„Koniec wojny nie położył kresu antysemityzmowi”

„Znalezione w lesie, u chłopa, przyszły zza Buga” – to niektóre z kategorii, jakie nadawano żydowskim dzieciom zaraz po wojnie. Ich losy, opisane w dokumentach Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, przeanalizowała Helena Datner. Książkę „Po Zagładzie” wydał Żydowski Instytut Historyczny.

Żydowskie dzieci przeżyły wojnę w ukryciu lub „za Bugiem”. Większość z nich zginęła zamordowana przez Niemców lub ich polskich współpracowników. Same nie mogły się bronić. Najmłodsze nie rozumiały wojny i zasad, jakie wprowadziła. Niektóre znały wyłącznie życie w ziemiankach, rowach, dołach wykopanych w lesie. Nie wiedziały, że można inaczej. Nie wiedziały, że można się nie bać. Wraz z zakończeniem wojny ten strach nie zniknął. Żydzi nadal (!) byli prześladowani. Również żydowskie dzieci, które schronienia szukały w domach dziecka, szkołach i internatach.

„Koniec wojny nie położył kresu antysemityzmowi; opuszczanie Polski przez Żydów, wręcz ich ucieczka z Polski są tego niezbitym dowodem” – pisze Helena Datner. Dom dziecka w Rabce zaatakowano trzy razy w ciągu jednego miesiąca. Placówkę zlikwidowano ze względu na bezpieczeństwo podopiecznych. Dzieci – jeśli chodziły do szkół nieżydowskich – były tam wyśmiewane i poniżane. Nauczyciele często nie reagowali. Dlaczego tak się działo? Wojna sprawiła, że Żydzi przestali być uważani za ludzi. Można było im zrobić wszystko. „Mamusiu, czy to człowieka zabili, czy Żyda?” pytał kilkuletni chłopiec.

W powojennej Polsce słowo Żyd wciąż brzmiało jak „Jude” – wróg, niebezpieczeństwo, zło. Dlatego dzieci zaczęto izolować, by chronić je – po tragicznych doświadczeniach okupacyjnych – przed kolejnymi traumami. Izolacja tylko z pozoru poprawiała sytuację. Żydowskie grupy wciąż były celem ataków Polaków. Opiekunowie, często wbrew wiedzy i woli CKŻP, wywozili dzieci zagranicę. W wyzwolonej Polsce brakowało Sprawiedliwych.

Polacy, którzy ukrywali żydowskie dzieci, nie zawsze chcieli „wydać je” za darmo. Oczekiwali zapłaty za poniesione „straty” i narażanie się na niebezpieczeństwo. „Na wykup dzieci wydano w 1946 r. pół miliona złotych, a w pierwszym półroczu 1947 – milion sto tysięcy” – podkreśla Helena Datner. Bywały sytuacje, że dziecka nie udawało się „odzyskać”. Pozostawało wtedy w polskiej rodzinie, wychowywane z dala od swoich korzeni i kultury przodków.

Żydowskie dzieci latem 1945 r. charakteryzował „brak wiary we własne siły i lepsze jutro, głęboka niewiara w długotrwałość opieki społecznej nad nimi, wybitnie negatywny stosunek do pracy, obejmujący nawet elementarne czynności dla zachowania higieny osobistej, jak na przykład wietrzenie odzieży czy słanie łóżka (‘dość się w obozie napracowałam’), daleko idący egoizm i nastawienie, że czego się nie wydrze otoczeniu, tego nie będzie się miało, nastroje emigracyjne” – podano w sprawozdaniu z pracy wychowawczej za rok 1945/46, dokumencie zachowanym w archiwum Wydziału Oświaty CKŻP.

Polska wciąż była Żydom nieprzychylna. Nie mogli tu swobodnie żyć, uczyć się, rozwijać. Wyjeżdżali, bo swoją szansę widzieli gdzie indziej. Zostało niewielu, głównie w ukryciu, niemówiących nigdy o przeszłości. Bo żydowska przeszłość to stygmat, wada, z którą ciężko było funkcjonować w polskim społeczeństwie.

KM

Helena Datner „Po Zagładzie. Społeczna historia żydowskich domów dziecka, szkół, kół studentów w dokumentach Centralnego Komitetu Żydów w Polsce”, wyd. Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma