Wystawa o rodzinie Ulmów w Sejmie

Fot. Marcin Jurkiewicz/IPN

W związku z 73. rocznicą zamordowania przez Niemców rodziny Ulmów z Markowej pod Łańcutem, a także ukrywanych przez nich Żydów, w Sejmie otwarto wystawę pt. „Samarytanie z Markowej”, przygotowaną przez krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej i Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego. Autorem scenariusza ekspozycji jest wiceprezes IPN dr Mateusz Szpytma, który od lat stara się o upamiętnianie ofiar zbrodni w Markowej, dokonanej przez Niemców 24 marca 1944 roku.

Tego dnia niemiecka żandarmeria okrążyła dom Ulmów, w którym ukrywało się ośmioro Żydów z rodzin Didnerów, Grünfeldów i Goldmanów. Wszyscy zostali zamordowani, a taki sam los spotkał ich dobroczyńców. Z rąk Niemców zginęli Józef i Wiktoria (była w zaawansowanej ciąży) Ulmowie oraz sześcioro ich dzieci – najstarsze z nich miało 8 lat, najmłodsze – zaledwie półtora roku.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński, otwierając wystawę, przypomniał, że „wojna i okoliczności wystawiły rodzinę Ulmów na najważniejszą, największą dla każdego człowieka próbę. Na tę próbę, którą nazywamy próbą prawdziwego człowieczeństwa”. – Jak wiemy, wielu współczesnych rodzinie Ulmów nie zdało tego egzaminu. Okupacja bowiem niosła straszliwe spustoszenie, jednak Ulmowie, jak tysiące Polaków, potrafili przeciwstawić się tej wszechogarniającej pogardzie i agresji, i mając świadomość, że grozi im za to kara śmierci, bronili i nieśli pomoc rodzinie żydowskiej – podkreślił Kuchciński.

Na symbolikę tragicznych wydarzeń z Markowej sprzed 73 lat zwrócił uwagę dr Szpytma, twórca i pierwszy dyrektor Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów. – Ta wystawa pokazuje jedną rodzinę, ale takich rodzin – jak Ulmowie – było wiele. (…) Na ekspozycji mamy także m.in. zdjęcie rodziny Kowalskich, którzy zginęli w Ciepielowie. Pamiętajmy zatem, że rodzina Ulmów jest symbolem. Za ich pośrednictwem ta zbrodnia, ale przede wszystkim te ofiary, mają swoją twarz. Po żadnej innej rodzinie, która pomagała Żydom, nie pozostała tak bogata dokumentacja. W tym przypadku zachowały się nie tylko fotografie, ale i przesłuchania świadków oraz sprawców – mówił wiceprezes IPN. Jak dodał, ekspozycja o rodzinie Ulmów była pokazywana na sześciu kontynentach, w ponad 40 państwach. Za kilka dni będzie eksponowana w Winnicy na Ukrainie.

Na planszach wystawy, która od czwartku prezentowana jest w sejmowym holu głównym, umieszczono m.in. mapę Markowej ze wskazaniem miejsc, gdzie przed wojną mieszkali Żydzi, a także polskich domów, w których byli oni ukrywani podczas okupacji. Przedstawiono również przedwojenne losy Ulmów, m.in. ich działalność w miejscowej spółdzielni mleczarskiej i amatorskim zespole teatralnym. Większość pokazywanych zdjęć wykonał Józef Ulma, który był pasjonatem fotografii.

Ekspozycję uzupełniają m.in. niemieckie obwieszczenia, informujące o karze śmierci za pomoc Żydom, wpisy z parafialnej księgi zmarłych, zaświadczające o tragicznej śmierci rodziny Ulmów, dyplom potwierdzający przyznanie Józefowi i Wiktorii Ulmom przez izraelski Instytut Yad Vashem tytułu „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata” (1995), a także dokumenty z procesu beatyfikacyjnego Ulmów, toczącego się od 2003 roku.

Rodzinie Ulmów, a także innym mieszkańcom Markowej, którzy ryzykowali życie, ratując Żydów – m.in. rodzinom Szylarów i Cwynarów – poświęcony jest też film dokumentalno-fabularny „Chleba naszego powszedniego”.

Według historyków w czasie okupacji niemieckiej co najmniej 1600 Polaków z terenu obecnego woj. podkarpackiego ukrywało Żydów – za świadczoną im pomoc Niemcy zamordowali ok. 200 Polaków. Szacuje się, że podczas wojny nawet kilkaset tysięcy Polaków mogło w różny sposób pomagać Żydom. Dokładnej liczby osób, które z tego powodu zostały zamordowane lub podlegały niemieckim represjom, nie sposób ustalić.

IPN