Edelstein: Rosja musi uporać się ze zbrodniami przeszłości

Juli Edelstein zwiedza moskiewskie więzienie, w którym przebywał przez trzy miesiące w 1984 r.; fot. Ambasada Izraela w Moskwie

Juli Edelstein, przewodniczący Knesetu, w poniedziałek spotka się z polskim prezydentem w Warszawie. Tymczasem przebywa z wizytą w Rosji, gdzie w 1984 r. został skazany na karę łagru za uczenie języka hebrajskiego. Jego zdaniem to niepokojące, że w tym kraju wciąż istnieje podziw dla Józefa Stalina.

Edelstein 30 lat temu został zwolniony z syberyjskich łagrów. Podczas oficjalnej, trzydniowej, wizyty w Moskwie, miał okazję nie tylko zwiedzić więzienie, w którym przetrzymywano go przed zesłaniem na Syberię, ale też wygłosić ważne przemówienie w parlamencie.

Izraelski polityk podkreślał, że nie przyjechał po przeprosiny, bo i tak czuje, „że wygrał”.

– Jest coś, co musi zostać powiedziane – podkreślał Edelstein. – Ideologia tamtego okresu jest nadal uważana za legalną w tym kraju. Przykładem tego jest wciąż aktywna partia komunistyczna oraz głosy, mówiące o potrzebie uznania Stalina za wielkiego przywódcę. Z jednej strony, mogę machnąć na to ręką, bo to nie mój problem. Z drugiej strony, oczekiwałbym, że ludzie tutaj dla własnego dobra, dla własnej przyszłości… jak możecie chwalić i czcić kogoś takiego jak Stalin?

Politycy zarówno Izraela, jak i Rosji, podkreślają dobre wzajemne stosunki, mimo różnic dotyczących Iranu i Syrii.