyjny rabin i oficer wojska polskiego. Dostojny starzec i bobas ułożony na baraniej skórze. Matrona w peruce i ślicznotka w paryskiej kreacji. A potem koniec tego świata. Nędza, upokorzenie, mord i pustka – tak o wystawie mówił ppłk Tomasz Cholewiński, kierownik Klubu Dowództwa Garnizonu Warszawa.

W uroczystości wzięli udział m.in. Minister Kultury prof. Piotr Gliński, Anna Ben Ezra, attache do spraw kultury w ambasadzie Izraela, Roman Kent, przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego.

Gołda Tencer zaczęła przywitanie gości, mówiąc w języku jidysz, w którym mówił „wymordowany naród żydowski”. – Urodziłam się po wojnie. Echo Holokaustu towarzyszyło jednak mojemu dzieciństwu. Wracało w środku nocy z krzykiem ojca, który we śnie jeszcze raz widział wszystko, co musiał przeżyć w getcie warszawskim, Auschwitz i Mauthausen.

Gołda Tencer postanowiła opowiedzieć historie tych, którzy już sami mówić nie mogą. Chciała wierzyć, że coś po nich zostało. Zaapelowała o nadsyłanie fotografii. Wiele osób nie wierzyło, że po tak długim czasie od zakończenia wojny, takie pamiątki uda się odnaleźć. A jednak do tej pory na adres Fundacji Shalom przyszło ok. 9 tysięcy zdjęć. – Sprawiedliwymi są nie tylko ci, którzy ratują ludzkie życie, ale również ci, którzy ratują pamięć – podkreśla Gołda Tencer.

– Obowiązek pamiętania spoczywa na nas wszystkich – mówi prof. Wojciech Fałkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. – Program związany z tą wystawą, nie tylko przedstawia dawne istnienie narodu żydowskiego. To program opowiadający o dawnej Polsce, przywołujący najświetniejsze fragmenty polskiej kultury. Wojsko polskie uczestniczy w nim z przyjemnością i dumą.

– Cieszę się, że ta wystawa, po ważnych podróżach po całym świecie, wróciła do Warszawy i jest w tym miejscu – zapewniał minister Piotr Gliński. – Kultura polskich Żydów jest wielkim elementem polskiej kultury. Dlatego ta wystawa jest taka ważna. Odnosi się do pamięci, ale przenosi tę pamięć we współczesność. Państwo tę pamięć podtrzymujecie. Państwo polskie też czuje się za tę pamięć odpowiedzialne. Jako Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego deklaruję tę współodpowiedzialność. To nasze wspólne zadanie. Nie ma teraźniejszości bez rozliczenia przeszłości. Nie ma teraźniejszości bez właściwej relacji w stosunku do pamięci i dziedzictwa.